Cześć, dziesięć dni temu moja suczka przeszła operację z powodu zerwania więzadeł krzyżowych.
Wszczepiono jej protezę.
Pierwsze dni rekonwalescencji przebiegały pomyślnie.
Ścisły odpoczynek, wyjścia tylko na smyczy na załatwienie potrzeb, zero gwałtownych ruchów – wydawało się, że sunia całkiem dobrze dochodzi do siebie.
Ale w sobotę wieczorem, kiedy spała, nagle zaczęła wyć z bólu. Miała mocno zgięte kolano mimo opatrunku i wyglądało na to, że ma problem z wyprostowaniem łapy.
Ten atak nie trwał długo, a weterynarz powiedział mi, żeby nie panikować. Jednak dzisiaj, kiedy wróciłam z zakupów, znowu zobaczyłam, że leży ze zgiętym kolanem.
Przy każdym najmniejszym ruchu przeraźliwie skomlała.
Tym razem pojechałam do lecznicy osobiście i wyjaśniłam sytuację weterynarzowi.
Znowu powiedział, żebym się nie martwiła i że to proteza się „układa”, ale nawet na nią nie spojrzał... Kazał po prostu przyjść w poniedziałek na zdjęcie opatrunku i nic poza tym.
W tej chwili ona wciąż cierpi przy każdym ruchu, a stojąc, bardzo kuleje – a przecież przez ostatnie dni już prawie w ogóle tego nie robiła.
Czy mieliście kiedyś podobną sytuację? Czy możecie mnie jakoś nakierować, bo mam silne przeczucie, że coś jest nie tak.
Dzięki
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Nie wiem, jak to wygląda u Was, ale u nas badania przedoperacyjne, konsultacje przed i po operacji oraz RTG kontrolne 2 miesiące później były wliczone w cenę, więc nic nie płaciliśmy, kiedy szliśmy na kontrolę czy zdjęcie szwów itp.
Czasami opatrunek może się „wrzynać” albo za mocno uciskać z różnych powodów. Trzeba go jednak zdjąć, żeby zobaczyć, co się dzieje pod spodem – najlepiej rozciąć go nożyczkami z zaokrąglonymi końcami, żeby nie sprawić jej bólu przy szarpaniu, a potem założyć nowy, już nie tak ciasno. Jeśli kolano jest faktycznie mocno spuchnięte albo pojawiło się jakieś nienaturalne, twarde zgrubienie, na pewno to zauważysz.
Sunia dostaje przecież leki przeciwbólowe, więc to tym bardziej dziwne. Silny ból po operacji może się pojawić w ciągu pierwszych kilku godzin, kiedy przestaje działać narkoza i środki podane w klinice, ale tydzień później... to podejrzana sprawa, zwłaszcza że ból jest tak ostry. Czy weterynarz mówił Ci może, czy możesz zwiększyć dawkę leków, żeby przynieść jej ulgę?
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
Bardzo chcę zdjąć ten opatrunek i tam zajrzeć, ale nie wiem, czy sama znajdę przyczynę – nie mam wprawnego oka
Jutro rano znowu zadzwonię i będę mocno naciskać, bo nie wyobrażam sobie zostawić mojej suni w takim stanie. Może się mylę, ale mam silne przeczucie, że coś jest nie tak i że to nie jest tylko kwestia tego, że „proteza się układa”
Teraz jak tylko się położy, wystarczy, że zegnie kolano i od razu wyje z bólu. A na dworze, jak wychodzimy za potrzebą, znowu jest na trzech łapach albo bardzo mocno kuleje, mimo że od weekendu widać było naprawdę dużą poprawę w tej kwestii
Nie znam go i nie jestem weterynarzem, więc nie mogę wiedzieć, czy jest kompetentny. Ale dla mnie to i tak nienormalne, żeby nie zdjąć opatrunku i nie sprawdzić, co się dzieje, skoro pies wyje z bólu na jego oczach. To się po prostu kłóci ze zdrowym rozsądkiem.
Czyli opatrunek nadal jest założony i sami nie widzicie, w jakim stanie jest kolano? Masz może pod ręką coś, żeby zrobić nowy opatrunek? (w razie gdybyś go rozciął/rozcięła, żeby zajrzeć i założyć potem świeży). Do przyszłego poniedziałku jeszcze mnóstwo czasu przy takim bólu. Jeśli proteza się przesunęła przez jakiś niefortunny ruch... to może tłumaczyć taki ostry i nieustanny ból.
Nie masz sobie nic do zarzucenia.
Dostaje teraz jakieś leki przeciwbólowe czy nie?
Wiem, mimo że nalegałam, nic nie zrobił. To mój stały weterynarz. W moich stronach ciężko o kogoś, kto chciałby ją przyjąć, gdy się zraniła, więc od tamtej pory do niego chodzimy, bo jako jedyny przyjął nas wtedy w nagłym wypadku.
Sorki, ale to jakieś bzdury. Powinien był rozciąć opatrunek, sprawdzić wszystko dokładnie (!) i założyć go od nowa. Po prostu wziąć się do roboty 😅 Bo jak on ma niby wiedzieć, co się dzieje, bez zdejmowania opatrunku i zaglądania pod spód? Przecież każdy przypadek jest inny i trzeba to porządnie zbadać, no nie? Zwłaszcza że pierwsze dni po operacji wszystko było w porządku...
To wasz stały weterynarz czy jakiś chirurg (z polecenia waszego weta)?
Tak, weterynarz powiedział mi, że to normalne, bo proteza musi się ułożyć, a pies musi się przyzwyczaić do ciała obcego. Mówiłam mu jednak, że przecież wcześniej było już lepiej...
Nie, stwierdził, że przez opatrunek i tak nic nie zobaczy i nie zrobił nic więcej.