Cześć wszystkim,
Widziałem, że było już kilka podobnych tematów, ale w żadnym nie znalazłem rozwiązania mojego problemu.
Mam szczeniaka (3,5 miesiąca), który absolutnie nigdy nie załatwia się na zewnątrz i zaczynam się już tym martwić. Myślę, że zdarzyło mu się to może z raz czy dwa, odkąd go mam. Rozumiem zasady szkolenia psów – czyli nagradzanie go, żeby zrozumiał, co robi dobrze, a co źle – ale w tej sytuacji trudno mu wytłumaczyć, że powinien załatwiać się na dworze.
Próbowałem już wszystkiego, żeby go „podstępem” do tego skłonić:
– Wychodzenie na spacer, dawanie mu pić po powrocie i od razu ponowne wychodzenie (to jest moment, w którym zawsze musi się załatwić).
Wynik: Albo zdąży zrobić siku w mgnieniu oka, zanim go ponownie wyniosę, albo wstrzymuje się na zewnątrz i czeka, aż znów wejdziemy do środka.
– Bardzo długie spacery w parku lub po okolicy, gdzie mieszkam, z dostępem do wody i zabawą do woli.
Wynik: Wstrzymuje się przez cały czas i załatwia się dopiero po powrocie w swoim stałym miejscu.
– Wylanie odrobiny wybielacza pod drzewem, które dobrze zna.
Wynik: Intensywnie węszy w tym miejscu, ale nic poza tym.
– Mycie miejsca, w którym sika, octem. Wynik: żadnej różnicy.
– Próbowałem mówić „rób siku” za każdym razem, gdy widziałem, że to robi, z nadzieją, że skojarzy komendę z czynnością. Wynik: Mogę to powtarzać w nieskończoność na dworze, a jego to w ogóle nie interesuje.
Warto dodać, że potrafi się wstrzymać, gdy zostaje sam na długie godziny w ciągu dnia w swoim pokoju, żeby załatwić się w swoim kącie zaraz po moim powrocie. Wygląda na to, że rozumie zasadę czystości, tylko po prostu nie w tym miejscu, co trzeba.
Macie jakieś inne metody, które mogłyby zadziałać?
Czy powinienem go karcić, gdy widzę, że załatwia się w domu?
A może po prostu trzeba poczekać, aż sam w końcu załapie?
Jestem już trochę bezradny :/
Z góry dziękuję za pomoc.