Nie możemy mieć psa – jak jej to wytłumaczyć?

?
Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć wszystkim, opiszę wam moją sytuację. Moja żona wychowała się z psami i bardzo chciałaby jakiegoś adoptować, a ja, ponieważ nigdy psa nie miałem, zupełnie tego nie rozumiem. Może to brzmieć dziwnie, ale nie widzę sensu w braniu psa, skoro nie jesteśmy typami sportowców, mamy już dwa koty, na wakacje nie moglibyśmy go zabierać, a do tego nie ma nas w domu przez 6 godzin z rzędu... Moim zdaniem to nie jest życie dla psa – ciągłe czekanie na właścicieli. Poza tym mieszkamy kawałek od miasta i w sąsiedztwie nie ma zbyt wielu psów, więc słabo, jeśli pies nie miałby kumpli do zabawy... Co o tym sądzicie? Żona wierci mi o to dziurę w brzuchu już od jakiegoś czasu, ale nie chcę brać psa tylko po to, żeby zrobić jej przyjemność. Prędzej zdecydowałbym się na trzeciego kota. Macie jakieś argumenty, żeby zrozumiała, że to u nas po prostu nie przejdzie?

Z góry dzięki za rady!

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

25 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • C
    Caroline-eg Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Według mnie 6 godzin z rzędu to nie jest jakaś wielka przesada, ale to tylko moje zdanie – dopiero przy 8 godzinach uważam, że warto by rozbić ten dzień na pół. Pewnie niektórzy wyjdą z argumentem, że szczeniaka trzeba wyprowadzać co 2 godziny, ale moim zdaniem teoria to jedno, a życie to drugie. Mój pies nie wychodził co 2 godziny, jak był mały, bo życie pisze różne scenariusze – czasem nie było mnie dłużej niż 2 godziny, no i sama też chciałam się po prostu wyspać. Nie przeszkodziło to jednak mojemu psiakowi w nauczeniu się czystości w wieku 4-5 miesięcy. Oczywiście, zdarzały się wpadki, ale wtedy się sprząta i trudno. Te 2 godziny to był standard tylko wtedy, gdy byłam na miejscu, żeby uniknąć wypadków.

    Dzień pracy trwa minimum 7-8 godzin, a większość z nas ma klasyczne godziny pracy typu 8-17 z przerwą godzinną lub dwugodzinną w południe. Nieobecność nie dłuższa niż 4 godziny jest fajna dla osób, które pracują na zmiany (co też nie zawsze jest super), mają pół etatu albo są na emeryturze, ale w rzeczywistości jesteśmy od tego bardzo dalecy.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Odpowiadając @Emla – planujemy dziecko i myślę dokładnie tak samo; wiem, że pojawienie się niemowlaka wywraca życie do góry nogami i pochłania mnóstwo czasu. Więc dziecko plus pies, którym trzeba się zająć, wyprowadzać go itd. – to raczej nie jest najlepszy pomysł. Tak jak pisałaś, najlepiej byłoby wziąć psa, kiedy dziecko będzie już starsze, żeby mogło się z nim wychowywać i uczyć opieki.

    Też o tym myślałem – jeśli ona naprawdę tak kocha psy, moglibyśmy zostać wolontariuszami i wyprowadzać psiaki ze schroniska, na przykład w niedziele (to byłoby spore poświęcenie, bo u mnie niedziela jest święta, haha). Myślę, że ona gdzieś tam w głębi duszy wie, że pies nie byłby szczęśliwy przy naszym trybie życia. Do tego dowiedziałem się, że podobają jej się rasy dość „aktywne”, typu labrador czy owczarek australijski, więc dla mnie to zupełnie odpada... I tak jak mówisz, to może być powód do rozstania, ale nawet gdybyśmy się rozstali, ona i tak nie mogłaby się nim zająć przy jej godzinach pracy i stylu życia. Uważam, że szczęście zwierzaka jest ważniejsze niż nasze własne...

