Pytanie do osób, które adoptowały psa z Rumunii

S
Sm21 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim,

W tym roku planuję adopcję psa. Początkowo brałam pod uwagę hodowlę, ale ostatnio natknęłam się na fundacje, które ratują psy z Rumunii i szukają im domów w Polsce. Bardzo spodobał mi się jeden szczeniak urodzony we wrześniu 2017 roku. Jeśli wszystko pójdzie dobrze z adopcją, mógłby przyjechać do Polski 15 marca. Po zaakceptowaniu wniosku ma mieć jeszcze zrobiony test na koty.

Mój jedyny problem to ogrodzenie – musiałabym je podwyższyć przed jego przyjazdem, a obawiam się, że mam na to bardzo mało czasu. Macie jakieś doświadczenia w tej sprawie? Jak wysoki powinien być płot dla psa, który docelowo będzie ważył około 20 kg?

Czy ktoś z Was adoptował psiaka z Rumunii przez fundację? Jak wyglądały Wasze początki i proces aklimatyzacji? Czy macie w domu koty? Jeśli tak, to czy ich zapoznanie z nowym domownikiem przebiegło spokojnie?

Z góry dziękuję za wszystkie rady! :)

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

86 odpowiedzi
Sortuj według:
  • B
    Bma Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry

    Prawie trzy miesiące temu adoptowałam Kirę, 10-letnią sunię z Rumunii. Przez pierwszy miesiąc spała po 16-18 godzin na dobę, ale powoli nabierała sił i teraz naprawdę odżyła! Może zostawać sama, kiedy idę na zakupy, nie szczeka, nie kradnie i nic nie niszczy. Dobrze dogaduje się z innymi psami (poza tymi zbyt młodymi i narwanymi – wtedy potrafi kłapnąć zębami, żeby je uspokoić!), akceptuje koty 🐈 i kury 🐓!!!

    Krótko mówiąc, to najgrzeczniejszy pies, jakiego miałam (a miałam ich cztery). Jedyna rzecz, nad którą musimy popracować, to przywołanie!! Kira pilnuje się mnie i nie spuszcza z oczu, ale kiedy uzna, że chce już wracać do domu, po prostu zawraca i nie da się jej dogonić. Na szczęście mieszkam na skraju lasu, więc nie stanowi to problemu. Na co dzień mieszkamy jednak w bloku. Codzienne spacery po 1-2 godziny bardzo jej służą. Dzięki ruchowi Kira wysmuklała, a karma Balto zdziałała cuda na jej reumatyzm.
    Mam nadzieję, że moja historia doda wam otuchy.
    Pozdrawiam serdecznie

    Przetłumaczony francuski
    Microdoc
    Microdoc Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Mieliśmy ten sam problem z dwiema fundacjami.

    Mieszkamy sobie tutaj bardzo szczęśliwie z 3 psami i 2 kotami, wszystkie są przygarnięte.

    Nasza ostatnia adopcja z Adopt to Save przyjechała do nas z Rumunii. Na początku suczka była bardzo „zainteresowana” kotami, podobnie jak nasza sunia myśliwska.

    Dzięki zachowaniu czujności, młoda sunia teraz najwyżej podkrada kotom niedojedzoną karmę z miski, a ta z Rumunii bardzo się uspokoiła i obserwuje koty z bezpiecznego dystansu.

    Potrzeba cierpliwości i miłości, czasem trzeba podnieść głos, ale oczywiście bez żadnej przemocy fizycznej, i wszystko powinno się w końcu ułożyć.

    A nasza Rumunka, z początku taka lękliwa, od niedawna zaczęła wsiadać do auta... to dla niej ogromny postęp.

    Z kolei poroża jelenia, które świetnie zastępują wołowe kości, psiaki dzielą między sobą na zmianę i bez żadnych bójek. Podobnie jest z zabawkami, mimo że każdy pies ma swój charakterek.

