Mieszkamy na osiedlu składającym się z 3 bloków i w sumie jest tu może z dziesięć psów – powiecie pewnie, że to niedużo.
Ale od pewnego czasu na osiedlu jest coraz więcej psich niespodzianek i staje się to naprawdę uciążliwe! Dozorcy upominają właścicieli, ale nic to nie daje.
Są też ludzie, którzy mają na osiedlu garaż, ale tu nie mieszkają, i pozwalają swoim psom się załatwiać, nie sprzątając po nich.
Mamy też obok taką małą łączkę i tam to już w ogóle jest masakra, trzeba wchodzić na działkę niemal na paluszkach, tak bardzo teren jest zaminowany!
Nie wiem już, co robić. Wywiesiłem nawet własnoręcznie zrobione ogłoszenia, ale bez zmian (no bo po co bić się w pierś, skoro „zawsze tak było”?).
Taki brak kultury strasznie wyprowadza mnie z równowagi (gdybym tylko wiedział, kto to, na pewno znaleźliby swoje „prezenty” ładnie zapakowane w skrzynkach na listy).
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Fajnie by było, gdyby pojawił się też dystrybutor na woreczki na kupy. Często ludzie po prostu zapominają wziąć worek ze sobą, a taki podajnik pod ręką na pewno zachęci ich do sprzątania. Do tego oczywiście kosz na śmieci tuż obok i może jakaś tabliczka na słupku od dystrybutora.
W pojedynkę niewiele zdziałasz, chyba że złapiesz kogoś na gorącym uczynku podczas spaceru albo z okna. Zazwyczaj wiadomo, w jakich godzinach to się dzieje: wcześnie rano przed pracą, około 10:00-10:30 (ludzie, którzy nie pracują), około 17:00-17:30, jak odbierają dzieciaki, albo między 19:00 a 20:00, kiedy wychodzi się z psem po robocie. Są też emeryci – widziałam jednego, jak radośnie przerzucał swojego yorka przez kwietnik, żeby pies się załatwił, a potem oczywiście po nim nie posprzątał. Od razu na niego naskoczyłam, a on udawał głupiego, że niby nie zauważył, więc porządnie się wkurzyłam (miej telefon pod ręką, żeby robić zdjęcia albo nagrywać filmy jako dowody). Trzeba konfrontować takich nieodpowiedzialnych właścicieli i wybijać im z głowy ochotę na powtórkę, nawet jeśli narobisz sobie wrogów...
Dozorcy też nie mają uprawnień do wystawiania mandatów.
Więc żeby to było oficjalne i groziły za to kary: jeśli masz własne mieszkanie (albo poproś swojego wynajmującego), zgłoś sprawę do omówienia na najbliższym zebraniu wspólnoty mieszkaniowej. Trzeba to przegłosować, żeby móc oficjalnie postawić tabliczki (trzeba zapłacić za ich wykonanie) przy wejściu na osiedle, na trawnikach itd. – krótko mówiąc w strategicznych miejscach. Nie trzeba ich stawiać pięćdziesięciu, bo nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania. Wystarczy prosta tabliczka z grafiką w tym stylu:
I pod spodem dosłownie trzy linijki, coś w stylu: art. 145 Kodeksu Wykroczeń, grozi za to mandat w wysokości około 300 zł, a w przypadku recydywy nawet do 2000 zł. Nie ma sensu pisać elaboratów czy prawić morałów, bo ludzie i tak tego nie przeczytają.
To nadaje sprawie oficjalny charakter i przypomina, że regulamin porządku musi być przestrzegany.
Możesz też zaalarmować straż miejską, poprosić o radę i podać adres, żeby pojawili się na kontrolę.
Jeśli widzisz kogoś, kto nie sprząta po swoim psie, najlepiej podejść do takiej osoby i po prostu podać jej woreczek na kupy, mówiąc z szerokim uśmiechem, że to właśnie do posprzątania 😃. Można przy tym strzelić małą gadkę – że to niehigieniczne, że jak policja zobaczy, to grozi mandat w wysokości około 300 zł, i żeby pomyśleć o dzieciakach, które nie mogą się spokojnie bawić, żeby nie wdepnąć w „minę”... Ale rób to koniecznie miło, nawet jeśli aż Cię świerzbi, żeby się wydrzeć. Głupi ludzie od razu się stawiają, jeśli zacznie się ich pouczać albo na nich wrzeszczeć, a przy kimś upierdliwym, ale sympatycznym, trudniej jest im pyskować.
Możesz też dopytać na komisariacie, co da się z tym zrobić (zazwyczaj niewiele), ale może oficjalny plakat z wielkim napisem „POLICJA”, przypomnieniem o przepisach i mandacie około 300 zł, bardziej by ich ruszył?
Dzień dobry, jest kilka sposobów na rozwiązanie tej sytuacji: możesz spróbować przyłapać kogoś na gorącym uczynku (choć to wymaga sporo cierpliwości)... Możesz wtedy wrzucić takiemu właścicielowi do skrzynki przypomnienie, że za niesprzątanie po swoim ukochanym pupili grozi mandat. W zależności od okoliczności, kara może wynosić od około 50 zł do nawet 1100 zł. Możesz też zagrozić zgłoszeniem sprawy na policję albo poprosić Straż Miejską, żeby zajęła się upomnieniem takich osób. Widziałam, że właśnie tak to robiono, kiedy mieszkałam w Monachium.
Inna opcja to zamontowanie kamer (prawdziwych lub atrap) z napisem „uśmiechnij się, jesteś filmowany” albo zostawienie woreczków pod ręką... To przygnębiające, że trzeba się uciekać do takich metod. Oczywiście, sprzątanie po psie to nic przyjemnego, ale w końcu człowiek przestaje na to zwracać uwagę – to trochę jak przewijanie dziecka...
My też mieszkamy na zamkniętym osiedlu i kiedy widzę kupę, to specjalnie mówię bardzo głośno 😁 „Serio, znowu ktoś nie posprzątał? No nie, Orphée, nie wejdź w to przypadkiem, ludzie są naprawdę niepoważni, niedługo na tej trawie nie będzie już nawet gdzie łapy postawić!”... Rzucam takim tekstem za każdym razem, gdy jakąś widzę, i muszę przyznać, że od paru miesięcy widuję ich znacznie mniej!
A jeśli widzę taką sytuację na żywo, to podchodzę i pytam: „Może podać panu/pani woreczek?” 😁
Nie wiem, czy to ma bezpośredni związek, ale mój partner uważa, że Orphée jest lubiana między innymi dlatego, że po niej sprzątamy... (nie wiem, czy wyraziłam się jasno... W skrócie: kulturalni i szanujący innych właściciele sprawiają, że ludzie nabierają też większego zaufania do samego psa...).
Właśnie się zorientowałam, że powyżej nie zadałam żadnego pytania, więc moje pytanie brzmi: Jak sprawić, żeby ludzie po sobie sprzątali? Zagadać do nich bezpośrednio? (jeśli tak, to jak nie wyjść na najbardziej upierdliwą osobę w okolicy?)
Zapytać jeszcze raz dozorcę? (co i tak nie rozwiąże problemu z tą łąką).
Jeśli mieliście podobne doświadczenia, to chętnie przyjmę każdą radę!
Jak nikt nie odpowie, to uznam, że wy też nie sprzątacie :') (od razu zaznaczam, że to żart, chociaż wiem, że niektórzy tutaj mają już nieźle rozwinięty dystans i poczucie humoru)