Przy każdej obroży, nawet tej klasycznej, da się nauczyć psa, żeby nie ciągnął, i to bez konieczności trzymania go idealnie przy nodze. Ja mam smycz o długości około 1,2 m i wymagam tylko, żeby sunia szła bez ciągnięcia. Takiego ścisłego chodzenia przy nodze wymagam od niej tylko w tłumie, przy przechodzeniu przez jezdnię itp.
W swoim wątku Bobkat wspomniała o dwóch problemach: głowie wyślizgującej się z obroży i tym, że jej sunia ma tendencję do ciągnięcia, a ona nie chce ryzykować, że ją za mocno poddusi.
Są dwa rodzaje obroży typu lasso: zwykła albo z ogranicznikiem bezpieczeństwa. Zwykła (bez ogranicznika) rozwiązałaby problem z wyciąganiem głowy, ale zwiększyłaby ryzyko podduszenia. Z kolei lasso z ogranicznikiem ogranicza ucisk, ale nie zmienia średnicy obroży (więc pies mógłby z niej wyślizgnąć głowę).
Rozwiązanie od Misanthrope jest naprawdę niezłe: ta linka, którą wrzuciła na zdjęciu, jest bardzo gruba, więc nawet jak sunia trochę pociągnie, to nie będzie jej „pić” w skórę.
Jest mnóstwo sposobów na używanie lassa:
– do nauki ścisłego chodzenia przy nodze, ze zwykłym lassem umieszczonym tuż pod potylicą, żeby mieć pełną kontrolę nad głową.
– do nauki chodzenia na smyczy bez ciągnięcia (ale niekoniecznie przy nodze) z wykorzystaniem brzęczenia: w tym przypadku bierzesz lasso z ogranicznikiem. Nawet przy nim pies woli luźną obrożę zamiast dopasowanej, a dodatkowo, kiedy kółko uderza o ogranicznik, wydaje taki metaliczny dźwięk, który pomaga wyrobić odruch typu „oops, racja, nie wolno ciągnąć”.
– po prostu na zwykłe spacery bez specjalnego treningu, co pozwala na noszenie luźnej obroży, której pies praktycznie nie czuje. Na przykład ja lubię zabierać moją na pola w obroży typu lasso (do której przypinam moją zwykłą smycz) – kiedy biega luzem, w ogóle nie czuje obroży, ale jest ona na miejscu, gdybym nagle potrzebował ją zapiąć.
No i to by było na tyle, jeśli chodzi o to, co przychodzi mi do głowy w kwestii systemu lassa.