Mój wykastrowany pies jest ujeżdżany przez wszystkie samce i bardzo go to smuci
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
To mi zresztą przypomina pewną sytuację z wybiegu dla psów.
Dwa niekastrowane cane corso (cani corsi?), takie 2-3 letnie, zaczęły się interesować kręconym tyłeczkiem mojego rudzielca. Kręciły się wokół niego, udając słodziaki i takie wielkie, niezdarne gapy, machając tymi swoimi kikutami ogonów na wszystkie strony. Nie było widać wyraźnych prób krycia (ale intencje były jasne dla każdego, kto choć trochę ogarnia psią komunikację), bo mój rudy cały czas stawał frontem do tych dwóch kolosów (żeby chronić tyły) i wysyłał sygnały zachęty do zabawy – co według mnie było po prostu próbą odwrócenia ich uwagi. Próbuję wytłumaczyć właścicielom, że zaraz między ich psami dojdzie do spięcia, bo właśnie się mierzą. Oczywiście kompletnie nie czaili, co się dzieje pod ich nosem: dla nich to była zabawa, mój pies przecież „zachęcał”, oba cane corso merdały ogonami jak śmigła helikoptera, no krótko mówiąc – sielanka. Zaczynam się powoli kierować do wyjścia z tego przeklętego wybiegu, ale za późno: wybuchło.
Jak myślicie, kto na koniec oberwał, a komu nic się nie stało?
Oczywiście to oba cane się pożarły, jak dwa samce walczące o sukę. Jeden skończył z zakrwawionym uchem, drugi na ziemi pod właścicielem, który go przygniatał, trzymając za gardło i wrzeszcząc z twarzą pięć centymetrów od jego pyska: „TO JA TU RZĄDZĘ!” (autentyk, normalnie jak z jakiegoś skeczu).
Ja i mój rudzielec, jak się możecie domyślić, po prostu grzecznie się pożegnaliśmy i zmyliśmy stamtąd.
No pewnie, że można :)
Tyle że wtedy mamy do czynienia z zachowaniami znacznie bardziej wrogimi, potencjalnie bardziej gwałtownymi, bo podszytymi rywalizacją. Nasz czas na reakcję będzie o wiele krótszy. Ryzyko prawdziwego ataku i ran – czy to dla psa naskakiwanego, czy dla tego, który naskakuje, czy dla właściciela próbującego ich rozdzielić – jest po prostu większe.
Przerabiałam obie sytuacje (wykastrowałam jednego z moich psów właśnie dlatego, że agresywne zachowania innych samców stawały się coraz częstsze i ostrzejsze) i zdecydowanie wolę pomagać mojemu psu, gdy łazi za nim jakiś „zakochany” samiec (często mało agresywny, z miną radosnego głuptasa, całkowicie poddany popędowi), niż bronić go przed samcem, który szuka zwady. Mój pies też jest o wiele spokojniejszy, odkąd tylko raz na jakiś czas ugania się za nim jakiś „zakochany” amant, zamiast regularnych starć z rywalizującymi samcami.
Jeśli choć trochę interesujesz się etologią psów, na pewno wiesz, że wskakiwanie na inne psy (kopulowanie) ma... wiele przyczyn :)
Może to wynikać z pobudzenia seksualnego, rozładowania emocji po stresie, z chęci zabawy, albo może to być zachowanie agonistyczne.
Każdy pies, niezależnie od gospodarki hormonalnej (suczka, samiec, przed czy po dojrzewaniu, wykastrowany czy nie), może stać się obiektem takiego zachowania z różnych powodów. Kastracja zazwyczaj nasila wskakiwanie o charakterze seksualnym (wykastrowany pies jest atrakcyjny i postrzegany przez inne samce jako mało groźny). Z kolei u psów niekastrowanych częściej dochodzi do zachowań agonistycznych... co wcale nie jest lepsze.
Niekastrowany samiec bardzo szybko uczy się, jak wymusić szacunek, bo nie ma wyjścia: samce, które próbują na niego wskoczyć, robią to zazwyczaj na tle rywalizacji, czyli z wrogością. Zazwyczaj nawet nie zdążysz zauważyć samego wskoczenia, bo kończy się na położeniu łapy lub głowy na grzbiecie, po czym następuje szybkie „ustawienie do pionu”, a nawet bójka, jeśli intruz nalega. Może to sprawiać wrażenie, że takie zachowanie między niekastrowanymi psami nie istnieje, podczas gdy jest ono wszechobecne... tylko szybko przerywane.
Zazwyczaj wykastrowane samce, które padają ofiarą wskakiwania na tle seksualnym, później uczą się stawiać granice, bo psy, które na nie wskakują, nie robią tego z poczucia rywalizacji. Wręcz przeciwnie: widziałem niekastrowane samce, znane z dużej agresji wobec innych „pełnych” samców, które dosłownie podrywały moje psy. W gruncie rzeczy przypomina to uliczne zaczepki, których doświadczają kobiety: trudno jest bardzo ostro spławić faceta, który idzie za tobą i „tylko” mówi, że jesteś ładna i chciałby twój numer. Bo choć jego zachowanie jest strasznie irytujące, nie jest agresywne, więc teoretycznie nie mamy powodu, by samemu reagować agresją. I to właśnie z irytacji, gdy dzieje się to zbyt często, wykastrowane samce w końcu zaczynają reagować i uczą się, jak wzbudzać respekt.
Chodzi po prostu o to, żeby wspierać je na tyle, by nauczyły się mówić „nie” bez popadania w przesadną agresję. Dzięki temu ich relacje z pobratymcami na dłuższą metę pozostaną harmonijne.
