Cześć wszystkim,
Nie wiem już, do kogo się zwrócić. Mam narastający problem w relacjach między moim partnerem a naszym psem i nie potrafię znaleźć rozwiązania.
Rok temu adoptowaliśmy mieszańca border collie. Na początku wszystko szło dobrze. Potem przyszła zima i partner zaczął odpuszczać spacery – rozumiem, nigdy nie lubił wychodzić na mróz.
Ale mamy już wiosnę, a poprawy nie widać, wręcz przeciwnie – jest coraz gorzej. Wracam do domu o 21:00, a pies ani nie jadł, ani nie był na dworze.
Nasz pies najwyraźniej postanowił mu „odpłacić” za ten brak zaangażowania: warczy, gdy partner przechodzi obok, ignoruje go podczas wspólnych ćwiczeń, podszczypuje go, a nawet gryzie.
Rozmawiałam o tym z naszą behawiorystką, która widziała nas dzień wcześniej na zajęciach. Potwierdziła mi, że dopóki mój partner się nie zaangażuje, nie uda nam się wyjść z tej sytuacji. Podkreśliła też, że nasz pies jest „poukładany” i stabilny, zarówno w kontaktach z ludźmi, jak i z innymi psami.
Wczoraj wieczorem znowu to samo: pies warknął, partner podniósł głos, pies go ugryzł, a w efekcie partner zareagował agresją fizyczną.
Próbowałam z nim o tym pogadać, prosiłam, żeby zastanowił się nad swoim zachowaniem, ale on nie chce o tym słyszeć. Twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia i to z psem jest coś nie tak.
Nie mam już pojęcia, jak to naprawić. Czy rozstanie to jedyna opcja?