Ach, tak bardzo chciałabym, żeby Gandy poznał Sanę, jestem pewna, że to by go uspokoiło i dobrze mu zrobiło. Ta psinka zdaje się tak cudownie wyciszać wszystkie te psiaki, którym brakuje pewności siebie! (no i w dodatku jest przesłodka) 😌
...Energie Solaire, kiedy wpadasz do Francji? 😁 lol
Ach, to byłoby super! Miejmy to z tyłu głowy, nigdy nic nie wiadomo!
Wczoraj i tak nieźle się bawiłem. Nowy park (nowe psy) w centrum miasta. Przy wejściu ostro nas obszczekał 11-miesięczny mieszaniec husky – trochę lękliwy, bardzo reaktywny, ale szczerze mówiąc, nieszczególnie mnie to zmartwiło. W końcu jesteśmy na wybiegu dla psów. Ma jakiś tam minimalny poziom socjalizacji.
Sana zamarła. Weszła w tryb „ekstremalnej uprzejmości”. Zero gwałtownych ruchów. A jak już podchodzi do psa, robi to bardzo powoli i płynnie. Kiedy w końcu weszliśmy (finalnie), no cóż, mały obchód terenu. Było kilka psów. Wyjąłem piłkę. Właścicielka tamtego drugiego zapytała: „are you sure?” (na pewno?).
To było zabawne. Jak tamten pies ją złapał, to po maksymalnie minucie paradowania z nią wypuszczał ją z pyska, a Sana od razu ją namierzała i próbowała przejąć, nie ryzykując przy tym życiem. Bo czasami tamten kłapał zębami, ale innym razem pozwalał jej zabrać piłkę.
Sky, to było komiczne. Powinnaś widzieć minę Sany. Kiedy piłka upadała tam, gdzie oba psy dobiegały jednocześnie, albo co lepsze, gdy Sana była minimalnie szybciej... Nawet nie próbowała jej brać. Czuła, że jeśli się w tym momencie schyli, straci kontakt wzrokowy i ryzykuje, że tamten ją dziabnie. Więc urządzali sobie taki mały pojedynek na czekanie. Piłka leży. Nikt jej nie dotyka. Sana czeka na odpowiedni moment, na jakąkolwiek dekoncentrację z jego strony. Albo obniża głowę po centymetrze, bardzo powoli, cały czas utrzymując kontakt wzrokowy.
Bawiliśmy się tak dobre 20 minut, było to dziwne, ale bardzo przyjemne. Piłka wracała do mnie za każdym razem.
Nazwałbym to wyższą szkołą socjalizacji. Te wszystkie sygnały uspokajające i cała reszta robią wrażenie. Przyczyna też była jasna – strach. Ten mix husky zachowywał się jak wiele innych psów. Na początku testuje, żeby zobaczyć reakcję drugiego. Wyraża też lęk: „Nie znam cię, nigdy cię nie widziałem, jestem trochę nakręcony, nie ufam ci, więc na ciebie szczekam, żeby sprawdzić, co zrobisz. Jestem gotowy do walki, ale jeśli przejdziesz ten test pokojowo, to mi pasuje”. Potem idzie już znacznie lepiej.