Pytanie do osób, które adoptowały psa z Rumunii

S
Sm21 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim,

W tym roku planuję adopcję psa. Początkowo brałam pod uwagę hodowlę, ale ostatnio natknęłam się na fundacje, które ratują psy z Rumunii i szukają im domów w Polsce. Bardzo spodobał mi się jeden szczeniak urodzony we wrześniu 2017 roku. Jeśli wszystko pójdzie dobrze z adopcją, mógłby przyjechać do Polski 15 marca. Po zaakceptowaniu wniosku ma mieć jeszcze zrobiony test na koty.

Mój jedyny problem to ogrodzenie – musiałabym je podwyższyć przed jego przyjazdem, a obawiam się, że mam na to bardzo mało czasu. Macie jakieś doświadczenia w tej sprawie? Jak wysoki powinien być płot dla psa, który docelowo będzie ważył około 20 kg?

Czy ktoś z Was adoptował psiaka z Rumunii przez fundację? Jak wyglądały Wasze początki i proces aklimatyzacji? Czy macie w domu koty? Jeśli tak, to czy ich zapoznanie z nowym domownikiem przebiegło spokojnie?

Z góry dziękuję za wszystkie rady! :)

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

86 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • Gigi397
    Gigi397 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    👍 W pełni się z Wami wszystkimi zgadzam. Miłego Poniedziałku Wielkanocnego.

    👋

    PS: W Hiszpanii są też psy dowodne, które szkoli się do walk lub są w inny sposób maltretowane. Ta fundacja wydaje mi się całkiem rzetelna, sporo osób z naszego forum adoptowało od nich psiaki, w typie podenco, galgo itd. Wszystkie są dość lękliwe, ale przy odrobinie cierpliwości i łagodności problemy znikają. gigi397

    Przetłumaczony francuski
    K
    Kelinda Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    W Rumunii jest mnóstwo bezpańskich psów, więc to pewnie właśnie one trafiają do adopcji. Kraj, który sam ledwo wiąże koniec z końcem, nie będzie wydawał pieniędzy na leczenie psów, bo po prostu nie mają na to środków. Wielka szkoda, bo te biedne psiaki też mają prawo poznać kiedyś coś innego niż tylko ulica i wszystko, co się z nią wiąże.
    Przetłumaczony francuski
    M
    Marcidf Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, Chciałbym podzielić się moim doświadczeniem z Remember Me France – to chyba największa fundacja działająca w tej branży. Muszę was ostrzec przed ich działaniami, które są kompletnie NIETRANSPARENTNE i ARBITRALNE (zarówno jeśli chodzi o same zgłoszenia, jak i przydzielanie czy zajmowanie się psami, które do nich trafiają): - Pierwsze zgłoszenie na psa, który na stronie widniał jako wolny: wniosek odrzucony, bo nagle się okazało, że pies był już zarezerwowany dla „osób priorytetowych” (czy tam z „listy oczekujących”). - Po tym wszystkim sam stałem się „priorytetowy” w porównaniu do ludzi wysyłających wnioski przez stronę (chyba trafiło do nich wtedy mnóstwo psów i po prostu musieli je szybko „wydać”): wybrałem psa w prywatnej wiadomości, został dla mnie zarezerwowany i miał przyjechać do Francji za 2 tygodnie. Po tygodniu poinformowano mnie, że pies zachorował na parwowirozę (krwotoczne zapalenie żołądka i jelit) i zdechł. To bardzo dziwne: na ich stronie jest wyraźnie napisane, że każdy przyjeżdżający pies jest badany przez weterynarza. Po kilku rozmowach z osobą odpowiedzialną za fundację (która odpuściła nawet wizytę przedadopcyjną, bo wolontariusz, który miał do mnie przyjść, nigdy się nie zjawił – więc kontrola adoptujących to też fikcja, wbrew obietnicom na stronie), zacząłem w to wszystko mocno wątpić. Nie ma żadnej możliwości, żeby sprawdzić, jak oni tam na miejscu opiekują się tymi psami (tam powinna wejść jakaś realna inspekcja). Gdy tylko wyraziłem swoje wątpliwości co do tych wszystkich kwestii, usłyszałem tylko: „pana sprawa jest zamknięta”. Dlatego radzę wam szukać psa w lokalnych schroniskach, gdzie możecie zwierzaka zobaczyć na własne oczy i gdzie wszystko jest o wiele bardziej przejrzyste.
    Przetłumaczony francuski
    Gigi397
    Gigi397 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć, ja też interesowałam się psami z Rumunii. Sprawdzałam w internecie i była taka fundacja, która pokazywała małe, bardzo przerażone pieski w klatkach. Od razu wpadł mi w oko jeden z przepięknymi, ale niesamowicie smutnymi oczami. Trzeba było wypełnić formularz, a na samym dole drobnym drukiem widniała informacja, że wysyłają psa dopiero po otrzymaniu około 2150 zł. Żeby odzyskać tę kwotę, należało wysterylizować psa i wysłać zaświadczenie podpisane przez weterynarza, że zabieg się odbył. Dopiero po otrzymaniu tego dowodu mieli zwracać te wpłacone 2150 zł. Podpytałam osoby, które zdecydowały się na ten układ, i okazało się, że tylko 2 na 10 odzyskało swoje pieniądze. Od razu dałam sobie z tym spokój.