    Potwierdzam też świetny kontakt ze schroniskiem w Montpellier podczas naszej adopcji.

    Wspieraliśmy też (między innymi) fundację „Arche de l'éternité”, która opiekuje się schroniskiem w Rumunii.

    Duże organizacje, jak fundacja Brigitte Bardot czy One Voice, też są godne polecenia – one z kolei pomagają tym mniejszym.

    Są też psiaki do uratowania na Gwadelupie – fundacja „Guadeloupe animaux” robi świetną robotę mimo trudnych warunków i braku środków.

    Przetłumaczony francuski
    Microdoc
    Microdoc Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Chciałem adoptować psa przez RememberMe. Przez miesiąc zwodzili mnie masą formalności (formularze, wywiad telefoniczny, zdjęcia mieszkania i terenu, wizyty przedadopcyjne), a na koniec i tak odrzucili moją kandydaturę. Powód? Podobno nie mam wystarczającego poczucia odpowiedzialności. Na terenie prywatnego osiedla o powierzchni 10 000 m², było 10 metrów ogrodzenia o wysokości 0,9 m. Mogłem sobie powtarzać, że zgodnie z regulaminem wspólnoty psy i tak muszą być prowadzone na smyczy – ta osoba nic nie chciała przyjąć do wiadomości. Z karmą to samo: hiszpańska karma z górnej półki była rzekomo za słaba dla wybranego psa. Śmiechu warte, zwłaszcza jak się zobaczy na filmikach, jakiej jakości karmę te psy jedzą w Rumunii! Wytknęła mi też, że rozmawiałem przez telefon z jej koleżanką „tylko” 40 minut (stwierdziła, że z nią taka rozmowa trwa półtorej godziny!). No i hit wszystkiego: okno w moim mieszkaniu uchylone na 10 cm z blokadą zabezpieczającą. Usłyszałem, że to niedopuszczalne, bo pies mógłby wyskoczyć z czwartego piętra (zaznaczam, że pod oknem nie ma nic, na co pies mógłby wskoczyć, żeby się tam dostać, a ta „wszechwiedząca” pani nawet nie odważyła się wsiąść do windy przez swoją fobię!). Gwarantuję, że to wszystko to szczera prawda. Krótko mówiąc: stracony czas, poniesione koszty (klatka, szelki, które też nie pasowały, plan ubezpieczenia dla psa, który według tej osoby nie był wystarczająco „premium” – nazwiska nie wymienię przez przyzwoitość) i na koniec usłyszałem, że się nie nadaję. PODSUMOWANIE: Omijajcie tę fundację szerokim łukiem. Mimo świetnej roboty, którą robią w schronisku w Rumunii, proces adopcyjny zlecają ludziom niekompetentnym i przemądrzałym, którym wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy (i wcale nie przesadzam). Takie są przynajmniej moje doświadczenia z północy Francji. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że tracą na tym psy. Idźcie do normalnego schroniska, tam znajdziecie prawdziwych, zaangażowanych fachowców, zobaczycie zwierzaka na własne oczy i przy pomocy mądrych rad personelu na pewno znajdziecie psa (lub kota), który będzie do was idealnie pasował. Ja tak zrobiłem i mam teraz wspaniałą sunię!

    Przetłumaczony francuski
    Microdoc
    Microdoc Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć!

    Uważajcie na oszustwa.

    Sami adoptowaliśmy już kilka psów, a nasz ostatni psiak przyjechał do nas z Rumunii. Trzeba mieć do nich sporo cierpliwości, bo te zwierzaki przeszły przez prawdziwe piekło. Po kilku miesiącach, zależnie od ich indywidualnego charakteru, stają się wspaniałymi towarzyszami – są czułe, kochane i skore do zabawy. Wcześniej po prostu musiały walczyć o przetrwanie. Ogrodziliśmy naszą działkę siatką o wysokości 1,75 m. Korzystaliśmy z pomocy stowarzyszenia Adopt to save (coeur de minou) i nasza suczka świetnie odnalazła się już w stadzie. Pamiętajcie jednak, że znęcanie się nad zwierzętami zdarza się też we Francji, choć bywa bardziej ukryte i nie mówi się o tym oficjalnie. Przygarnęliśmy z azylu młodą suczkę myśliwską, która służyła jako „maszynka do rodzenia” w jednym z oficjalnie działających schronisk; była tak przeraźliwie chuda, że nie była w stanie wykarmić własnych szczeniąt.

