Mój Jack Russell funduje mi piekło

A
Analine13 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Dobry wieczór,

Piszę do Was dzisiaj, bo jestem już kompletnie bezradna. Mój Jack Russell ma 6 lat i funduje mi prawdziwe piekło. Trwa to już od około 4 lat.

Kiedy był mały, był naprawdę kochany, grzeczny, taki pieszczoch... Nie rozrabiał aż tak bardzo w porównaniu do innych Jacków, które znałam. Byliśmy bardzo zżyci, był moim promyczkiem (i w sumie nadal jest!).

4 lata temu zaczęły się moje problemy zdrowotne, które trwały 3 lata. Na początku zachowanie mojego psa w ogóle się nie zmieniło, więc nie wiem, czy ma to ze sobą jakiś związek.

Zaczęło się od powarkiwania pewnego wieczoru, kiedy dotknęłam jego miski; nie spodobało mu się to i zachował się dość groźnie. Skarciłam go, ale to był dopiero początek. Stopniowo było coraz gorzej, aż zaczął mnie atakować (bardzo często). Gonił mnie, żeby ugryźć, musiałam zamykać się w pokoju, żeby mu „uciec”. Wiem, że brzmi to niedorzecznie, kiedy tak o tym piszę, ale pewnie wyczuwał mój strach. Wielokrotnie mnie pogryzł, mam blizny na nogach, a raz nawet miałam tak rozcięty palec, że skończyło się na szyciu.

Robiłam wszystko, żeby go zrozumieć; byłam u kilku weterynarzy, widziałam się z behawiorystą, ale nic nie pomogło, a wręcz się pogorszyło.

Mimo wszystko zawsze byłam cierpliwa i NIGDY nie pomyślałam o tym, żeby się go pozbyć, choć bliscy mówili mi, że jest niebezpieczny i że powinnam (i nadal muszę) podjąć tę trudną decyzję, dla dobra mojego i jego. Mój związek wisi na włosku, mój partner nie chciał już słyszeć o moim Jacku po tym, jak pies ugryzł mnie przy nim.

Moi poprzedni sąsiedzi skarżyli się na jego wycie. Dostaliśmy kartkę tuż po przeprowadzce, a potem była cisza. Myślałam, że mu przeszło, że to tylko trudne początki. W końcu jednak skargi trafiły do administracji. Podjęłam decyzję o przeprowadzce, zamiast oddawać psa, bo mogliśmy zostać w tamtym mieszkaniu, ale bez niego. Powiem Wam, że myślałam nawet, że sąsiedzi przesadzają, bo nigdy nie słyszałam, żeby mój Jack wydawał takie dźwięki.

Przeprowadziliśmy się więc do nowego mieszkania, pies wydawał się szczęśliwszy i przede wszystkim bardziej zrelaksowany. Żadnego szczekania, żadnych skarg. Mieszkamy tu od 3 miesięcy i dopiero w ten weekend zorientowałam się, że on wyje wniebogłosy, kiedy nas nie ma. Wyobraźcie sobie, że dla pewności pozamykałam okna, mieszkamy na ostatnim piętrze. Słyszałam go, jak wyje, będąc już na zewnątrz osiedla. Od tamtej pory jestem kłębkiem nerwów, boję się wychodzić z domu, żeby nie przeszkadzał sąsiadom. Idę do pracy z żołądkiem w suple. Dobrze nam się tu mieszka, sąsiedzi są bardzo spokojni i strasznie się boję im podpaść, zwłaszcza że jesteśmy nowi.

(Dalszą część wrzucę w komentarzu)

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

73 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • A
    Analine13 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Quiz @Aggie19 @Lorna

    Ciągle jeszcze chciałam coś zrobić, żeby go przy sobie zatrzymać, a konkretnie pojechać z nim na kilka dni do mamy i pójść do weterynarza na pełny przegląd, żeby sprawdzić, czy nie jest na coś chory i może znaleźć rozwiązanie, o którym wcześniej nie wiedziałam. Moja mama zgodziła się nas przyjąć (mnie to oczywiście żaden problem, ale z moim jackiem już gorzej).

    Tyle że teraz, jak pewnie widzicie, jest zaraz 3:30 nad ranem, a ja już padam z sił.

