Mój pies się nie broni
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
ech...
Cześć wszystkim, dzisiaj rano na plaży podbiegł do nas pies bez właściciela. Miał na sobie obrożę i taką przeciw pchłom, więc pomyślałem, że właściciel pewnie jest gdzieś w pobliżu i nie ma się co martwić... Psiaki bawiły się ze sobą przez jakieś 10 minut, aż nagle mój pies zachęcił tamtego do zabawy (dosyć gwałtownie) i chyba tamten miał już po prostu dość. Nagle wyszczerzył zęby i wyglądało na to, że zaraz go zaatakuje. Żeby obronić mojego psiaka, krzyknąłem „nie!” i tamten na szczęście sobie poszedł.
Kiedy mój pies został zaatakowany, udało mi się ich rozdzielić, krzycząc głośno na tamtego drugiego.
Odin był na smyczy i kręcił się wokół mnie, tamten też krążył. W pewnym momencie znalazłem się między nimi, z moim psem za plecami. Wtedy podniosłem rękę wysoko i krzyknąłem do tamtego psa bardzo głośno „spadaj!”. No i zawrócił, pobiegł tam, skąd przyszedł.
Wiadomo, to wszystko zależy od sytuacji, reaguje się na bieżąco i robi, co się da. Nie ma żadnej instrukcji obsługi, jak rozdzielić bójkę.
Ale czasem najlepiej jest po prostu przewidywać. Zdarzało mi się już pogonić psa, który leciał na nas pędem, a właściciela nie było nigdzie widać. Na przykład w lesie czasem słyszę właścicieli na innej ścieżce, gdzieś daleko poza zasięgiem wzroku, a pies nagle się pojawia. Wtedy go po prostu przeganiam.
Naprawdę nie rozumiem, co w tym frustrującego, że ma się psa, który unika bójki albo jest uległy.
Odina zaatakował kiedyś pies, który wyleciał na niego z zębami. Byłam z niego dumna, że zaczął uciekać, krążąc wokół mnie (to było w mieście, był na smyczy). Zdecydowanie wolę to, niż gdyby zaczął się bronić! Zwłaszcza przy jego gabarytach – gdyby się bronił, mógłby zrobić sporą krzywdę.
Tak samo z jamnikami, Odin od razu odpuszcza, to nie on tu rządzi. I bardzo dobrze.
Ma teraz 3,5 roku i widziałam go „złego”, w trybie obronnym, tylko jeden jedyny raz. I powiem wam, że zdecydowanie wolę, jak ucieka 😅
Zresztą, kiedy się wtedy zdenerwował, to dlatego, że chciał chronić „swoje” jamniki przed psem sąsiada. Nie było realnego zagrożenia, bo tamten był za płotem, ale Odin tak to sobie odebrał. I lepiej nie zadzierać z jego jamnikami – niesamowite, jak ten mój wielki, ciapowaty misiek potrafi zmienić się w prawdziwą maszynę!
Moim zdaniem pies, który ma poukładane w głowie i dobrze zna psią etykietę, to taki, który unika niepotrzebnej agresji.
Jeszcze do niedawna byłem przekonany, że mój pies to taki wiecznie uległy typ.
Nieważne, jak mały byłby inny pies – jeśli tylko zaczynał przejawiać agresję, Phô zwiewał z podkulonym ogonem, wysyłając wszelkie możliwe sygnały uspokajające.
Trochę mnie to frustrowało, bo myślałem, że taka nieumiejętność postawienia na swoim nie do końca wyjdzie mu na dobre.
Ale nie przejmowałem się tym jakoś bardzo... to duży buldog, a ta rasa jest owiana tyloma uprzedzeniami, że w sumie „wygodniej” było mi ze świadomością, że on nigdy nie przesadzi i nie przekroczy żadnych granic! ^^
Trudno, niech już sobie będzie tą „ofiarą”!
Aż tu nagle parę dni temu jakiś terrier zaatakował go wrednie i agresywnie. Na początku Phô uciekał, pokazując, że nie chce walki i próbując mu zasygnalizować, że to bez sensu, ale tamten jeszcze bardziej szukał zwady!
W pewnym momencie Phô miał już dość i po raz pierwszy postawił się w ułamku sekundy. Zrobił dokładnie tyle, żeby pokazać tamtemu, że nie da sobie wejść na głowę i że koniec tych głupot!
W każdym razie teraz myślę, że sporo tych „uległych” psów ma po prostu więcej oleju w głowie niż inne. To po prostu wyluzowane psiaki, które potrafią lepiej ocenić sytuację i odnaleźć się w napiętych momentach.
Na nieznanej ścieżce moje psy (które biegają bez smyczy) muszą iść za mną. Natomiast podczas spaceru w znanym terenie mogą odbiegać te 10 czy 15 metrów do przodu, bo wiem, że nie spotka nas tam żadna przykra niespodzianka.
Przywołuję je, gdy tylko widzę obcego psa. Najczęściej zatrzymuję się wtedy i schodzę na pobocze – moje psiaki wiedzą, że w takiej sytuacji mają zostać za mną albo tuż przy mnie. Lepiej odczekać parę sekund po tym, jak inny pies nas minie, zanim ruszycie dalej. Raz mi się zdarzyło, że grzecznie zeszłam na bok z moimi psami, żeby przepuścić spacerowiczów z ich czworonogami. Nawet na nas nie spojrzeli. Myślałam, że mogę już kontynuować spacer, a tu nagle – hop! – jeden z tych dwóch psów, który wcześniej kompletnie nas olał, zawrócił i rzucił się na mojego psa. Tego akurat nie przewidziałam...
Tak, to prawda, że lepiej mieć psa niereaktywnego niż reaktywnego.
W pełni się z tym zgadzam.
Ok, dzięki, ale myślałem, że puszczanie psa daje mu więcej wolności i że tak jest dla niego lepiej.
Właśnie dlatego nauczyłem go chodzić bez smyczy i wypracowaliśmy przywołanie.