Cześć wszystkim
Chciałbym poznać Wasze opinie i prosić o rady: mam półtorarocznego husky syberyjskiego, który zagryzł kury moich sąsiadów. Podkopał się pod siatką, wpadł prosto do kurnika i zabił w sumie 17 kur. Oczywiście oddaliśmy za nie pieniądze, właściciele byli wyrozumiali, obyło się bez większych spięć, a dziurę pod płotem porządnie zakopaliśmy.
2 miesiące później:
Mój pies znowu zwiał – przeszedł przez działkę drugiego sąsiada i zdołał się dostać tam, gdzie są kury (sąsiedzi kupili sobie nowe). Moim zdaniem znowu jakąś dopadł, bo miał na pyszczku pióra.
Boję się, że tym razem sąsiedzi nie będą już tacy wyrozumiali i będą chcieli, żebym pozbył się psa. Jeszcze nie przyszli z pretensjami, może to pomyłka i to wcale nie były pióra kur, ale w każdym razie psa nie było przez dobre 20 minut i mimo wołania nie wracał, a sąsiedzi pewnie spali. Co mogę zrobić? Czy sąsiedzi mogą zgłosić to na policję? Czy TOZ albo jakaś inna organizacja może przyjechać i odebrać mi psa?
Dzięki wielkie, jeśli przeczytaliście ten cały wywód :)