Pytanie do osób, które adoptowały psa z Rumunii

S
Sm21 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim,

W tym roku planuję adopcję psa. Początkowo brałam pod uwagę hodowlę, ale ostatnio natknęłam się na fundacje, które ratują psy z Rumunii i szukają im domów w Polsce. Bardzo spodobał mi się jeden szczeniak urodzony we wrześniu 2017 roku. Jeśli wszystko pójdzie dobrze z adopcją, mógłby przyjechać do Polski 15 marca. Po zaakceptowaniu wniosku ma mieć jeszcze zrobiony test na koty.

Mój jedyny problem to ogrodzenie – musiałabym je podwyższyć przed jego przyjazdem, a obawiam się, że mam na to bardzo mało czasu. Macie jakieś doświadczenia w tej sprawie? Jak wysoki powinien być płot dla psa, który docelowo będzie ważył około 20 kg?

Czy ktoś z Was adoptował psiaka z Rumunii przez fundację? Jak wyglądały Wasze początki i proces aklimatyzacji? Czy macie w domu koty? Jeśli tak, to czy ich zapoznanie z nowym domownikiem przebiegło spokojnie?

Z góry dziękuję za wszystkie rady! :)

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

86 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • L
    Lorna Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć @Van_do, Dzięki, że poświęciłeś czas na tak szczegółową odpowiedź. Myślę, że to świetna sprawa, bo ten wątek (podobnie jak inne w tym stylu) był już kilka razy odświeżany i pewnie regularnie zaglądają tu osoby, które są na etapie szukania informacji lub zastanawiania się nad adopcją. Wydaje mi się, że najważniejszy przekaz, który zresztą świetnie wybrzmiał w Twojej wypowiedzi, to fakt, że jesteście stowarzyszeniem „ratunkowym”. To słowo ma swoje konkretne znaczenie, którego potencjalni chętni nie zawsze do końca rozumieją, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji i wszystkich konsekwencji. Co więcej, szczerze uważam, że dzisiaj idea ratowania zwierząt i adopcji jest często zbyt wyidealizowana. Błyskawiczna komunikacja w mediach społecznościowych tworzy iluzję wirtualnej witryny sklepowej, przez co laikowi może się wydawać, że uratowanie psa to bułka z masłem (wybierasz szczeniaka, dodajesz do koszyka i masz go dostarczonego za darmo dzięki transportowi grzecznościowemu). Ogrom pracy i środki angażowane przez wszystkich ludzi w tym całym łańcuchu pomocy pozostają dla wielu osób pojęciami dość „mglistymi”, zepchniętymi gdzieś na dalszy plan. W sumie to taki efekt uboczny cyfryzacji... dzisiejsze narzędzia pozwalają nagłośnić sprawę na wielką skalę, co jest pozytywne, bo dzięki temu udaje się uratować znacznie więcej zwierząt. Jednak z drugiej strony ta pozorna łatwość całego procesu jest całkowicie oderwana od rzeczywistego trudu tej misji, zwłaszcza pracy w terenie. Ludzie chcą wierzyć, że wszystko jest piękne i idealne jak na Insta, a niekoniecznie chcą słuchać o chorobach i o tych wszystkich zwierzakach – a jest ich tak strasznie dużo – których nie uda się uratować.
    Przetłumaczony francuski
    P
    Patsch Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Jeśli sobie nie radzicie, to albo dlatego, że macie to gdzieś i źle oceniliście swoją wytrwałość przy przyjmowaniu nowego członka rodziny, albo nie słuchacie udzielanych wam rad, albo przelewacie na psa własne lęki, z których często nawet nie zdajecie sobie sprawy.

    Kiedy pytamy was, czy możecie oddzielić go od innych zwierząt w domu, nie robimy tego bez powodu – po prostu potrzeba czasu na adaptację.

