Mój pies się nie broni
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Kiedyś taki jeden mały agresor zaatakował Gally (w stylu: łapię i szarpię, na szczęście ważył tyle samo co ona, a nie więcej :/). Znałem tego psa na tyle, żeby wiedzieć, że nie przepada za innymi psami, ale do ludzi jest całkowicie w porządku.
Więc złapałem go za biodra i po prostu go podniosłem (serio!), no i wisiał tak jak prosiak, dopóki jego właściciel nie nadbiegł.
Także to, jak przerwać bójkę, to kwestia bardzo indywidualna. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, rodzaju starcia i samych psów…
Naprawdę nikomu nie życzę, żeby kiedykolwiek musiał być świadkiem prawdziwego ataku... i podobnie jak Legacy, uważam, że w takiej sytuacji to, co się czytało czy słyszało, niewiele pomaga.
Z tego, co słyszałam od innych w tym temacie, w takich momentach działa się przede wszystkim instynktownie.
Metoda, która byłaby naprawdę bezpieczna i dostępna dla każdego, by rozdzielić sczepione psy, po prostu nie istnieje.
Dobra wiadomość jest taka, że to rzadkie przypadki i zazwyczaj można uniknąć pchania psa prosto w kłopoty, jeśli odpowiednio pilnuje się mijanek i kontaktów z innymi psami.
Jeśli chodzi o niechciane, a nawet nieprzyjemne kontakty – kiedy miałam tylko moją sunię, mogłam sobie pozwolić na bycie bardziej „elastyczną” wobec osób, które na spacerach nie przestrzegają żadnych zasad (ona jest bardzo tolerancyjna, dopóki nikt jej faktycznie nie zaatakuje, i reaguje na drącego się cziłałkę tak samo, jak na spadający z dębu żołądź).
Teraz, przy moim owczarku, muszę być bardziej nieugięta, bo te małe bzdety pchające mu się pod ogon, gdy on jest na smyczy, wcale mu nie pasują. No i oczywiście, kiedy duży pies zareaguje na małego, nawet w sposób całkowicie zdrowy i uzasadniony, od razu podnoszą się krzyki przerażenia ^^ lol
Moim zdaniem w internecie znajdziecie przede wszystkim mnóstwo bzdur.
Metody sugerujące wkładanie psu palca w odbyt (tak, serio!) czy podnoszenie go za tylne łapy są według mnie co najmniej absurdalne.
Zresztą trzeba pamiętać, że jeśli dojdzie do bójki – takiej prawdziwej – to zazwyczaj nie ma czasu na zastanawianie się nad konkretną metodą.
Rozdziela się psy, starając się, żeby było przy tym jak najmniej obrażeń.
W takich sytuacjach, zupełnie jak w ratownictwie, podejmuje się każde działanie, które może pomóc.
Dzień dobry 👋
Dziękuję za wasze rady i odpowiedzi
Mój pies jest cały czas puszczony luzem (idzie przy nodze bez smyczy), ale w mieście zakładam mu smycz
Poczytam też w internecie o tym, jak przerwać bójkę
I jeszcze raz dzięki
Miłego dnia wszystkim
Mnóstwo jest ludzi, którzy kompletnie nie panują nad swoimi psami... Tylko stawiając jasne granice i wyrażając się wprost, można wyegzekwować choć minimum szacunku.
Osobiście teraz już nie waham się jasno dawać do zrozumienia, o co mi chodzi.
Wczoraj musiałam poprosić panią, która pozwalała swojemu mopsowi na smyczy automatycznej pchać nos prosto w tyłki moich dużych, przypiętych psów, żeby go zabrała. Wyglądała na skrajnie zszokowaną moją prośbą. Kompletnie mnie to nie obchodzi.
Moje jedyne cele to wzajemny szacunek i bezpieczeństwo.
Kiedy biegają luzem, nie pozwalam moim psom nękać innych czworonogów i oczekuję tego samego w drugą stronę. Dla mnie, jeśli ktoś nie potrafi skutecznie nakazać swojemu psu, żeby dał spokój innemu, to w takiej sytuacji powinien go po prostu zapiąć z powrotem na smycz.
