Cześć!
Kilka miesięcy temu zdecydowaliśmy się na adopcję, choć bardzo długo wahaliśmy się między kilkoma rasami. Myśleliśmy o eurasierze, husky albo owczarku niemieckim.
Po rozmowie z sąsiadką, która ma psa z wyspy Reunion (los psów jest tam naprawdę ciężki), zaczęłam przeglądać oferty różnych fundacji.
I wtedy to była miłość od pierwszego wejrzenia!!!!!
Sunia jest z nami od 7 miesięcy i to sama radość. My korzystaliśmy z pomocy stowarzyszenia Sauvade, ale takich organizacji jest mnóstwo.
Te psy nie są zbyt znane, czasem nazywa się je Royal Bourbon albo owczarkami kreolskimi. Każdy znajdzie coś dla siebie, bo są bardzo różnorodne (różne wielkości, kolory sierści i oczu).
Nasza przypomina młodziutkiego owczarka niemieckiego skrzyżowanego z husky i nie waży więcej niż 16 kg. Jest kochana dla nas i dzieci, super towarzyska, posłuszna, skora do zabawy – słowem: samo szczęście.
A przecież tak bardzo chcieliśmy psa rasowego! Z perspektywy czasu jesteśmy przeszczęśliwi, bo te psiaki nie mają delikatnego zdrowia, ratuje się im życie, a ich charakter jest po prostu genialny.