    Przetłumaczony francuski
    A
    Aude22 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry, Ponieważ byłam w podobnej sytuacji co Pana żona, nie potrafię doradzić, jakich argumentów użyć, by przekonać ją do Pana punktu widzenia, choć muszę przyznać, że jest on jak najbardziej rozsądny. Pana żona jednak tak bardzo pragnie psa, że pewnie nie chce słuchać żadnych racjonalnych uwag. Może warto spróbować zaproponować jej na początek opiekę nad czyimś psem, tak na próbę? W moim przypadku to w zupełności wystarczyło do czasu, aż w końcu mogłam adoptować psa na stałe. Zauważyłam jednak, że codzienność z psem bywa bardzo uciążliwa – zwłaszcza gdy się pracuje, gdy pies choruje i trzeba brać wolne, żeby iść z nim do weterynarza, albo gdy sami źle się czujemy, a i tak trzeba wyjść na spacer i zapewnić psu rozrywkę. A i tak miałam to szczęście, że mogłam zabierać go do pracy i mieszkałam na wsi. Zadaniem mojego męża było z kolei rozpieszczanie go i towarzyszenie nam od czasu do czasu na spacerach! Ale przynajmniej pokochał życie z psem i teraz, kiedy mamy naszą Célię, zajmuje się nią równie dobrze jak ja. Jednak nawet teraz, gdy jesteśmy na emeryturze, Célia wypełnia nam całe dnie – spacerujemy po 3 godziny dziennie, a do tego dochodzą jeszcze inne psie rozrywki. Przez pierwsze dwa lata mieliśmy też sporo zmartwień, bo nasza mała bardzo chorowała (obniżona odporność). Człowiek o tym nie myśli, gdy za wszelką cenę chce mieć małego towarzysza. To również mógłby być dla niej pewien argument. Powodzenia!
    Przetłumaczony francuski
    M
    Mel1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    @Docline wiadomo, że co innego świeży związek, a co innego para z wieloletnim stażem. Ale szczerze mówiąc, dla mnie nawet po wielu latach to byłby powód do rozstania. Wszystko zależy od tego, jak bardzo chce się mieć psa. Dla mnie to tak samo ważna sprawa jak to, czy chce się mieć dzieci – jeśli jedna osoba chce, a druga nie, to nawet po latach jest to powód, żeby się rozejść. To zbyt istotna kwestia. W tej sytuacji ona chce psa, on też go chce, ale nie w tym momencie. Muszą po prostu wynegocjować jakiś kompromis co do terminu.
    Przetłumaczony francuski
    Docline
    Docline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Inaczej sprawa wygląda w przypadku par z dłuższym stażem, a inaczej u nowej pary, gdzie jedna z osób już ma psa albo o nim marzy.

    Przecież można nawiązać wyjątkową więź z psami ze schroniska, wyprowadzając je jako wolontariusz. Można kochać psiaki i im pomagać, wcale nie musząc mieć własnego czworonoga.

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mel1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Nie do końca się z Tobą zgadzam, Emla. Moi rodzice mieli psa na długo przed dziećmi i wszystko było w porządku, zarówno z psem, jak i z dzieciakami.

    Pies wcale nie poszedł w odstawkę, gdy pojawiło się pierwsze dziecko, a maluch od początku uczył się szacunku do zwierzaka.

    Wcale nie trzeba odsuwać psa na boczny tor, kiedy pojawia się dziecko. To po prostu zmiana rytmu życia, tak samo jak przy rozstaniu, zmianie pracy, przeprowadzce i tak dalej...

    Mój kuzyn właśnie został tatą, a psa ma już od paru lat i wszystko świetnie się układa. Inny kuzyn spodziewa się dziecka za kilka miesięcy i też ma już psa.

    Jasne, niektórzy wolą robić pewne rzeczy w określonej kolejności, ale to wcale nie znaczy, że inna kolejność jest czymś złym. To po prostu bardzo osobisty wybór.

    A wracając do tematu posta – dla mnie zakaz posiadania psa byłby powodem do zerwania, gdybym spotkała kogoś, kto by mi go zabraniał. No ale ja mam trudny charakter 😅

    Przetłumaczony francuski
    Emla
    Emla Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Osobiście uważam, że jeśli marzy Wam się taki modelowy dom z dziećmi, psem i kotem, to pies nie powinien pojawiać się przed dziećmi.

    Kiedy bierze się psa, zanim pojawią się dzieci, przyzwyczajamy go do pewnego rytmu i poświęcamy mu mnóstwo uwagi. Ale gdy pojawia się dziecko, cały świat psiaka wywraca się do góry nogami, a kiedy maluch dorasta, pies jest już starszy i niekoniecznie ma jeszcze do niego cierpliwość...

    Jeśli weźmiecie psa później, to od razu ląduje na głębokiej wodzie i uczy się życia z rodziną od samego początku. A jeśli dzieci są już wystarczająco duże, pies zyskuje świetnych kompanów do zabawy, a dla dzieciaków dorastanie z psem to fantastyczne przeżycie.

    Skoro ona tak ceni swoje wspomnienia z dzieciństwa, to powinna zrozumieć, jak cudownym doświadczeniem dla dziecka jest powitanie w domu własnego psa.

    No cóż, jeśli nie planujecie dzieci, to cała moja argumentacja bierze w łeb 😅.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Odpowiadając na pytanie – nie, nie mamy dzieci. W przyszłości faktycznie widzę u nas psa, ale na ten moment jeszcze nie. Znam ją i wiem, że na początku pewnie by z nim wychodziła, ale z czasem ten obowiązek spadłby na mnie. Oczywiście, dałbym radę to robić, ale tak jak pisałem, nie chcę brać na siebie ograniczeń związanych ze zwierzakiem, którego teraz nie chcę (a przynajmniej nie w tej chwili). Rozumiem, że chciałaby mieć psa, bo z takimi zwierzętami dorastała, ale ona chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się z tym wszystkim wiąże. Z drugiej strony nie chcę też, żeby to stało się powodem do rozstania, sami rozumiecie... 😁 Jeszcze o tym porozmawiamy. Dzięki wielkie za wasze rady i historie :)
    Przetłumaczony francuski
    B
    Bangdji Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć,

    Zgadzam się, że to musi być wspólna decyzja, a nie narzucona przez jedną osobę, bo inaczej będzie katastrofa.