    Ale wszyscy ci, którzy oddają psa, bo pokazał zęby innemu psu, bo przestraszył kogoś z rodziny albo z jakiegokolwiek innego „niby ważnego” powodu, to zazwyczaj osoby, którym nie chce się wysilać, żeby osiągnąć rezultat. Przede wszystkim nie próbują przeanalizować sytuacji albo słuchają złych rad samookrzykniętych „super behawiorystów”, którzy chcą zdominować psa, zamiast spróbować go zrozumieć.

    I jeszcze jedno – kiedy oglądacie w telewizji programy o adopcjach i widzicie, że nawet w schroniskach ludzie porzucają zwierzęta, nie zastanawiacie się, czy to wina schroniska, czy może hodowcy, od którego pies został kupiony? Trochę oleju w głowie, proszę, ruszcie szarymi komórkami i spróbujcie poszerzyć swoje horyzonty.

    Dlaczego nie zrobicie rachunku sumienia i nie zapytacie samych siebie, gdzie popełniliście błąd? Za trudne? Wolicie najeżdżać na fundacje, bo tak jest łatwiej i pozwala uniknąć myśli, że sami nie jesteście idealni? Macie o sobie tak dobre mniemanie, że nie potraficie go choć trochę podważyć?

    Prawdę mówiąc, psy, które nie nadają się do adopcji, nie są do niej wystawiane. Jeśli adoptowaliście psa – czy to z Rumunii, Bułgarii, Serbii, Węgier, Mołdawii, Ukrainy, a nawet z Rosji czy Chin, nie zapominając o tych z Hiszpanii – to przecież dlatego, że chcieliście go uratować, prawda? A kiedy oddaje się psa po trzech dniach, bo nasiusiał na dywan albo z jakiegoś innego błahego powodu, to jest to po prostu czysty egoizm.

    Rzadko zdarzają się psy, które się nie aklimatyzują – jedne potrzebują na to po prostu więcej czasu, inne mniej.

    Nie słuchaliście tego, co mówiono wam podczas rozmów telefonicznych przed adopcją. Byliście tak przekonani o tym, że robicie dobry uczynek, że nie podjęliście tego kroku dla psa, tylko po to, żeby połechtać własne ego.

    Do przemyślenia: Kto chce psa uderzyć, ten kij zawsze znajdzie.