    Spałam, kiedy usłyszałam jakiś hałas w salonie. Wstałam, a on nasikał wszędzie pod drzwiami naszej sypialni i oczywiście zrobił kupę. Właśnie skończyłam sprzątać, nic mu nie mówiłam, bo nie mam siły na kłótnie w środku nocy, no i nie chcę, żeby sąsiedzi nas o tej porze słyszeli. A on i tak na mnie warknął. Jutro idę do pracy i mam wrażenie, jakby robił wszystko, żeby tylko mi dopiec. To głupie tak mówić, ale tak to czuję przez to zmęczenie itd.

    Poprzedniej nocy spałam na kanapie, żeby być z nim w salonie i pilnować, żeby nic nie nabroił. No i tak jak wam pisałam, nasikał i się w tym położył. Zazwyczaj nigdy nie śpię w salonie, ale że rano miałam to umówione spotkanie, wolałam ograniczyć szkody, żeby w ogóle móc na nie wyjść (co i tak się niestety nie udało).

    Przepraszam was, w moich postach są same żale, ale dobrze mi robi to wyrzucenie wszystkiego z siebie przed ludźmi, którzy poświęcają czas, żeby mnie wysłuchać, a właściwie przeczytać. Tak jak mówiłam, wszyscy moi znajomi i rodzina radzą mi, żebym go oddała. Pierwszy raz, dzięki wam, mam dostęp do obiektywnych opinii. Nawet jeśli niektórzy z was też radzą, żebym się z nim rozstała, to przynajmniej dostaję argumenty i rozumiem, dlaczego tak uważacie.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Niestety nie jestem pewna, czy szkolenie stacjonarne to najlepsze rozwiązanie. Dobry specjalista będzie w stanie naprostować twojego psiaka stanowczo, ale bez brutalności, i osiągnąć z nim fajne efekty. Jeśli jednak po powrocie do domu pies znów wyczuje u ciebie strach, całe to błędne koło zacznie się od nowa.

    Dlatego każdy poważny psi behawiorysta pracuje przede wszystkim z właścicielem :-)

    Samo „wyprostowanie” psa zazwyczaj nie zajmuje dużo czasu, później to opiekun musi trzymać rękę na pulsie i stosować się do zasad. Ale tutaj, biorąc pod uwagę powagę sytuacji, myślę, że Analine będzie bardzo zmotywowana, żeby przestrzegać zaleceń trenera i da z siebie wszystko, żeby nie wrócić do tego koszmaru. A widok swojego psa, który znów dobrze czuje się sam ze sobą i jest zupełnie odmieniony, daje niesamowitego kopa do działania.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Też nie wiedziałem, że coś takiego istnieje, a przynajmniej u nas. To mogłoby być jakieś rozwiązanie, ale tylko pod warunkiem, że pod nieobecność psa Analine mocno nad sobą popracuje – czemu by nie z czyjąś pomocą...

    Przetłumaczony francuski
    Quiz
    Quiz Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Niestety nie jestem pewna, czy hotel z behawiorystą to najlepsze rozwiązanie.

    Dobry specjalista będzie potrafił zdyscyplinować Twojego psiaka stanowczo, ale bez przemocy, i osiągnąć z nim naprawdę dobre efekty.

    Ale jeśli po powrocie do domu pies znów zastanie Cię z Twoimi lękami, to całe to błędne koło zacznie się od nowa.

    Przetłumaczony francuski
    A
    Analine13 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    @Analine, warto wiedzieć, że u niektórych behawiorystów istnieje opcja „hotelu z nauką”. Wydaje mi się, że to mógłby być dobry sposób, żeby zacząć z Twoim psem wszystko od nowa. Zostawiasz go w takim hoteliku u trenera, który przez kilka dni (a nawet tygodni) przeprowadza pełną analizę i wypracowuje z psem podstawy. Potem będzie mógł Ci wyjaśnić przyczyny tego błędnego koła i pokazać, jak wprowadzić psa z powrotem do domu, żeby w nie znowu nie wpaść, wykorzystując fundamenty wypracowane w hotelu. Z jakiego regionu jesteś? Kurczę, napisałam wiadomość, ale nie mogę jej znaleźć, chyba coś pokręciłam przy wysyłaniu. Mieszkam w Montpellier. Pytałam w mojej wiadomości, czy tutejsze schronisko ma dobrą opinię? Na pewno jest tam teraz mnóstwo psów (zakładając, że nie znajdę innego rozwiązania). Wiem, że schronisko w Montpellier nie ma zbyt dobrych ocen. Nie wiedziałam, że istnieją hotele z nauką! To świetna wiadomość! Tylko nie wiem, czy finansowo dam radę. Muszę sprawdzić ceny, ale pewnie to sporo kosztuje.
    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    @Analine, warto wiedzieć, że u niektórych behawiorystów istnieje opcja treningu stacjonarnego (taki psi hotel z nauką). Wydaje mi się, że to mógłby być dobry sposób, żeby zacząć z Twoim psem wszystko od zera.

