Chciałbym poznać Wasze opinie i prosić o rady: mam półtorarocznego husky syberyjskiego, który zagryzł kury moich sąsiadów. Podkopał się pod siatką, wpadł prosto do kurnika i zabił w sumie 17 kur. Oczywiście oddaliśmy za nie pieniądze, właściciele byli wyrozumiali, obyło się bez większych spięć, a dziurę pod płotem porządnie zakopaliśmy.
2 miesiące później:
Mój pies znowu zwiał – przeszedł przez działkę drugiego sąsiada i zdołał się dostać tam, gdzie są kury (sąsiedzi kupili sobie nowe). Moim zdaniem znowu jakąś dopadł, bo miał na pyszczku pióra.
Boję się, że tym razem sąsiedzi nie będą już tacy wyrozumiali i będą chcieli, żebym pozbył się psa. Jeszcze nie przyszli z pretensjami, może to pomyłka i to wcale nie były pióra kur, ale w każdym razie psa nie było przez dobre 20 minut i mimo wołania nie wracał, a sąsiedzi pewnie spali. Co mogę zrobić? Czy sąsiedzi mogą zgłosić to na policję? Czy TOZ albo jakaś inna organizacja może przyjechać i odebrać mi psa?
Dzięki wielkie, jeśli przeczytaliście ten cały wywód :)
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Haha, właśnie odgrzebałeś temat z 2017 roku, ale tak, to jasne, że to ewidentnie nasza wina, jeśli nasz pies odwali jakiś numer.
Poczytajcie sobie przepisy dotyczące odpowiedzialności właściciela za zwierzęta, opieki nad nimi, ich prowadzenia i puszczania samopas, co jest przecież karalne zgodnie z prawem.
Dzień dobry, mój sąsiad ma 7 psów myśliwskich, które regularnie uciekają z posesji. Najpierw zagryzły królika innej sąsiadki, potem ganiały nasze kury i musieliśmy je ostro przepędzać, a wczoraj... znaleźliśmy nasze 5 kur i koguta. Niektóre były wypatroszone, inne miały po prostu zmiażdżone całe tyły... Nasz kogut był dla nas jak pies, urodził się u nas, dawał się głaskać, bujał się na huśtawce z moją córką... To takie okrutne, w jakiej agonii musiał umierać, jak bardzo cierpiał... Mimo że inny sąsiad słyszał i te psy, i męczarnie naszych kur, właściciele psów po prostu nas wyśmiali, mówiąc, że to pewnie pies listonosza!! Co więcej, znaleźliśmy nasze martwe zwierzaki poukładane równo niczym trofea (ten pan jest myśliwym)... Krótko mówiąc: zgłosiliśmy sprawę na policję, ale i tak nic z tym nie zrobią, bo to przecież „tylko zwierzęta”!! Ja już nie mam żadnych skrupułów, skoro nie ma sprawiedliwości, a te psy nadal będą biegać po wsi i zabijać każde inne żywe stworzenie, czy to domowe, czy nie...
Słuchajcie, mój 10-miesięczny husky właśnie zagryzł kurę sąsiada z naprzeciwka. Powiedzieliśmy mu, że odkupimy kurę i damy mu jeszcze dodatkowo około 430 zł. Syn sąsiada zaczął grozić mojemu psu śmiercią, mimo że to był pierwszy raz, kiedy coś takiego się stało. Mam nadzieję, że zrozumieją, jak bardzo jest nam przykro i że to się więcej nie powtórzy. To właściwie nasza wina, bo na sekundę odeszłam do samochodu, żeby sprawdzić bagażnik i pies mi wtedy czmychnął, a tak poza tym nasze ogrodzenie jest bez zarzutu.
Myślicie, że taka reakcja z ich strony jest normalna?
Rzeczywiście, warto spróbować z pastuchem elektrycznym, mimo że sama nie jestem zwolenniczką takich rozwiązań.
Twój pies powinien szybko załapać, że nie warto próbować kopać.
Innym wyjściem jest przypięcie go na długiej lince, kiedy jest na dworze, ale to strasznie uciążliwe, jeśli masz na działce drzewa.
Jeśli chodzi o te strzały, to fakt – trzeba uważać na myśliwych, którzy nie wahaliby się zlikwidować własnego psa, jeśli nie spełniałby ich oczekiwań. Więc o obcym psie czy kocie, który akurat je sobie posiłek, to już nawet nie wspomnę.
Racja, poza wzmocnieniem ogrodzenia niewiele da się zrobić... Taki już instynkt...
A w najgorszym razie, jeśli dalej będzie kopać pod siatką, zostaje pastuch elektryczny... Sama byłam temu bardzo przeciwna, ale ponieważ mój pies ciągle uciekał, to mimo że nikomu nie robił krzywdy, rolnicy grozili, że go zastrzelą. Na początku serce mi pękało, jak go kopnęło (sama sprawdziłam na sobie, nie jest to aż takie straszne), ale teraz nie ma już problemów i sąsiedzi nie mają dziur w płocie. Oni też już powoli tracili do nas cierpliwość...
Jeśli chodzi o schronisko (sama jestem tam wolontariuszką), to i tak jesteśmy już zawaleni bezdomnymi psami, przypadkami znęcania się czy eksmisjami do tego stopnia, że brakuje miejsc w boksach. Także kłótnie sąsiedzkie o kury... Ledwo wyrabiamy z odbieraniem maltretowanych psów... A jeśli pies jest łagodny, ma dobrych właścicieli i tylko kopie pod siatką, żeby dorwać kury... To uwierz mi, na pewno nie przyjadą, nie ma żadnego zagrożenia!
Husky to urodzony myśliwy i drapieżnik. Jak tylko nadarzy się okazja, znowu zaatakuje kury – tak to już jest i nic na to nie poradzisz. Wystarczy wrócić do korzeni rasy, a wszystko stanie się jasne. Zresztą polowanie z nimi jest zabronione. Jedynym rozwiązaniem jest odpowiednie zabezpieczenie terenu. Do tego husky to straszne uciekinierzy, są uparte i mają swój charakterek – to po prostu siedzi w ich genach. Z przywoływaniem też bywa ciężko przez te cechy, o których wspomniałem. Sam mam płot na 2 metry, ale jak tylko trafi się okazja, to ups! Mój poluje nawet na synogarlice, a mając półtora roku, jest jeszcze młodziutki. Powodzenia i nie poddawaj się, bo to prawdziwe kochane skarby dla swoich właścicieli.