Dobry wieczór, piszę na tym forum, bo potrzebuję Waszych opinii i porad.
Po długim namyśle i zgłębieniu wiedzy na temat wychowania oraz adopcji psa, chciałbym w końcu zrobić ten krok i zdecydować się na czworonoga.
Moja partnerka w młodości miała golden retrievera i bardzo chciałaby wziąć psa tej rasy (z hodowli), gdy tylko przeprowadzimy się do naszego nowego domu.
Planujemy więc z partnerką wziąć goldena za kilka miesięcy, ale mam mnóstwo pytań dotyczących naszej pracy. Oboje jesteśmy wychowawcami i pracujemy po 30 godzin tygodniowo. Niepokoi mnie to, bo w niektóre popołudnia pies będzie musiał zostawać sam. Nasze grafiki to głównie 7:00-13:00 i 14:00-21:00, a czasem zdarza się, że pracujemy w tym samym czasie.
Czytałem, że szczeniak nie może zostawać sam zbyt długo, choćby ze względu na załatwianie potrzeb czy nudę. Wiem, że istnieją odpowiednie klatki i kojce oraz że można go nauczyć załatwiania się w konkretnym miejscu, gdy nie ma nas w domu, i w innym (w ogrodzie pod naszą opieką), kiedy jesteśmy na miejscu.
Ale czy to w ogóle rozsądne? Macie jakieś rady albo sprawdzone metody, żeby nauczyć go zostawania samemu? A może po prostu lepiej trochę poczekać albo zaplanować urlop (na przykład tydzień), żeby na samym początku móc zająć się nim na pełen etat?
Dzięki wielkie za odpowiedzi i za pomoc w rozwianiu moich obaw! 😁
ps: Dodam tylko, że to będzie mój pierwszy pies.
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Ja postawiłam na drewniany kojec dla dzieci. Niestety nie przetrwał zbyt długo – pies szybko wygryzł sobie w nim „wyjścia”, obgryzając szczebelki 😅 Ale robiąc rozeznanie, natknęłam się na komentarz o metalowych kojcach dla szczeniaków, w którym ktoś opisał, że znalazł swojego psa wiszącego za łapę. Wszystkie te modele, które widziałam, mają tę samą wadę w miejscach łączenia paneli: jeśli pies skoczy, może mu tam utknąć łapa.
Jeśli chodzi o rozmiar, to wzięłam największy, jaki znalazłam, czyli 4 m2. Zapłaciłam za niego całkiem sporo jak na taką marną jakość, ale kupowałam na ostatnią chwilę. Jeśli zajmiecie się tym wcześniej, to na pewno uda Wam się znaleźć coś taniego z drugiej ręki.
Pracowałam w domach opieki i ośrodkach wsparcia, kiedy zabierałam ze sobą moje psiaki. W ostatnim miejscu dyrekcja nie chciała zwierząt w budynku, więc przyjmowałam ich u siebie w gospodarstwie. Praca z psami ma mnóstwo plusów. Wydaje mi się jednak, że o ile z dorosłymi psami nie ma problemu, to zabieranie szczeniaka do pracy, gdy jest się na zmianie, może być dość skomplikowane. A ta dziewczyna przychodziła do mnie na godzinkę czy dwie.
Dzień dobry,
Też jestem wychowawcą. Pracuję z osobami w trudnej sytuacji w ośrodku.
Ulthia miała pozwolenie, żeby towarzyszyć mi przez 4 dni w tygodniu. W ostatni dzień mieliśmy zebrania, więc wtedy nie mogłam jej zabierać. Bardzo pomagała mi w nawiązywaniu kontaktu z niektórymi podopiecznymi – to naprawdę potrafi być ogromne wsparcie. Przeszłam z moją sunią specjalne szkolenie i mój szef był tym pomysłem zachwycony.
Próbowaliście o tym porozmawiać u siebie w pracy? Może warto byłoby stworzyć projekt edukacyjny z udziałem psa?
Myślę, że w pierwszych tygodniach uda nam się pozamieniać grafikami z kolegami, żeby nie zostawiać psa samego. Jesteśmy na umowach na czas określony, więc wzięcie urlopu jest u nas teraz dość skomplikowane.
