Dlaczego nie dochodzi do ostatniego etapu krycia? (Skleszczenie)
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Cześć!
Czy krycie ostatecznie się udało?
Jakby co, mam pięknego samca...
Bardzo się cieszę, że jest Pani zadowolona, bo przyznam szczerze, że nie było to wcale takie pewne, skoro tak trochę odbiegliśmy od tematu... I tak, bardzo słusznie Pani pisała od samego początku, że ta relacja jest obustronna i w żadnym wypadku nie jest wymuszona między psami. Te dygresje nie dotyczyły Pani...
W każdym razie, ja skorzystałem z tego wątku, żeby dowiedzieć się rzeczy, które uważałem za legendy...
Znałem określenie (proszę mi wybaczyć!) „skleszczenie się”, ale nie miałem pojęcia, że to normalny etap zbliżenia u psów...
Co do aspektów technicznych, to choć warto je znać, chyba jestem zbyt dużym romantykiem i czasem myślę sobie, że wolałbym nie znać tych wszystkich detali i wolę wersję o kapuście i bocianie...
Cóż, skoro nie udało mi się Pani zbytnio oświecić, to mam chociaż nadzieję, że trochę Panią rozbawiłem!
Miłego wieczoru... a właściwie dobrej nocy, jest już pierwsza!
Lol... to prawda, sama już nieraz widziałam próby krycia w wykonaniu młodych, niedoświadczonych psów, które próbowały celować siusiakiem gdzieś w głowę albo boki biednej suni, a ta miała minę w stylu: „ale z niego głupek...”.
Bywają czasem o wiele bardziej ciapowaci niż nasi nastolatkowie podczas swojego pierwszego razu 😁
Proszę, czytajcie dalej! To nie komentarz eloise jest zaskakujący (pomijając fakt, że nie widzę siebie w roli kogoś, kto „instruuje” psa przy rozmnażaniu), tylko ten od „jcne”...
eloise nie napisała pod tym postem niczego, co zasługiwałoby na jakąkolwiek burę, poza tym, że po prostu nie mam ochoty pchać tam rąk, a pies pewnie też wcale tego nie chce!
Gdyby tylko mógł mówić, pewnie powiedziałby coś w stylu: „ej, co ty mi tu robisz! puszczaj to natychmiast!”
Już widzę tę scenę: normalnie jak z jakiegoś skeczu!
Ta młoda studentka weterynarii wcale nie mówiła, żeby zmuszać suczkę, nie jesteście zbyt mili. Doradziła tylko, żeby nakierować psa, żeby wiedział, o co chodzi. To się po prostu robi – można mieć o tym różne zdanie, ale to nie jest żaden gwałt. ****, która nie chce, zazwyczaj daje to wyraźnie do zrozumienia.
Z drugiej strony, to prawda, że często dostaje się porady, które są... zaskakujące, ale nie tylko od przyszłych weterynarzy! Zabieranie miski z wodą, żeby uniknąć sikania w nocy, zakładanie obroży elektrycznej młodej suczce, która nie chodzi idealnie przy nodze na smyczy, zamykanie psa w klatce, żeby nic nie zniszczył... Centpedigree, musisz poczytać, co tu wypisują na tym forum – jest tu wszystko i mnóstwo naprawdę szokujących rzeczy! 🤣
A kończąc już temat studentów, trzeba pamiętać, że to przecież uczniowie, czyli młodzi ludzie, którzy dopiero się uczą, więc z definicji nie mogą wiedzieć jeszcze wszystkiego.
@jcne „Jeśli nie dochodzi do skleszczenia, to najprawdopodobniej problem leży po stronie Twojej suczki. To złożony problem behawioralny, którego nie będę tutaj szczegółowo wyjaśniać”.
Nie bardzo widzę związek między problemem behawioralnym suki a penisem psa 🤪
Możesz to tutaj wyjaśnić, nikomu to nie przeszkadza, a chętnie dowiem się czegoś więcej ^^
Dokładnie, Mady zadała bardzo ciekawe i pouczające pytanie dla kogoś takiego jak ja, kto nie miał pojęcia, czym jest to całe zakleszczenie i myślał, że to może jakiś rodzaj chmury, jak te wszystkie cumulonimbusy czy inne stra... a nie, to przecież „nuages”, czyli chmury, sorki (wybaczcie, mój żartobliwy nastrój znowu dał o sobie znać).
Jedna z rad udzielonych w odpowiedziach wydała mi się bardzo dziwna... no chyba że to był tylko taki niezgrabny sposób na przekazanie, że w przypadku odmowy nie ma już żadnego rozwiązania, mam przynajmniej taką nadzieję...