Cześć wszystkim!
W tę sobotę adoptowałem szczeniaka, małego jamnika, który ma 4,5 miesiąca (urodził się 1 sierpnia 2019 roku).
Zaczyna już powoli łapać, o co chodzi z czystością, wyprowadzam go co dwie, trzy godziny. Pierwszego ranka zafundował mi ładną kupkę i kilka razy nasikał (no wiadomo, klasyka). Teraz rano zdarza mu się tylko siku, ale kupy już nie ma.
Zamykam go w kuchni razem z jego legowiskiem i zabawkami (jego legowisko stoi w kuchni przez cały dzień). Wsadzam go tam wieczorem przed snem i zostawiam na całą noc. Wyprowadzam go jeszcze około północy na ostatni spacer, podczas którego ładnie robi siku.
Czy to dobry pomysł, żeby zamykać psa na noc i podczas trochę dłuższych nieobecności? Wczoraj wieczorem poszedłem do kina i zostawiłem go w kuchni, a po powrocie żadnych przykrych niespodzianek (byłem mega szczęśliwy ^^).
Płacze też już mniej niż wcześniej, pierwsza noc była po prostu straszna... ale teraz piszczy przez maksymalnie 20-30 minut.
Przy okazji chętnie przyjmę wszelkie rady dotyczące wychowania takiego malucha.
Z góry dzięki za odpowiedzi,
Victor