Tak naprawdę ten problem to wcale nie jest sytuacja bez wyjścia.
Mam trzy samce i jeden z nich też padał ofiarą takiego nękania przez pierwszy rok po kastracji. Z czasem to się uspokoiło – myślę, że po części dlatego, że sam zaczął się bardziej stawiać, a po części dlatego, że jego zapach się zmienił. Cały czas jest bardzo towarzyski wobec innych psów. Od czasu do czasu zdarza się jeszcze, że jakiś samiec go męczy – wtedy mój pies gwałtownie się odwraca, żeby stanąć z tamtym pysk w pysk, a jeśli tamten nie odpuszcza, to potrafi go porządnie obszczekać. Zazwyczaj drugi pies wtedy rozumie i zajmuje się czymś innym, a spacer toczy się dalej normalnie.
Z drugim bywa tak, że jest atrakcyjny dla innych samców, ale one rzadko posuwają się do naskakiwania na niego. Myślę, że to dlatego, że jest większy i budzi większy respekt. Samce (niewykastrowane), które na niego „polecą”, zazwyczaj po prostu za nim chodzą z taką głupkowatą miną, a on idzie przed siebie, jakby nigdy nic.
U trzeciego to się nigdy nie zdarza. On komunikuje się w sposób o wiele bardziej dominujący, więc inne psy po prostu nie śmią.
W przypadku Twojego psa trzeba znaleźć złoty środek między pozwalaniem mu na komunikację, żeby nauczył się mówić „nie” w sposób skuteczny, ale wyważony – bo to jego zachowanie docelowo sprawi, że inne samce przestaną próbować – a bronieniem go, jeśli widzisz, że sobie nie radzi. Pamiętaj jednak, żeby reagować dużo wcześniej, zanim poczujesz, że Twój pies ma już totalnie dość. Chodzi o to, żeby nie przestał lubić kontaktów z innymi psami albo nie stał się agresywny.
A dlaczego w ogóle go wykastrowałeś? Czy przed zabiegiem były jakieś problemy w jego relacjach z innymi psami?
Tak czy siak, powtórzę: stanie w miejscu na wybiegu dla psów to nie jest dobry pomysł. Chodzę w takie miejsca od 5 lat i widziałem już mnóstwo bójek. Takie „stanie w kółku” bardzo sprzyja konfliktom między psami. Gdyby Twój pies nie był kastrowany, ryzykowałbyś ostre spięcia z innymi samcami. Skoro jest po zabiegu, ryzykiem jest właśnie nękanie.
Lepiej organizuj spacery z innymi właścicielami psów, podczas których będziecie w ruchu. Kiedy nie masz innego wyjścia i idziesz na wybieg, nie siedźcie bezczynnie wszyscy na ławce – rozruszaj psy, zaproponuj im jakieś zajęcie, kontroluj ich interakcje.
Dzień dobry
Też tak uważam – proszę spróbować spacerów w spokojnych miejscach, w miarę możliwości z opanowanymi psami, które słuchają, gdy mówi im się, żeby przestały. Wtedy będą mogli Państwo interweniować słownie.
Mimo wszystko lepiej jest reagować, żeby pies nie musiał zbyt mocno znosić tego, co mu nie odpowiada... W przeciwnym razie z czasem może go to zestresować lub sprawić, że zacznie się denerwować na inne psy, co utrudni mu przyszłą komunikację z nimi.
Od jak dawna twój pies jest wykastrowany?
Zazwyczaj problem z obskakiwaniem pojawia się krótko po kastracji i z czasem sam się wycisza. Jeśli jednak od zabiegu minęło już kilka miesięcy albo lat, to dość dziwne, że pojawiło się to tak nagle w kontaktach z psami, które zna od dawna. Jesteś pewien, że ze zdrowiem wszystko u niego w porządku? Nie mam na myśli nic poważnego, może to być np. jakaś drobna infekcja okolic intymnych, która zmieniła jego zapach i sprawiła, że stał się bardziej atrakcyjny dla innych.
Te samce, które go męczą, są kastrowane czy pełnojajeczne? W jakim są wieku?
Jeśli to młode, niewykastrowane samce (poniżej 3 lat), które nagle zaczęły go dosiadać, choć wcześniej tego nie robiły, to może u nich buzują teraz hormony, a nie u twojego psa.
Tak czy inaczej, jeśli widzisz, że twój pies nie potrafi sam wybrnąć z tej sytuacji, zachowując spokój, to ty musisz stanąć w jego obronie i odgonić psy, które mu dokuczają. Porozmawiaj z właścicielami tamtych psów, żeby oni również odpowiednio nad nimi panowali.
Pozwalanie psom, żeby „same się dogadały”, jest okej jako pierwsze podejście, ale kiedy widać, że to nie działa i jeden jest nękany przez resztę, trzeba interweniować.
Poza tym pamiętaj, że wybieg dla psów to dobre rozwiązanie doraźne, gdy chcesz puścić psa w mieście i nie masz czasu jechać nigdzie indziej, ale to powinna być tylko ostateczność. Nic nie zastąpi swobodnego spaceru na łonie natury. Psy na zamkniętych wybiegach szybko się nudzą i zaczynają męczyć inne, żeby mieć co robić. Brak ruchu i zamknięta przestrzeń bardzo sprzyjają takim zachowaniom.
Dzień dobry, po prostu musisz interweniować i nie pozwalać innym psom na niego wskakiwać. Ja zawsze zabraniam mojemu psu wskakiwania na inne i pilnuję, żeby inne psy nie robiły tego jemu...
10 komentarzy na temat 10