    Przetłumaczony francuski
    P
    Patsch Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, Kilka słów do osób, które planują adopcję psa z Rumunii: 1/ Trzeba słuchać rad dawanych przez fundacje. 2/ Mam trzy niesamowite psy z Rumunii: Pierwszy trafił do mnie z fundacji – to 40-kilogramowy pieszczoch, który uwielbia dzieci, niemowlęta, koty oraz inne psy, zarówno samce, jak i samice. Drugą suczkę wzięłam bezpośrednio z rumuńskiego schroniska dzięki wspaniałemu stowarzyszeniu, które pomogło mi w transporcie. Na początku była bardzo, bardzo lękliwa, ale dzięki odrobinie dobrej woli i cierpliwości teraz dogadujemy się bez słów. Trzecią wzięłam na DT (dom tymczasowy) – była to suczka w całkowitej apatii, która teraz czuje się już dobrze i chętnie podchodzi obwąchać naszych gości. Wszystkie są zdrowe. I choć obie suczki na początku miały pewne problemy emocjonalne przez to, co przeszły, to jeśli się je szanuje i nie wrzuca od razu w środek stada psów czy gromady kotów bez odpowiedniego zapoznania, to wszystko się udaje. Jeśli się tego nie dopilnuje, jasne, mogą być zgrzyty – ale tak samo jest z każdym innym psem. Krótko mówiąc: trzeba to przemyśleć. To są psy ze schroniska, ze swoją przeszłością, dokładnie takie same, jakie możecie znaleźć w każdym polskim schronisku. Podsumowując: to nie są psy dla osób szukających modnego dodatku ani dla ludzi nieodpowiedzialnych. To nie są produkty „gotowe do użycia”, a adopcja psa to nie zakupy w sklepie z zabawkami po świętach, co nie? :) Wymaga to minimum osobistego zaangażowania. Jeśli jesteście gotowi je dać (mam na myśli cierpliwość, miłość i przede wszystkim szacunek) i trochę przy tym pomyśleć, to zyskacie w domu prawdziwy skarb.
    Przetłumaczony francuski
    V
    Van_do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Anneha: psy ratowane bezpośrednio ze schroniska czy przechowalni są brudne, to fakt, bez dwóch zdań! Nie będziemy myć 40 psów przed ich przyjazdem do Polski tylko po to, żeby ładnie pachniały i żeby zrobić przyjemność adoptującym... Dla niektórych z nich kąpiel byłaby kolejną traumą w tej i tak już przerażającej drodze (oddanie do przechowalni, przeniesienie do schroniska, sterylizacja, szczepienia, życie w boksie w ścisku z innymi psami, a potem transport ciężarówką i 35 godzin w trasie...). Niektóre są faktycznie chude lub poranione, bo zostały odebrane chwilę wcześniej w katastrofalnym stanie – to się po prostu zdarza. Jeśli chodzi o opisane charaktery, to powtórzę raz jeszcze: to cechy zaobserwowane w schronisku. W zupełnie nowym i nieznanym dla nich otoczeniu ich lęki mogą być przeróżne, a cierpliwość jest tu zazwyczaj najlepszą odpowiedzią. Musimy dać im czas, żeby zrozumiały, kim jesteśmy i czego od nich chcemy. Nie zapominajcie, że te psiaki często były w mniejszym lub większym stopniu maltretowane.
    Przetłumaczony francuski
    V
    Van_do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Irma8067: tak jak już wcześniej wspomniano, psy z Rumunii nie są dla każdego i faktycznie rzadko nadają się dla osób zupełnie niedoświadczonych. Niemniej jednak, jeśli ktoś jest zmotywowany, naprawdę gotowy do pracy z psem i chce poświęcić mu czas oraz dać dużo miłości, postępy są zazwyczaj ogromne i widać je bardzo szybko. My ze swojej strony mamy w schronisku w Rumunii na stałe behawiorystkę, która pracuje z psiakami. Każdemu nowemu adoptującemu oferujemy też godzinną konsultację online z naszym współpracującym behawiorystą, żeby jak najlepiej przygotować się na przyjazd nowego domownika. Może on również wspierać zwierzaka już po tym, jak zamieszka w nowym domu. Pamiętajcie jednak, że nic nie zastąpi zaangażowania samego opiekuna – nie ma cudownych rozwiązań, gdy mamy do czynienia ze stworzeniem, które przeszło w życiu tak wiele trudnych chwil.
    Przetłumaczony francuski
    V
    Van_do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Jeśli chodzi o brak wizyty przedadopcyjnej u Państwa, biorąc pod uwagę moment publikacji wpisu, myślę po prostu, że w czasie składania prośby weszliśmy w okres lockdownu. Ze względu na sytuację sanitarną musieliśmy wtedy zawiesić wszystkie wizyty przedadopcyjne. Zostały one wznowione po zniesieniu obostrzeń.

    W kwestii wspomnianej „prawdziwej inspekcji” – zapewniam, że takowe się odbywają. Nasze schronisko w Pascani w Rumunii jest w pełni zarejestrowane i działa legalnie, a co najmniej dwa razy w roku przechodzimy niezapowiedziane kontrole lokalnych służb weterynaryjnych. Jedna z nich miała miejsce zaledwie kilka dni temu, w obecności tamtejszej policji dla zwierząt. Ponadto drzwi naszego schroniska są zawsze otwarte dla każdego, kto chciałby nas odwiedzić, i od początku istnienia placówki (grudzień 2015) wielokrotnie gościliśmy wolontariuszy oraz stażystów.

    Gigi397: nie pochwalam wspierania rozmnażania zwierząt przez osoby prywatne, zwłaszcza gdy widzi się te wszystkie porzucone zwierzaki, które każdego dnia szukają nowej rodziny... Rozmnażanie przez osoby prywatne to jedna z głównych, o ile nie pierwsza przyczyna bezdomności.