    To było w 2015 roku. Nie szukałam konkretnej rasy, tylko małego pieska, ot takiego zwykłego kundelka. Przez 5 i pół miesiąca nic nie znalazłam – ani do adopcji, ani do kupienia w budżecie, który sobie założyłam (maksymalnie około 1300 zł). Za to trafiłam na 5 oszustw, z czego jedno zostało wykryte aż w Beninie. I nagle pewnego ranka miłość mojego życia pojawiła się w ramionach pani, u której akurat był miot. To była mała hodowla maltańczyków i ten uroczy szczeniak urodził się z rozszczepem wargi, podczas gdy jego rodzeństwo było rodowodowe. Pani sprzedawała go za około 650 zł i to u nas w Belgii. Champagne (bo tak ma na imię) za dwa miesiące skończy 5 lat. Jest niesamowitym pieszczochem, jest grzeczny, kochany i przeuroczy. No i widzicie, szczęście w końcu przychodzi, jeśli tylko ma się cierpliwość. Bardzo uważajcie na fundacje, które wyciągają pieniądze. Dobrej nocy wszystkim.

    gigi397 z Brukseli

    Przetłumaczony francuski
    I
    Irma8067 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Przeszliśmy przez prawdziwy koszmar po adopcji psa z Rumunii za pośrednictwem stowarzyszenia z Alzacji, o którym była już mowa w tym wątku.

    Psiaki przyjeżdżają bezpośrednio z rumuńskiego schroniska. Nie są w ogóle zsocjalizowane, przez co są bardzo lękliwe.

    Stowarzyszenie nie wykonuje żadnej pracy nad socjalizacją przed oddaniem psów rodzinom. Co więcej, jesteście traktowani tylko jako adoptujący, a organizacja zastrzega sobie prawo do odebrania wam psa bez żadnego konkretnego powodu.

    Zdecydowanie odradzam korzystanie z usług takich stowarzyszeń. Lepiej zgłosić się do profesjonalisty, zwłaszcza jeśli nie macie dużego doświadczenia z psami.

    To strasznie przykre ze względu na te biedne psiaki z Rumunii.

    Przetłumaczony francuski
    T
    Toutouaddict Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć,

    Osobiście nie znam tych organizacji, ale byłam w Rumunii i miałam styczność z tamtejszymi psami. Ich zachowanie naprawdę zależy od tego, skąd pochodzą – zazwyczaj to te miejskie mogą bywać agresywne. Rzadko jednak zdarza się, żeby atakowały ludzi. Przez większość czasu po prostu biegają od ulicy do ulicy, od czasu do czasu poszczekają, a ludzie już nawet nie zwracają na nie uwagi, bo tak bardzo „wtopiły się w krajobraz”. Czasami idą za przechodniami, ale nic poza tym. To psy średniej lub dużej wielkości, zazwyczaj kundelki. Z drugiej strony, są przyzwyczajone do samodzielnego szukania jedzenia, więc mogą być dość niezależne. Najczęściej żyją w stadach w opuszczonych miejscach.