    Jeśli więc macie w sobie miłość i pokłady cierpliwości, możecie realnie pomóc. A jeśli nie macie takiej możliwości, wspierajcie takie działania finansowo.

     

    Przetłumaczony francuski
    Microdoc
    Microdoc Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Skontaktuj się z Adopt to save

    Przetłumaczony francuski
    xavier59
    Xavier59 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Chciałem adoptować psa przez RememberMe. Zmarnowali mi cały miesiąc przez te wszystkie formalności (formularze, wywiad telefoniczny, zdjęcia mieszkania i ogrodu, wizyty przedadopcyjne), a na koniec moja kandydatura została odrzucona. Powód? Podobno brakuje mi „poczucia odpowiedzialności”. Wyobraźcie sobie: na terenie prywatnego osiedla o powierzchni 10 000 m² było 10 metrów ogrodzenia o wysokości 0,90 m. Choć powtarzałem, że według regulaminu wspólnoty psy i tak muszą być wyprowadzane na smyczy, ta osoba nie chciała nic słyszeć. Z karmą było to samo – wysokiej jakości hiszpańska karma to dla wybranego psa za mało. Jak się patrzy na filmiki z Rumunii i widzi, jakiej jakości jedzenie te psy tam dostają, to jest to po prostu kpina! Wybiła mi też, że rozmowa telefoniczna z jej koleżanką trwała tylko 40 minut (stwierdziła, że „u mnie trwa to półtorej godziny”). A szczytem wszystkiego była kwestia okna uchylonego na 10 cm z blokadą zabezpieczającą – usłyszałem, że to niedopuszczalne, bo pies mógłby wyskoczyć z 4. piętra. Warto dodać, że pod oknem nie ma nic, na co zwierzak mógłby wejść, a ta „wszechwiedząca” pani z powodu własnej fobii nie odważyła się nawet wsiąść do windy! Zapewniam, że to wszystko prawda. Krótko mówiąc: stracony czas i pieniądze (klatka, szelki, które też nie pasowały, planowane ubezpieczenie dla psa, które według tej osoby – której nazwiska z grzeczności nie wymienię – nie było wystarczająco „premium”). Ostatecznie stwierdzono, że się nie nadaję. **PODSUMOWUJĄC:** Omijajcie tę organizację szerokim łukiem. Mimo świetnej roboty, jaką wykonują w schronisku w Rumunii, do adopcji delegują ludzi niekompetentnych i wręcz zadufanych w sobie (i to delikatnie mówiąc). Takie są przynajmniej moje doświadczenia z północnej Francji (Hauts-de-France). Najbardziej w tym wszystkim żal tych psów. Idźcie do zwykłego schroniska – tam spotkacie prawdziwych profesjonalistów z pasją, zobaczycie zwierzaka na żywo i przy odrobinie szukania oraz dzięki mądrym radom pracowników znajdziecie psa (lub kota), który będzie do was idealnie pasował. Ja tak zrobiłem i znalazłem cudowną sunię!
    Przetłumaczony francuski
    celestacullen
    Celestacullen Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    właśnie próbowałam adoptować psa z Rumunii przez stronę „Remember Me France”. Lista pytań długa jak stąd do wieczności, a dostałam odmowę w ciągu 7 minut od wysłania formularza. Taka nieodwołalna decyzja to po prostu brak szacunku. Im w ogóle nie zależy na tym, żeby zwierzaki trafiały do adopcji, a jedynie na zarabianiu pieniędzy. Na dodatek nie odpowiadają na pytania dotyczące konkretnego zwierzaka. Mało tego, że za adopcję płaci się kilkaset euro (około 1300–2200 zł), to jeszcze trzeba przejechać setki kilometrów, żeby odebrać psa, bo mimo że transport jedzie ciężarówką, odmawiają przejazdu przez miejscowość, w której pies ma zamieszkać. Krótko mówiąc – omijajcie ich, bo oczywiście na swojej stronie publikują tylko same opinie na 5 gwiazdek.