    Przetłumaczony francuski
    V
    Van_do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Marcidf: określenie „upłynniać” jest bardzo rażące... Nie jesteśmy handlarzami zwierząt, tylko je ratujemy i staramy się ocalić ich jak najwięcej – każde z nich zasługuje na szczęśliwe życie. Domyślam się, że chodzi o szczeniaka, którego chciał Pan/Pani adoptować, a dalsza część wiadomości to potwierdza... Mamy mnóstwo zapytań o adopcję maluchów, czasem dosłownie toniemy w zgłoszeniach i zdarza się, że mamy już zatwierdzone domy, które po prostu czekają na wybór konkretnego szczeniaka. Dlatego gdy tylko uratujemy nowe rodzeństwo, te osoby wybierają pieska, któremu chcą pomóc. Nie ma w tym żadnej nietransparentności – psa można zarezerwować dopiero na samym końcu procesu adopcyjnego, jeśli wniosek został już zatwierdzony. Rezerwacje szczeniąt idą bardzo, bardzo szybko, więc faktycznie bywa tak, że całe mioty są rezerwowane w zaledwie kilka dni przez osoby, których zgłoszenia przeszły już weryfikację. Jeśli chodzi o parwowirusa, to straszna choroba, niezwykle powszechna w Rumunii, z którą wszystkie fundacje ratujące tamtejsze psy muszą walczyć na okrągło. Jest bardzo zaraźliwa, a śmiertelność wynosi aż 80%. Każdy szczeniak, którego ratujemy, jest natychmiast szczepiony pierwszą dawką przeciwko parwowirusowi, po 3 tygodniach dostaje drugą szczepionkę (w tym na wściekliznę), a po kolejnych 3 tygodniach dawkę przypominającą. Dopiero po przejściu całej tej procedury szczepień szczeniak może zostać sprowadzony do Polski. Parwowiroza to podstępna choroba, która może zaatakować z dnia na dzień, bardzo często właśnie po pierwszym lub drugim szczepieniu, które „aktywuje” uśpionego wirusa. Szczeniak jednego dnia może czuć się świetnie, a następnego paść z powodu piorunującego przebiegu parwo, a my nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Nasze maluchy oczywiście bada weterynarz w Rumunii zaraz po tym, jak je uratujemy, potem dostają kolejne dawki szczepionek, ale dopiero po pełnym zaszczepieniu mogą przyjechać do Polski. Są wtedy całkowicie chronione przed parwowirusem, a po przyjeździe do kraju bada je kolejny lekarz weterynarii.
    Przetłumaczony francuski
    V
    Van_do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Alicinee: tak, to prawda, że w środowisku prozwierzęcym aż roi się od hejterów, którzy z wielką chęcią atakują osoby oddające swoje psy. Nie odpowiadamy za nich i absolutnie nie podżegamy do nienawiści, wręcz przeciwnie. Jesteśmy tu po to, żeby szukać rozwiązań i w trybie pilnym znajdować nowe domy dla zwierząt porzuconych po ich przyjeździe do Francji – to jedyna rzecz, która się dla nas liczy. I nie, zwierzę nie jest „stuknięte” (brawo za to pogardliwe określenie), a jeśli dwoje z Twoich czworga znajomych oddało psa po adopcji, to myślę, że warto się nad tym zastanowić... Ale nie pod kątem charakteru naszych psów, tylko faktu, że najwyraźniej nie były one odpowiednio dobrane do Twoich znajomych. Adopcja psa z Rumunii nie jest dla każdego. Powtarzam to i podkreślam, że mówimy o tym otwarcie przed każdą adopcją – bardzo na to naciskamy, żeby potencjalni opiekunowie zdali sobie z tego sprawę. To są psy, które często ogromnie cierpiały, mają swoją przeszłość, pochodzą z kraju, gdzie są tępione i traktowane jak szkodniki, a to zostawia w nich ślady... Mamaelfie: o jakie informacje dotyczące stowarzyszenia pytałaś? Zazwyczaj odpowiadamy szybko i z przyjemnością, a myślę, że zarówno nasze forum, jak i strona internetowa pozwolą Ci już teraz znaleźć odpowiedzi na wiele pytań.
    Przetłumaczony francuski
    V
    Van_do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Arianeshoes: nie mieści mi się w głowie, że przychodzisz tutaj oczerniać nasze stowarzyszenie po tym, jak oddałaś Idylle. Na jej wątku ze schroniska są zdjęcia, na których wyraźnie widać ją w towarzystwie innych psów bez cienia agresji; w schronisku nigdy nie przejawiała agresywnych zachowań wobec żadnego innego psa. Podczas rozmowy przedadopcyjnej wyraźnie tłumaczymy, że opisany charakter psa dotyczy jego zachowania w warunkach schroniskowych i może się on zmienić w nowym domu, ponieważ otoczenie i styl życia są inne... Tym psom brakowało wszystkiego: rodziny, jedzenia, ciepła, opieki... Nagle trafiają do miejsca, gdzie mają wszystko. Potrzebują czasu, żeby zrozumieć, że to już na stałe i że nie muszą się już niczego bać. To często psy z traumą, które przeszły straszne rzeczy, a po ich przyjeździe niektórzy adoptujący uważają, że powinny zachowywać się „normalnie”, jakby nigdy nic złego ich nie spotkało... Niektóre psy mają tę natychmiastową i całkowitą zdolność regeneracji, ale dla innych ta droga jest dłuższa. Ale na końcu tej drogi czekają wspaniali towarzysze, którzy oddają otrzymaną miłość z nawiązką! Bardzo szybko zabraliśmy Idylle do domu tymczasowego (DT), w którym mieszka kilka psów różnej płci i wielkości, i tam nie ma żadnych problemów... Została już ponownie adoptowana i właśnie dzisiaj jedzie do swojej nowej rodziny.

