W jakim wieku pies może zacząć nosić szelki??
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
A jeśli chodzi o chodzenie na obroży – im bardziej smycz je hamuje, a obroża uciska, tym bardziej się stresują i tym mocniej ciągną!
Fredoo69, tak, planujemy z nim canicross i bikejoring, gdy tylko będzie w odpowiednim wieku i weterynarz wyrazi na to zgodę. Raz spróbowaliśmy przejażdżki na rowerze, kiedy biegł luzem, i bardzo szybko załapał, że ma biec przede mną :)
Od 4 miesięcy pracujemy nad nauką chodzenia na smyczy i nie widzę żadnych postępów, co zaczyna mnie martwić. Od sierpnia zamierzam zabrać go do psiej szkoły na profesjonalne szkolenie, ale póki co kusi mnie, żeby wypróbować szelki antyciągnięciowe...
Możesz mieć inny sprzęt do sportu, a inny na wyjścia, podczas których ćwiczycie chodzenie na smyczy :-)
Wyszłam z założenia, że przy nauce chodzenia na smyczy nie chcemy przede wszystkim zachęcać psa do ciągnięcia ani zwiększać jego siły uciągu, skoro właścicielka jest dosłownie ciągnięta przez psa. W końcu to mieszanka bordera z husky...
Istnieją też szelki typu anti-pull (antyzaczepowe). Myślę, że jeśli mój weterynarz mi je odradzał, to dlatego, że zauważył, że osoby kupujące taki sprzęt mają tendencję do polegania wyłącznie na jego "mechanicznym" działaniu i odpuszczają temat szkolenia.
Zgadzam się z opinią użytkownika Energiesolaire.
Też wolę szelki, bo to pozwala chronić szyję psa. Ale niezależnie od tego, czy wybierzesz obrożę, czy szelki, nic nie zastąpi porządnego wychowania, żeby spacery z twoim psem były przyjemniejsze. Nie wahaj się zatrzymać za każdym razem, gdy pies ciągnie, mówiąc „stop”. Możesz go też nauczyć chodzenia przy nodze, używając małych kawałków sera lub parówek.
Dodatkowo nie zapominaj, że twój pies to mieszanka husky, więc z natury będzie lubił ciągnąć. Mam nadzieję, że bierzesz pod uwagę canicross albo bikejoring. Bo taki miks bordera z husky ma w sobie naprawdę mnóstwo energii.
To jedna z tych wielu rekomendacji weterynarzy, których nigdy nie zrozumiałem i których oczywiście nigdy nie kusiło mnie słuchać. Według mnie to absurdalne.
Jeśli jest jakaś część anatomii mojej suni, którą wolałem chronić najbardziej, to właśnie jej szyja. Dlatego zacząłem wyprowadzać ją na obroży dopiero „od” około 1. roku życia :)
Dobre szelki rozkładają siłę szarpnięć. Po pierwsze, odciągają te uderzenia od szyi psa i przenoszą to „zło” nieco niżej, na wysokość barków. Jasne, że nie chcemy żadnych szarpnięć, nie chcemy przecież zrobić psu krzywdy. Wszystkie części jego ciała bez wyjątku jeszcze rosną. Nie chcemy, żeby cierpiały barki czy łapy, ale według mnie? Szyja tym bardziej! :)
U mojej małej, między 10. tygodniem a rokiem, zużyliśmy 3 pary szelek. Do mniej więcej 6-7 miesiąca chodziła tylko w szelkach pociągowych. Potem kupiłem jej Animalin (które zresztą ma do dzisiaj) i czasem przypinałem ją z przodu. Dzisiaj rzadko używam szelek, bo już nie spodziewam się wielu szarpnięć. Zdarzają się one naprawdę rzadko. Jeśli jednak chcę popracować nad nauką komendy STOP, co wiąże się z pracą na lince i nagłymi zatrzymaniami, to oczywiście zakładam jej szelki pociągowe. Obroży użyłbym tylko wtedy, gdybym miał pewność, że pies nie ciągnie, nie dusi się i że nie będzie żadnych gwałtownych szarpnięć.