Eutanazja psa – poczucie winy

A
Ali62 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Dobry wieczór,

Dziękuję za przyjęcie mnie na to forum.

Zarejestrowałam się tutaj, bo chciałabym poznać historie osób, które przeszły przez eutanazję swojego psa.

Mój owczarek australijski ma 11 lat, cierpi na przerost serca i chorobę autoimmunologiczną, która atakuje jej błony śluzowe.

Na łapie zrobiło jej się owrzodzenie, które całkowicie ją zdeformowało. Przez kilka miesięcy walczyliśmy, podając jej silne antybiotyki i leki przeciwbólowe, ale infekcja jest już zbyt silna i weterynarz obawia się sepsy.

To, co jest dla nas najtrudniejsze, to fakt, że nasza sunia jest wciąż dosyć kontaktowa. Oczywiście jest bardzo zmęczona, ale nadal reaguje na widok smyczy czy miski...

Chcemy towarzyszyć jej w tych ostatnich chwilach do samego końca, ale to cholerne poczucie winy jest strasznie trudne do udźwignięcia...

Dziękuję każdemu, kto zechce podzielić się kawałkiem swojej historii...

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

10 odpowiedzi
Sortuj według:
  • RosalieDesBois1
    Rosaliedesbois1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry, w ten piątek będę towarzyszyć mojemu Gaspardowi w jego ostatniej podróży. Ma 18 lat, waży już tylko 6,5 kg i weterynarz powiedział mi, że nic więcej nie da się już zrobić. Odkąd znam datę, bez przerwy o tym myślę. Staram się go bardzo dużo przytulać, wyprowadzam go do ogrodu, tam, gdzie tak bardzo lubił biegać. Śpię z nim i chciałabym, żeby zasnął u nas w domu. Mam ogromne poczucie winy i boję się tego piątku. Tak bardzo go kocham, był idealnym towarzyszem, najprawdziwszym psim skarbem. 

    Wiem, że tak będzie dla niego lepiej, ale pęka mi serce. Potem zostanie skremowany, żeby zostać ze mną na zawsze.    

    Dzień dobry, Pani post bardzo mnie poruszył, bo byłam w dokładnie takiej samej sytuacji. Dzisiaj towarzyszyłam mojemu kochanemu beagle'owi Jasperowi w jego ostatniej podróży. Nie wiem, jak to wyglądało u Pani, ale ja jestem zdruzgotana! Wiem, że ta decyzja była słusznym wyborem, ale wciąż nie mogę dojść do siebie po tym trudnym momencie spędzonym z nim przed i w trakcie jego zasypiania... A Pani? Jak to u Pani przebiegło? Czy miesiąc później nadal jest Pani tak samo zrozpaczona?

    Przetłumaczony francuski
    T
    Taloches29 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć, w najbliższy piątek wyruszę z moim Gaspardem w jego ostatnią podróż. Ma 18 lat, waży już tylko 6,5 kg i weterynarz powiedział mi, że nie da się już nic więcej zrobić. Odkąd znam datę, nieustannie o tym myślę. Staram się go dużo tulić, wyprowadzam go do ogrodu, tam, gdzie tak bardzo kochał biegać. Śpię z nim i bardzo chciałabym, żeby zasnął u nas, w domu. Mam ogromne poczucie winy i panicznie boję się piątku. Tak bardzo go kocham, był idealnym towarzyszem, po prostu najwspanialszym psem.

    Wiem, że to dla niego najlepsze wyjście, ale serce mi pęka. Potem zostanie skremowany, żeby już na zawsze mógł zostać blisko mnie.

    Przetłumaczony francuski
    Chanel
    Chanel Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Kiedy czytam te wszystkie wasze historie, aż serce pęka... jeśli kiedyś będę musiał przejść przez coś takiego z moją sunią, to chyba nigdy się po tym nie pozbieram.....

    Przetłumaczony francuski
    J
    Jeanjimenez Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry

    Twój post sprawił, że wróciłem wspomnieniami do tego, co działo się pięć i pół roku temu, kiedy odszedł mój Black, 12-letni labrador. Miał kostniakomięsaka w barku i nie było już ratunku. Obiecałem mu, że nigdy nie będzie cierpiał – był dla mnie jak syn, łączyła nas więź, jakiej nie miałem z nikim innym. W dniu, w którym odmówił chodzenia z bólu, spojrzałem na niego i poczułem, jakby mówił mi, że czas dotrzymać słowa. Potrzebowałem wsparcia żony i syna, żeby zebrać się na odwagę i zadzwonić do weterynarza, aby przyjechał do nas do domu. Spędziliśmy razem całe popołudnie, tuliłem go jak nigdy wcześniej i wiedziałem, że na zawsze zostanie w moim sercu.