To pierwsze zdarzenie, o którym pisałeś w swoim wątku, z boku wcale nie wygląda na „atak”.
Jeśli jakiś pies faktycznie zaatakuje twojego, twoim jedynym celem jest oczywiście jak najszybsze ich rozdzielenie, co nie zawsze jest prostym zadaniem, jeśli tamten pies zdążył już mocno zacisnąć szczęki.
W internecie można znaleźć wiele metod na rozdzielanie psów, które się gryzą lub sobą szarpią, ale osobiście nie mam w tym doświadczenia, bo moje psiaki nigdy nie brały udziału w takim ataku.
Bójek widziałem mnóstwo, ale nigdy takich z poważnym pogryzieniem albo żeby jeden pies szarpał drugiego i nie chciał puścić.
Lepiej zapobiegać niż leczyć...
Twój pies okazuje uległość właśnie po to, żeby rozładować napięcie i zgasić agresję, co najwyraźniej działa, skoro nigdy nie został pogryziony.
Twoim jedynym celem musi być zapewnienie psu spokoju i bezpieczeństwa. Jeśli twój pies nie czuje się swobodnie w towarzystwie innego czworonoga albo jest zaczepiany, musisz przerwać taką sytuację.
To, że twój pies podporządkowuje się innym, nie jest absolutnie żadnym problemem, ale z drugiej strony musi on też móc spokojnie zajmować się swoimi sprawami.
Jeśli jesteście w parku i inny pies ciągle podchodzi, żeby go męczyć albo kontrolować każdy jego ruch, to ty musisz wkroczyć i zareagować, żeby Twój pies miał święty spokój.
No cóż, powiedzmy, że to trochę właściciel tego drugiego psa powinien zareagować. Są takie psy, które mają tylko „dużo do powiedzenia”, ale nie zrobią nic złego, a są i takie, które działają zupełnie odwrotnie...
Zawsze czekałam do ostatniej chwili i jak na razie nie było żadnej naprawdę ostrej zadymy. Ale mieliśmy szczęście, że trafialiśmy na fajne psy – czasem trochę zrzędliwe, ale nigdy naprawdę złośliwe czy z chęcią wyrządzenia krzywdy.
Więc dogadywały się między sobą. Właściciele stopują swoje psy, bo je znają i widzą, że coś się zaczyna dziać. Mi zdarza się odciągnąć Mayę, jak robi się zbyt duże zamieszanie, ale to mi się przytrafiło może ze dwa razy w ciągu roku.
Kiedy ona jest na smyczy, to znając ją, puszczam ją luzem, jeśli pędzi na nas pies bez smyczy. Ale inni właściciele tego nie zrobią, to wszystko zależy od psa. Max jest fajny, więc jeśli nie jesteście przy drodze albo w jakimś ryzykownym miejscu, możesz go spokojnie puścić (chociaż on i tak biega luzem? Ja mam tendencję do zapinania smyczy przy mijaniu ludzi albo psów).
Kiedy moją zaatakował border, przywołałam ją i weszła mi między nogi (to taka sztuczka, której ją nauczyłam), tak żeby oddała mi kontrolę nad sytuacją. Ale przy naprawdę agresywnym psie jest ryzyko, że samemu zostanie się ugryzionym...
Cześć!
Dzięki za odpowiedzi.
Strasznie mnie to denerwuje, kiedy jakiś pies warczy na mojego psiaka.
Mam jednak pytanie: jak przerwać bójkę? Chcę uniknąć sytuacji, w której mój pies odniesie jakieś obrażenia. Kiedy inny pies warczy, mój często przyjmuje postawę uległą i zawsze się boję, że skoro on nie chce się podnieść, to tamten go zaatakuje. Co wtedy robić?
Pamiętam taką sytuację w parku, kiedy jeden pies chciał zaatakować mojego. Mój próbował się bronić, ale mu nie wychodziło – próbował ugryźć, szczerzył zęby (mimo że tamten był o wiele mniejszy), ale tamten pies i tak dominował.
No właśnie, jak reagować w takim momencie?