    Zostawiasz go pod opieką trenera, który przez kilka dni (a nawet tygodni) zrobi pełną analizę zachowania i wypracuje z psem podstawy.

    Potem specjalista będzie mógł Ci wyjaśnić, skąd bierze się to błędne koło i jak wprowadzić psa z powrotem do domu, żeby nie wpaść w te same schematy, korzystając z fundamentów wypracowanych podczas pobytu.

    Z jakich okolic jesteś?

    Przetłumaczony francuski
    A
    Analine13 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Musisz zadać sobie pytanie: czy chcesz o to zawalczyć i wziąć sprawy w swoje ręce, czy nie?

    Strasznie tego chcę. Wytrzymuję to już od 4 lat, więc mogę jeszcze poczekać. Problem w tym, że nie tylko ja muszę to znosić.

    Przetłumaczony francuski
    A
    Analine13 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Szczerze mówiąc, tak się nie da już żyć! Zrujnujecie sobie zdrowie fizyczne i psychiczne... kochanie psa to jedno, ale doprowadzanie się do choroby to drugie! Wyglądacie na skraju wytrzymałości i to jest w pełni zrozumiałe. Chcielibyśmy móc Was pocieszyć, ale wydaje się, że punkt bez powrotu został przekroczony. Tak jak pisałem w poprzednim poście, jeśli nie przełamiecie strachu i nie popracujecie bardzo ciężko z dobrym behawiorystą, macie marne szanse na zmianę sytuacji. Rzadko dochodzimy do takich wniosków na tym forum, bo wszyscy wierzymy w możliwość poprawy zachowania, ale tutaj – przynajmniej moim zdaniem – nie wierzę w zmiany, dopóki nie uwolnicie się od lęku. To tak strasznie boli. Mam wrażenie, że jeśli go gdzieś oddam, to tak jakbym go uśpiła, bo już go nigdy nie zobaczę. Jestem taka smutna, on jest moim jedynym pocieszeniem. Tak bardzo potrzebuję go brać w ramiona, tulić. Mój Boże, jeśli będę musiała podjąć tę decyzję, to będzie to potwornie trudne. Jak to zrobić? Jak obudzić się z nim ten ostatni raz, odbyć ostatnią wspólną podróż samochodem? Świadomość, że to wszystko dzieje się po raz ostatni? Ciągle zadaję sobie te pytania, to straszne. Tak bardzo go kocham. Doprowadza mnie do szału, ale niesamowicie go kocham. Problem w tym, że 90% czasu to te złe chwile. Gdybym tylko mogła, kupiłabym mały domek bez sąsiadów, żeby móc od nowa go wychować i żeby mógł sobie wyć ile chce w międzyczasie, bo to przecież długi proces. Gdyby to zależało tylko ode mnie, jeszcze bym poczekała. Bo tak, on mnie denerwuje i to mało powiedziane, ale potrafię być cierpliwa. Ale problemem jest mój partner – i tak zgodził się już na przeprowadzkę, żebym mogła zatrzymać mojego małego Jacka. Myślę, że on nie pójdzie już na żadne ustępstwa.
    Przetłumaczony francuski
    Kikaah
    Kikaah Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Musisz zadać sobie pytanie: czy chcesz powalczyć i wziąć sprawy w swoje ręce, czy nie?

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Ups! Chyba właśnie dotarliśmy do punktu bez powrotu...

    Przetłumaczony francuski
  • 30 komentarzy na temat 73

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post