    To tyle, co mogę wam powiedzieć. Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogłam... ;-)

    Przetłumaczony francuski
    A
    Anneha Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Zgadzam się z opinią Marinedmcl: jest taka jedna fundacja, która sprowadza psy z Rumunii – totalny dramat! Te zwierzęta są zaniedbane i przyjeżdżają w fatalnym stanie (brudne, śmierdzące, chore, a czasem wręcz skrajnie wychudzone!). Mało tego, kłamią w opisach, zwłaszcza jeśli chodzi o charakter i socjalizację, przez co niektóre psiaki zachowują się jak zupełnie dzikie zwierzęta. Szczerze, to po prostu świństwo! Mieszkam w okolicach Warszawy i znam kilka osób, które adoptowały stamtąd psy – wszystkie miały mnóstwo problemów i rozczarowań. Łatwo się domyślić, o kogo chodzi – to najbardziej znana organizacja, na jaką traficie, szukając psa z Rumunii. Krótko mówiąc: u nich albo masz farta i wszystko jest okej, albo trafisz na „trudny przypadek” i zaczyna się prawdziwa droga przez mękę... 😠
    Przetłumaczony francuski
    Emla
    Emla Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry Ganjerirt,

    W innym aktualnym wątku, „Delta, babeszjoza....”, omawiamy również problem nadwrażliwości u psa, który nie nawiązuje łatwo kontaktu z ludźmi. Jego opiekunka Leeleebijou jest nieco bezradna... Historia Państwa psów jest inna, ale być może mogliby Państwo wymienić się doświadczeniami...

    Przetłumaczony francuski
    G
    Ganjeriirt Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Cześć, Adoptowaliśmy szczeniaka przez jedną z fundacji i dla nas jest to doświadczenie z gatunku tych o mieszanych uczuciach. Jesteśmy parą, mamy kota i córeczkę, która zaraz skończy 4 lata. To 8-miesięczny maluch, którego nie poznaliśmy osobiście przed jego przyjazdem. Według zapewnień fundacji miał być bardzo grzeczny, uległy – po prostu kochany psiak. W rzeczywistości jest on bardzo, ale to bardzo lękliwy. W zasadzie boi się wszystkiego i wygląda na to, że niczego nie zna. Nawiązanie z nim kontaktu jest mega trudne; przez kilka dni warczał na każdego z nas (co nie było zbyt uspokajające, zwłaszcza przy małym dziecku). Przez kilka dni siedział schowany pod stołem w salonie. O spacerach na smyczy nie ma mowy – trzęsie się jak osika, gdy tylko go przypniemy, i ucieka na sam widok smyczy. Po kontakcie z fundacją trafiliśmy do weterynarza, który zna się na takich psach i przepisał mu fluoksetynę (substancja czynna leku Prozac). Dziś, prawie dwa miesiące po adopcji, mogę go pogłaskać, jeśli sam wyjdzie z inicjatywą, ale wciąż zdarza mu się przede mną uciekać. Moja partnerka w ogóle nie może do niego podejść bez smaczków. W relacji z naszą córką jest okej, ale zachowujemy dużą czujność. Fundacja nie zaproponowała nam żadnego rozwiązania. Jesteśmy więc w dość trudnym położeniu z psem, który ewidentnie jest mocno straumatyzowany – nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Podsumowując, trzeba pamiętać, że te psiaki mają za sobą trudną przeszłość i poza standardową nauką posłuszeństwa, czeka nas praca u podstaw, żeby w domu w końcu zapanował spokój.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Tak, tak, chętnie obejrzymy zdjęcia! 👏
    Przetłumaczony francuski
  • 70 komentarzy na temat 86

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post