Dobry wieczór,
Dziękuję za przyjęcie mnie na to forum.
Zarejestrowałam się tutaj, bo chciałabym poznać historie osób, które przeszły przez eutanazję swojego psa.
Mój owczarek australijski ma 11 lat, cierpi na przerost serca i chorobę autoimmunologiczną, która atakuje jej błony śluzowe.
Na łapie zrobiło jej się owrzodzenie, które całkowicie ją zdeformowało. Przez kilka miesięcy walczyliśmy, podając jej silne antybiotyki i leki przeciwbólowe, ale infekcja jest już zbyt silna i weterynarz obawia się sepsy.
To, co jest dla nas najtrudniejsze, to fakt, że nasza sunia jest wciąż dosyć kontaktowa. Oczywiście jest bardzo zmęczona, ale nadal reaguje na widok smyczy czy miski...
Chcemy towarzyszyć jej w tych ostatnich chwilach do samego końca, ale to cholerne poczucie winy jest strasznie trudne do udźwignięcia...
Dziękuję każdemu, kto zechce podzielić się kawałkiem swojej historii...