    Mój kumpel miał eks, która go „męczyła” o psa. On sam lubi zwierzęta, ale nie chciał brać na siebie tych wszystkich ograniczeń i obowiązków. W końcu stanęło na tym, że to będzie pies jego dziewczyny i to ona będzie się nim zajmować.

    Efekt był taki, że rano pani chciała pospać, wieczorem jej się nie chciało... Mój znajomy musiał wychodzić z psem codziennie, bo przecież nie zostawiłby tak zwierzaka, a ona po prostu miała to gdzieś i zostawiała go w domu. Dla niej pies był tylko do przytulania.

    A to on miał przecież bardziej napięty grafik w pracy. To on też musiał sprzątać „wpadki” w domu...

    Jeśli nie chcesz wychodzić z nim rano, masz do tego pełne prawo. Może to być jakiś argument? Czy ona jest gotowa wstawać wcześniej? Kłaść się później? Wychodzić na długo (przynajmniej jeden porządny spacer dziennie)? Do tego, jeśli tak jak piszesz, nie macie w pobliżu żadnych terenów zielonych... to dla psiaka też słaba opcja. Czy byłaby gotowa poświęcić czas, żeby brać auto i jechać z nim do lasu albo za miasto? Licząc czas na dojazd w obie strony i sam spacer?

    Przetłumaczony francuski
    Emma1975
    Emma1975 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dzień dobry. Argumenty o 6-godzinnej nieobecności z rzędu i regularnych wyjazdach na wakacje bez psa to wciąż bardzo mocne punkty. Reszta – już mniej. Niekoniecznie musisz być wielkim sportowcem, wszystko zależy od tego, jakiego psa wybierzecie. Ale trzeba przynajmniej lubić spędzać czas na zewnątrz, kochać długie spacery, i to bez względu na to, czy pada, wieje, czy sypie śnieg – i to kilka razy dziennie, KAŻDEGO DNIA. Mój były mąż uwielbiał psy, ale nigdy nie chciał go mieć w domu, bo to wiąże się z mnóstwem wyrzeczeń. Teraz bardzo chętnie spędza czas z moim psem, kiedy wpada do nas (odebrać syna) – ma same plusy bez żadnych obowiązków. Ale wiem, że trudno byłoby go przekonać do wspólnej decyzji. Prawdę mówiąc, nawet nie próbowałam, bo sama czekałam, aż wszystkie światła będą „zielone”, żeby się na to zdecydować (miałam 42 lata, sytuacja zawodowa mi na to pozwalała, syn już podrósł, ogród był duży, nasyciłam się już trochę podróżami, miałam odłożony budżet...). Mój obecny partner nigdy nie miał zwierząt, nie rozumiał mojej pasji i trochę obawiał się tego mojego pragnienia. Rozmawialiśmy o tym bardzo długo, ważąc wszystkie za i przeciw. Nie przeciwko sobie, ale RAZEM. Podjęcie ostatecznej decyzji zajęło nam prawie rok i była ona wspólna (choć szczerze myślę, że zrobił to z miłości do mnie, bo dla niego to była jedna wielka niewiadoma). Pierwsze pół roku było ciężkie, bo to ogromne poświęcenie i masa ograniczeń. Pies zajmuje bardzo dużo miejsca w życiu. Dlatego naprawdę każde z was musi wiedzieć, na co się pisze – nie wolno ulegać presji, żeby potem nie żałować po kilku miesiącach (a w takiej sytuacji to pies ucierpi najbardziej). Kiedy widzę go dzisiaj z naszym psem, którego mamy od 2 lat, wydaje mi się, że ma na jego punkcie jeszcze większego bzika niż ja i nie żałuje ani przez chwilę. Ale każda historia jest inna. To może się też potoczyć gorzej. Pies może stać się powodem naprawdę potężnych kłótni, jeśli coś idzie nie tak. Rozmawiajcie dalej ze sobą, ale to naprawdę musi być szczera dyskusja między wami. Jeśli dla Ciebie odpowiedź brzmi „nie”, powiedz „nie”. Nie szukaj argumentów na siłę gdzie indziej. Jeśli potrzebujecie dowiedzieć się czegoś więcej, co pomoże wam w podjęciu decyzji, pytajcie śmiało.
    Przetłumaczony francuski
  • 20 komentarzy na temat 25

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post