Mój pies się nie broni
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Zamiast się unosić, odpowiedz na moje pytanie. Na studiach na pewno uczyli cię, jak postępować w takich sytuacjach, i to mnie właśnie interesuje. Jak się powinno działać?
Napisałem, co ja robię. A jak oni to robią?
„znając ją”, „zależy od psa”, „sama wchodzi mi między nogi, żeby oddać mi kontrolę nad sytuacją”
Zdajecie sobie sprawę, że spotkanie na napiętej smyczy może wywołać bójkę albo sprawić, że uwiązany pies zareaguje? Widzieliście też, że moja sunia nie szukała problemów i potrafiła rozładować sytuację?
Dobrze by było przeczytać WSZYSTKO, zanim zaczniecie szukać dziury w całym.
Oczywiście, że z psem reaktywnym tak się nie robi, ale czy o tym mowa? Nie, bo ani Max taki nie jest, ani moja sunia też nie.
Według mnie „puszczenie psa” to najgorsza rada, jaką można dać, i bez wątpienia taka, która będzie miała najpoważniejsze skutki w przyszłości.
Twój pies nauczy się wtedy wielu rzeczy. Widzi, że się boisz i że nie jesteś w stanie go obronić. Że musi bronić się sam. To gotowy przepis na to, żeby następnym razem stał się reaktywny, a nawet agresywny.
Nawet nie zastanawiając się, czy ten drugi pies podbiega z ekscytacji, dla zabawy czy z agresją – moim zdaniem najlepszą reakcją jest wejście pomiędzy psy, żeby uspokoić sytuację. Nawet jeśli to nie Twój pies, stanowcze i głośne „stop” albo „nie” działa prawie zawsze.
Dundeemaya,
teraz to jestem naprawdę zdziwiona. Mówisz, że masz certyfikat dotyczący psów niebezpiecznych, a oni uczą Cię puszczania psa? Nie mów mi, że to jest to, czego Cię tam nauczyli!
Naprawdę są takie metody? Czytałem, że powinno się wylać wiadro zimnej wody na psa, który atakuje twojego psiaka.
Zupełnie nie podobają mi się te sposoby.
Nie, nie ma ryzyka, a na pewno nie w przypadku doga (miałem okazję sprawdzić to na argentyńczyku): pies nie jest na tyle giętki, żeby wykręcić się całkowicie w stronę osoby, która podnosi go za tylne łapy. Skoro opiera się wtedy tylko na przednich łapach, to ten „akrobatyczny obrót”, o którym piszesz, dzieje się po prostu siłą rozpędu przy ruchu do tyłu.
Jeśli chodzi o bardziej zwinne rasy – nie testowałem i wolałbym nie musieć tego sprawdzać, lol
Podniesienie za uda, zadanie psu na tyle bólu, żeby się na ciebie odwinął, i wykorzystanie tego momentu, by od razu wywrócić go na plecy.
Życzę ci, żebyś nigdy nie musiał tego robić.
Główna zasada jest taka, że to ty musisz stanąć w pozycji obronnej, by chronić swojego psa przed innym czworonogiem.
To, że pies jest „okej z ludźmi”, wcale jednak nic nie gwarantuje. Znam parę osób, które własny pies ugryzł przy rozdzielaniu. To nie jest celowe ugryzienie, pies jest po prostu w transie i łapie co popadnie.
Najostrzejsza akcja, jaką ostatnio widziałem, była z Jackami. Dwa Jacki wbiły się zębami w trzeciego. Właścicielka zaatakowanego psa miała taki odruch, żeby go... podnieść ^^
No i skończyła z potrójnym Jackiem wiszącym w powietrzu.
Wszystkie trzy psy skończyły z paroma szwami u weterynarza.