Opinie o szelkach JULIUS K9
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Twój szczeniak naprawdę tak ciągnie, czy robi to tylko od czasu do czasu?
Piszesz, że „zdarza mu się pociągnąć”, więc wnioskuję, że to raczej sporadyczne sytuacje, pewnie gdy zobaczy coś ciekawego.
W takim przypadku lepiej postawić na wychowanie niż na ograniczanie go szelkami. Tym bardziej że twój maluch waży tylko 17 kg, to przecież waga piórkowa.
Dobrze ułożona obroża typu lasso, czyli tuż za uszami, pozwoli ci bardzo łatwo kontrolować psiaka. Nie ma co kombinować z bardziej skomplikowanymi akcesoriami.
U mojego psa to działa, więc przy szczeniaku, który nie ma nawet 20 kg, powinno pójść gładko 😅
Kiedy mój pies chce się spiąć z psem sąsiada, wystarczy, że odpowiednio poprawię obrożę i panuję nad nim bez problemu. Ale jeśli obroża zjedzie za nisko, to robi się z niego prawdziwy traktor... 😅 Tyle że mój waży 70 kg, więc przy 17-kilogramowym szczeniaku (tyle to mój ważył, jak miał 3 miesiące) opanowanie go i wykorzystanie tego do nauki nie wydaje mi się trudne. Zwłaszcza że to owczarek australijski, a one z natury są bardzo wpatrzone w swojego człowieka. Trzeba po prostu przetrwać ten okres szczenięcego szaleństwa, ale moim zdaniem nie ma sensu szukać specjalnych gadżetów przy każdym problemie.
Szczeniak czasem pociągnie – nic wielkiego, trzeba go po prostu nauczyć, żeby tak nie robił. Ma dopiero 5 miesięcy, to trochę za wcześnie na rozwiązania typu szelki anti-pull, które moim zdaniem służą bardziej do reedukacji niż do samej nauki od podstaw.
Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. Są takie szelki antyciągnięciowe „non-pull” o kroju Y – co o nich sądzicie? Dzięki wielkie!
W pełni się zgadzam, ale pozwolę sobie dodać, że nawet u psa, który nie ciągnie, Juliusy K9 mogą negatywnie wpływać na stawy barkowe, bo blokują naturalny chód. Są one więc raczej odradzane dla wszystkich psów. Gdy Twój szczeniak już dorośnie, lepiej postawić na szelki typu Y (np. True Love, Dog Copenhagen, Ruffwear...).
Poza tym, chodzenia na smyczy lepiej uczyć na obroży i jak najczęściej ćwiczyć chodzenie luzem, kiedy tylko masz taką okazję – same szelki nie rozwiążą problemu ciągnięcia!
Dzień dobry,
Jeśli o mnie chodzi, to kupiliśmy takie szelki dla naszego starszego psa – bardzo je lubił i były dla niego bardzo wygodne (miał jednak długą i gęstą sierść; przy naszym drugim psie, który ma krótką sierść, trzeba uważać, żeby go nie obtarły). Jak najbardziej można nauczyć psa chodzenia przy nodze zarówno na obroży, jak i na szelkach, trzeba tylko dopasować sposób szkolenia do swojego psa (każdy ma swoje mocne i słabe strony i tak jak u nas, trzeba się dostosować i testować różne rozwiązania).
Więc powiedziałabym, że tak, założenie szelek szczeniakowi to dobry pomysł. To prawda, że panuje na nie teraz pewna moda, ale jeśli te szelki się Wam podobają, to nie ma żadnego problemu! Tylko Wasz szczeniak pewnie jeszcze trochę urośnie, więc trzeba uważać, żeby nie kupić mu szelek, które za chwilę będą za małe.
Moim zdaniem warto też porównać je z innymi modelami, bo wybór jest teraz ogromny i można znaleźć nawet lepsze szelki niż te z Julius K9. Dla mojego starszego psa były idealne, ale szczeniak może potrzebować szelek bardziej zabudowanych i lepiej wyściełanych, zwłaszcza jeśli ma krótką sierść i jest jeszcze młody, żeby go nie uraziły.
W przypadku owczarka australijskiego uważam osobiście, że to czysta głupota, bo tracisz całą subtelność kontaktu, jaką daje krótka smycz (albo ringówka), na którą aussie jest bardzo wrażliwy, bo zawsze stara się odgadnąć intencje swojego przewodnika.
To najłatwiejszy pies na świecie do nauki chodzenia przy nodze (zresztą zarówno na smyczy, jak i bez niej).
Myślę więc, że uleganie tej modzie to po prostu błąd.
6 komentarzy na temat 6