Potrzebuję waszych porad, bo przed chwilą przeżyłam chwile grozy podczas karmienia mojego psa.
Charly to straszny łakomczuch, a rano byliśmy na bardzo długim spacerze. Zazwyczaj dostaje posiłki wcześnie rano i po południu, więc pewnie był już bardzo głodny i rzucił się na jedzenie. Jadł tak łapczywie, że nagle zobaczyłam, jak przewraca się na bok i nie może złapać tchu. Od razu podniosłam go głową w dół i kilka razy mocno klepnęłam w plecy. Wyleciało z niego parę całych, niepogryzionych chrupek. Naprawdę myślałam, że go stracę, wciąż jestem w ciężkim szoku...
Resztę karmy dawałam mu już powoli z ręki, bo panicznie bałam się, że znowu się zadławi.
Kiedy zobaczyłam, jak pada na bok, byłam pewna, że to już koniec. Wciąż nie mogę dojść do siebie.
Jeśli możecie mi coś doradzić, żeby uniknąć takich sytuacji w przyszłości, będę bardzo wdzięczna :(