    O 19:00 przyjechał weterynarz. Położyłem Blacka na jego kanapie, na której zazwyczaj spał, na białym prześcieradle. Gdy trzymałem go w ramionach, lekarz przyniósł mu ukojenie, a on zasnął spokojnie.

    Najtrudniej było patrzeć, jak odchodzi.

    Ale Black wciąż jest w moim sercu i zostawił mi tyle pięknych wspomnień, że nigdy go nie zapomnę.

    Od tego czasu pojawił się jego następca, nazywa się Jack i to też czarny labrador. Nie sprawił, że zapomniałem o Blacku, ale daje mi tyle samo miłości co on – to dzięki niemu to wszystko trwa dalej, a miłość nie wygasła.

    Dużo siły dla Ciebie

    Przetłumaczony francuski
    J
    Jazz17 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Tak jak Piotr06, podejmując tę tak bolesną decyzję, podarowałeś mu ostatni dar miłości.

    Dużo sił dla Ciebie!

    Przetłumaczony francuski
    P
    Piotr06 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Strasznie mi przykro, współczuję Wam z całego serca.

    Sam przechodziłem przez to już wiele razy.

    Nie możecie mieć poczucia winy.

    To byłby przejaw czystego egoizmu, gdybyście nie skrócili jego cierpienia tylko po to, żeby nadal mieć go przy sobie.

    To jest trudne, bardzo trudne i za każdym razem mnie to kompletnie rozdziera.

    Ale pamiętajcie, że to najwyższy dowód miłości, jaki możecie okazać swojemu przyjacielowi.

    Przetłumaczony francuski
    Chanel
    Chanel Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry, myślę, że to jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie trzeba podjąć. One zajmują tak ważne miejsce w naszym życiu i są pełnoprawnymi członkami rodziny... ale uważam, że patrzeć na jego cierpienie jest nie do zniesienia... trzeba umieć pogodzić się z tym odejściem. Bardzo trudno jest pozwolić mu odejść, ale to niestety najlepsza decyzja. Dużo siły dla Państwa... fanny

    Przetłumaczony francuski
    Kikaah
    Kikaah Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Ojej mel1, przegapiłam tę smutną wiadomość, nie mogę w to uwierzyć 😢😞

    Przetłumaczony francuski
    M
    Mel1 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Też musiałam przez to przejść i szczerze mówiąc, nie czułam żadnego poczucia winy. Złość – o tak! Bo mój pies był bardzo młody. Ale ani przez chwilę nie czułam się tak naprawdę winna, mimo że miałam wrażenie, jakbym zabiła własnego psa (co w pewnym sensie jest prawdą). Ale patrzenie na jego cierpienie też nie wchodziło w grę.

    W pewnym momencie, gdy choroba jest nieuleczalna, a pies cierpi każdego dnia, pozostawienie go w tym bólu i czekanie, aż sam odejdzie, byłoby nieludzkie i bardzo egoistyczne. To już od Ciebie zależy, czy zdecydujesz się na to teraz, za dwa dni, za dwa tygodnie czy później. Mogę Ci tylko powiedzieć, że czekanie nic nie zmieni – nie jesteś gotowy dzisiaj i nie będziesz gotowy za dwa tygodnie. Nigdy nie jest się gotowym na uśpienie swojego psa, ale jak trzeba, to trzeba. Musisz myśleć przede wszystkim o nim.

    Przetłumaczony francuski
    Flip-Cockwood
    Flip-cockwood Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór, Ali,

    Jeśli Twój weterynarz to zaleca, to znaczy, że wie, iż choroba będzie od teraz przynosić zbyt wiele cierpienia. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś zasięgnął drugiej opinii lekarskiej.

    Z mojego punktu widzenia, choć dla człowieka to zawsze rozdzierające serce doświadczenie, pozwolenie mu odejść, zanim zacznie zbyt mocno cierpieć, jest dla mnie dowodem miłości i szacunku.

    Kiedy się nad tym zastanowić, z ludźmi postępujemy podobnie. Jedyna różnica polega na tym, że angażujemy ogromne środki, aby utrzymać ich przy życiu przy w miarę znośnym bólu. Ale przeżyłem wystarczająco dużo odejść w moim bliskim i dalszym otoczeniu, by móc Cię zapewnić, że gdy cierpienia nie da się już opanować, lekarze uwalniają chorych. I całe szczęście.

    Mój brat pozwolił odejść swojemu psu i jeszcze niedawno mówił mi, że zabranie go na uśpienie w momencie, gdy ten wciąż cieszył się na jego widok na stole u weta, było nie do zniesienia... Ale czy patrzenie na jego codzienne cierpienie byłoby bardziej akceptowalne?

    Dużo siły.

    Przetłumaczony francuski
  • 10 komentarzy na temat 10

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post