    Przetłumaczony francuski
    Mslr
    Mslr Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Chcę tylko powiedzieć, że zachowanie opisywane przez fundacje to zachowanie w warunkach schroniskowych, a ono w wielu przypadkach bardzo różni się od tego, co zobaczymy później w domu. Poza tym, my jako ludzie mamy swoje sympatie i antypatie, i tak samo jest z psami. Pies z adopcji ma swoją przeszłość i nie każdy jest w stanie sobie z tym poradzić, dlatego nieudane adopcje też się zdarzają. Im starszy pies, tym ten bagaż doświadczeń bywa niestety cięższy.

    Złota zasada przy adopcji psa z przeszłością to trzy słowa: Miłość, Czas i Cierpliwość.

    No i wiadomo – odbieramy je po 30 godzinach podróży, które spędziły w transporterach, więc nie ma się co dziwić, że po przyjeździe śmierdzą. Schroniska nie mają też możliwości, żeby je wykąpać przed drogą.

    Tego typu fundacje starają się robić co w ich mocy dla tych psów, które w swoich krajach przeżywają koszmar (mój ostatni psiak miał robione prześwietlenie i okazało się, że ma w żebrach śrut z wiatrówki z czasów, zanim fundacja zabrała go ze schroniska w Čačaku dwa lata temu – wyobraźcie sobie tylko, w jakich warunkach musiał wcześniej żyć).

    Oczywiście, we Francji też jest mnóstwo nieszczęśliwych psów, sam wiele z nich uratowałem. Tutejsze schroniska też pękają w szwach, ale patrząc na moje doświadczenia ze schroniskami typu SPA w porównaniu z pracą fundacji, mój wybór był oczywisty.

    Wrzucam zdjęcie trzech psiaków ze Wschodu – są teraz w pełni szczęśliwe i radosne. Na początku miałem swoje obawy, ale patrzenie na to, jak w końcu cieszą się życiem i czują się bezpieczne, to czysta radość.

    Przetłumaczony francuski
    Mslr
    Mslr Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć!

    Ja nie korzystałam z usług fundacji Remember Me, która została tu mocno skrytykowana, tylko z innej i mam same pozytywne wrażenia.

    Krótka historia:

    Zawsze adoptowałam psy z fundacji we Francji. Mój staffik odszedł w marcu 2021 roku... To był ogromny szok emocjonalny po 10 latach spędzonych u jego boku.

    W czerwcu trafiłam na ogłoszenie ze schroniska o młodej, 6-miesięcznej suczce husky. Poczytałam o rasie, a schronisko o nic mnie nie pytało – czy mieszkam w kawalerce, mieszkaniu, domu czy zamku, kompletnie nic (choć husky z zasady potrzebują przestrzeni). Pies trafił tam, bo niszczył rzeczy itp. Odebrałam ją z książeczką z Węgier, z fałszywym szczepieniem (zorientowaliśmy się, robiąc badanie poziomu przeciwciał – nie miała żadnej odporności na wściekliznę, mimo że w książeczce było napisane, że szczepienie jest ważne przez 6 miesięcy, no cóż... -_-).

    We wrześniu pomyśleliśmy, że husky to pies stadny, więc moglibyśmy adoptować drugiego. Ze względu na to, że mam 120-metrowe dwupoziomowe mieszkanie bez ogrodu, a jedynie z małym tarasem, żadne schronisko nie chciało mi wydać kolejnego husky’ego...