@Lu12345 bierzesz psa ze sobą do pracy w weekendy? Z jaką grupą ludzi pracujesz i czy Twoi szefowie się na to zgadzają?
Jaki typ klatki polecacie dla takiego psa? Metalową? Ile powinna mieć metrów kwadratowych? Może macie jakąś stronę godną polecenia?
A jeśli chodzi o petsittera – lepiej, żeby przychodził na wizyty domowe, czy lepiej zawozić psa do niego?
Cześć, ja też jestem behawiorystą i pracuję na zmiany. Kiedyś mieszkałem sam, więc nikogo nie było w domu, gdy wychodziłem do pracy. Z porannymi zmianami nie było problemu – moje psy to straszne śpiochy i jeśli ich rano nie wyciągam z łóżka, to same z siebie się nie ruszają. Wychodziłem więc z nimi na dobrą godzinę przed wyjściem do pracy, potem one wracały dospać resztę nocy, a ja wracałem około 14:00 i wtedy organizowałem im różne aktywności.
Natomiast przy popołudniówkach, nawet jeśli rano się porządnie wybiegały, pod koniec dnia często miały drugą falę energii. Dlatego dogadałem się z 18-letnią dziewczyną, która nie mogła mieć własnego psa, a była zachwycona, że może wyprowadzić moje i chwilę się z nimi pobawić. Plus pracy na wieczór jest taki, że mamy grafik odwrotny do większości ludzi, więc łatwo dogadać się z kimś znajomym w kwestii pomocy. A w weekendy psy zabierałem ze sobą do pracy.
Mówię tu oczywiście o dorosłych psach. Poza tym zawsze warto wziąć urlop, kiedy w domu pojawia się nowy pies. Jeśli macie taką możliwość, możecie też na początku spróbować wymienić się zmianami z partnerem, żebyście pracowali na zakładkę i mijali się w domu.
Całe szczęście, że nie tylko osoby bezrobotne mogą pozwolić sobie na psa...
Problem pojawia się wtedy, gdy praca wymaga 10-godzinnej nieobecności przez 5 dni w tygodniu, co zostawia psu naprawdę niewiele czasu...
Ale u was najwyraźniej tak to nie wygląda...
Wzięcie urlopu na przybycie szczeniaka to absolutne minimum... chociaż miesiąc to może być już sporo, zwłaszcza jeśli dacie radę tak zorganizować grafiki, żeby przez pierwsze tygodnie wasze zmiany się mijały... A zostawienie 6-miesięcznego szczeniaka samego raz w tygodniu na 8 godzin to też nie jest jakaś tragedia... Jasne, dzień będzie mu się dłużył i może coś tam nabroi, ale jeśli następnego dnia będzie mógł nacieszyć się swoimi właścicielami, to wszystko będzie w porządku.
Trzeba faktycznie dobrze zabezpieczyć dom: żadnych kabli, małych przedmiotów na wierzchu, żadnych obroży, albo najlepiej zostawiać go w kojcu. Niedawno u mnie w okolicy była smutna historia – szczeniaczek, który dopiero co zamieszkał z nową rodziną, utonął w basenie... właściciele nie pomyśleli, że woda może go tak przyciągać...
Osobiście wolę zostawiać psy zamknięte w domu, kiedy wychodzę. Jakoś nie mam zaufania do zostawiania ich na zewnątrz...
Ja również polecam kojec zamiast klatki, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. W tym przypadku klatka odpada, bo to zbyt wiele godzin w zamknięciu – psiak nie będzie mógł się bawić ani rozprostować łap...
Skoro to aktywna i skora do zabawy rasa, spróbujcie zatrudnić petsittera na czas waszej pracy, który wpadłby na godzinę lub dwie na spacer. Możecie też poprosić przyjaciela, kogoś bliskiego lub zaufanego sąsiada... Chodzi o to, żeby pomóc w zaspokajaniu jego potrzeb i w wychowaniu.
A jeśli bierzecie go w trakcie urlopu, nie zapomnijcie o nauce zostawania samemu, żeby nie był zdezorientowany, kiedy wrócicie do pracy.