    Nie mieszkasz ze swoją teściową i na odwrót, mówisz o okazjonalnej opiece, bo „taki macie tryb życia”. Można było znaleźć rozwiązania i rozmawiałam o tym z Tobą przez telefon: skorzystanie z pomocy petsittera lub hoteliku na czas wyjazdów, znalezienie innego członka rodziny lub przyjaciela, który zaopiekowałby się suczką pod Waszą nieobecność, albo zabieranie jej ze sobą wszędzie tam, gdzie to możliwe??? Spotkało się to z kategoryczną odmową: „nie, to nie nasz tryb życia”. A tymczasem te rozwiązania pozwoliłyby uniknąć oddania małej suczki, którą sama opisywałaś jako idealną pod każdym innym względem (zachowuje czystość, jest grzeczna, kochana...).

    Można było też popracować z behawiorystą – jeszcze dzień wcześniej byłaś w kontakcie z naszym specjalistą, ale ponownie to rozwiązanie zostało natychmiast odrzucone, bo „to by długo trwało, a wynik nie jest gwarantowany”. Może i tak, ale jeśli dzięki temu nie musiałabyś porzucać własnego psa????

    Przetłumaczony francuski
    V
    Van_do Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Chciałabym skorzystać z przysługującego nam prawa do odpowiedzi jako stowarzyszenie ratujące zwierzęta z Rumunii, aby odnieść się do różnych wpisów, które zostały mi tutaj udostępnione. Nasza organizacja została wymieniona wprost z nazwy: Remember Me France. Chciałabym zatem odpowiedzieć na poruszone kwestie.

    Aggie19: określenie „handel psami z Rumunii” wydaje mi się bardzo nieodpowiednie w stosunku do stowarzyszeń, które ratują psy w tym kraju. Nie jesteśmy handlarzami – ratujemy psy, którym grozi śmierć, eutanazja lub które po prostu zostały porzucone na pastwę losu na ulicy. Szczerze radzę Ci pojechać do Rumunii i zobaczyć na własne oczy, jak naprawdę wygląda sytuacja psów w tym kraju. Wtedy zrozumiesz, że użyte przez Ciebie określenie było zupełnie nie na miejscu.

    Przetłumaczony francuski
  • 50 komentarzy na temat 86

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post