    Trafiliśmy na fundację, która pomaga psom z Europy Wschodniej. Wyjaśniłam dokładnie moją sytuację, a oni doradzili mi, który z ich północniaków najlepiej odnajdzie się w takich warunkach. Sunia miała dogadywać się ze wszystkimi (widziałam mnóstwo filmików, jak bawiła się z innymi suczkami w miejscu, gdzie wcześniej przebywała).

    Wzięliśmy ją w listopadzie po wypełnieniu ankiety i wizycie przedadopcyjnej. Z moją suczką dogaduje się świetnie, ale pilnuje zasobów, co jest normalne przy jej przeszłości. Na zewnątrz ma spore problemy z innymi samicami (mimo że wcześniej było okej, zarówno z tymi, z którymi mieszkała, jak i na dworze, co widziałam na dowodach). Od tego czasu jest już lepiej, ale wciąż ma swoje humory i nie lubi się z niektórymi suczkami.

    Gdzie dwa husky, tam i trzeci: adoptowaliśmy więc 7-letniego psiaka przez tę samą fundację. Śledzili postępy mojej drugiej suczki i widzieli, że mimo braku ogrodu robimy codziennie po 10-15 km spacerów, a w każdy weekend chodzimy na wspólne wędrówki z innymi północniakami itp. Ten biedak przez 7 lat znał tylko schronisko, ale adaptacja przebiegła super. To pies, który z założenia nie akceptował samców, a tymczasem na spacerach, jeśli nikt go nie zaczepia, nic nie robi i spokojnie zajmuje się swoimi sprawami. Z moimi dwiema suczkami nie ma żadnych spięć, a mogłyby być, bo obie potrafią być upierdliwe i ciągle chcą się bawić.

    Przetłumaczony francuski
    Cleo Do
    Cleo do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Odchodzę stąd totalnie zniesmaczona niesprawiedliwością i samowolą tej fundacji. Mam ciężkie serce i szczerze odechciało mi się już jakichkolwiek adopcji. Bo z całym szacunkiem dla pani prezes, to że nie chcę adoptować pierwszego lepszego psa, nie oznacza wcale, że traktuję to jak zakupy w galerii handlowej. Tak, to dla mnie ważne, żeby pies był mały, bo chcę mieć pewność, że będę mogła go wszędzie ze sobą zabrać. Niestety małych piesków jest bardzo mało, konkurencja jest ogromna i emocjonalnie to wszystko jest po prostu zbyt trudne.

    To mogło się udać, ale stowarzyszenie, które nawet nie raczyło mi odpowiedzieć, zdecydowało inaczej. Wolą zniechęcać ludzi, tracić dom tymczasowy i ryzykować nieszczęściem zwierzaka oraz narażać inne zwierzęta (świnki morskie), zamiast jeszcze raz przemyśleć tę kompletnie nielogiczną i podjętą w pośpiechu decyzję. Bo przecież rzekomo chodziło tylko o terminy, tyle że ja mogłam przyjąć psa tak samo szybko jak wybrani adoptujący, a do tego bez konieczności długiego transportu.

    Na koniec jeszcze „wisienka na torcie” – fundacja była po prostu chamska wobec domu tymczasowego. A to ludzie o wyjątkowej wielkoduszności i dobroci, którzy nie zasłużyli na oskarżenia o to, że chcą się „pozbyć suczki jak najszybciej, nie dając jej żadnej szansy” (co jest zwykłym pomówieniem).

    Krótko mówiąc, wystawię im taką ocenę, na jaką zasłużyli. To organizacja, która nie szanuje własnych umów, nie zapewnia weterynarza przy odbiorze transportów, nie liczy się ze zdaniem DT ani dobrem zwierząt. Z pełną świadomością narażają bezpieczeństwo innych zwierzaków w domu, a ich podejście do ludzi to totalny brak empatii, który od razu przechodzi w agresję, pochopne ocenianie i kłamstwa.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 86

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post