Wieczorne szaleństwo

A
Aussie63 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć,

nasz szczeniak ma teraz 3,5 miesiąca i od kilku dni każdego wieczoru strasznie się nakręca i ma problem z opanowaniem emocji. Każdego ranka i późnym popołudniem chodzimy na 20-30 minutowy spacer (częściowo na smyczy, częściowo bez), robimy też parę krótkich ćwiczeń, a w południe często bawimy się i trenujemy w kilku krótkich seriach. Staramy się urozmaicać mu czas jak tylko się da.

A gdy nadchodzi wieczór, zaczyna mocno powarkiwać i albo łapie zabawkę, którą wręcz „tarmosi”, albo goni własny ogon lub łapie się za łapę i szybko wpada w szał, co często kończy się posikiwaniem z ekscytacji, mocnym dyszeniem i niepokojem...

Czasami udaje nam się go uspokoić, albo wyprowadzając go na zewnątrz, żeby przerwać to pobudzenie, albo dając mu do gryzienia kość ze skóry bawolej, ale zdarza się, że po 10 minutach „głupawka” wraca.

W pełni rozumiem, że to szczeniak, który musi się bawić i wyszaleć... ale niepokoi mnie ten stan silnego pobudzenia, bo mam wrażenie, że to coraz bardziej eskaluje.

Czytałam w wielu artykułach, żeby nie bawić się ze szczeniakami piłką, bo to je tylko dodatkowo nakręca. Okej, ale czy możecie polecić mi jakieś inne zabawy? Robimy co w naszej mocy, żeby mógł się wyładować na spacerach i podczas zabawy, ale tak, żeby nie podnosić mu za bardzo ciśnienia. Będę wdzięczna za wszelkie rady, jak odzyskać spokój i wprowadzić trochę harmonii.

Przyznam, że jestem już trochę zagubiona...

Dzięki!

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

35 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Pokaż poprzednie komentarze
  • ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Wyzwaniem było sprawienie, żeby został w miejscu bez ruchu przez coraz dłuższy czas, ale ostatecznie poszło całkiem szybko. Kiedy już załapał „zostań”, przestałam kłaść smaczki na ziemi (które dawałam na zmianę z zabawką i zwalniałam go komendą, żeby po nią pobiegł – to już znał – żeby mógł trochę spuścić parę). Potem przeszłam do smaczka lub zabawki w ruchu, a następnie obchodziłam go powoli dookoła, cały czas powtarzając „zostań” (to trudniejsze, bo pies bardzo chce cię mieć na oku, więc poziom trudności rośnie). Nagradzałam go głaskaniem albo smaczkiem i stopniowo oddalałam się coraz bardziej, a czas siłą rzeczy się wydłużał. Teraz chowam się na krótką chwilę, np. za drzewem. Traci mnie z oczu, ale cały czas do niego mówię.

    Dla mnie ta komenda nie służy do przerywania zabawy.

    Do tego od niedawna wprowadzam komendę „spokój” (razem z gestem) i robię tak, jak pisałam ci w poprzedniej wiadomości: nakręcam go zabawą, a potem wprowadzam słowo, które ma go wyciszyć: „spokój”. Na razie działa to super, bo on jest bardzo chętny do zabawy i potrafi się szybko pobudzić na zawołanie, jeśli włoży się w to energię, a potem muszę go tylko nauczyć, że „spokój” oznacza właśnie wyciszenie.

    Odpowiadając na twoje pytanie – szczerze mówiąc, nie wiem, co ci doradzić, bo nie do końca zrozumiałam, co z nim robisz. Wygląda to na dwie komendy, których znaczenie w głowie psa może być niemal identyczne. Jeśli ćwiczysz je obie naraz, zamiast poczekać, aż opanuje najpierw „stop”, a dopiero potem uczyć go kolejnej rzeczy, to myślę, że może mu się to wszystko mieszać.

    Każesz mu czekać, kiedy nic się nie dzieje? To znaczy rzucasz zabawkę, wołasz psa i każesz mu czekać?

    Jeśli tak, to ja zrobiłabym to raczej w ten sposób (zostając przy pomyśle z rzucaniem zabawki): skupiam jego uwagę wołając go, czekam, aż będzie na mnie uważny, proszę, żeby poczekał, rzucam zabawkę i w tym samym momencie powtarzam „czekaj” (w razie potrzeby lekko go przytrzymuję). Jeśli zareaguje inaczej niż zwykle (np. nie rzuci się od razu na zabawkę), to znaczy, że zrozumiał. Odczekuję dwie-trzy sekundy, chwalę go i z czasem, dzięki powtórkom, na pewno wejdzie mu to w krew (może trudno to opanować do perfekcji, ale przynajmniej załapie, o co chodzi).

    Tak, droga jest długa. Nie wiem jak ty, ale ja na początku myślałam, że nauczę go najwyżej trzech czy pięciu komend, a w rzeczywistości jest ich znacznie więcej i przydają się w najróżniejszych sytuacjach.

    Poza tym mój psiak chyba świetnie się bawi przy nauce (byle nie trwało to zbyt długo), więc dla niego to też forma zabawy – same korzyści.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Te wieczorne akcje – myślicie, że to przez nadmiar energii? Mnie się tak nie wydaje, ale może się mylę.

    Ktoś, kto ma problem z opanowaniem emocji, ma go raczej przez cały dzień, nie sądzicie? (jeśli można to porównać do nas, ludzi).

    Kiedy to się objawia tylko wieczorem (i to głównie wieczorem), zawsze mniej więcej o tej samej porze, w ten sam sposób, od niedawna, a do tego u malucha, który w ciągu dnia ma sporo ruchu, to skłaniałabym się ku temu, że to coś innego. To może być przejaw stresu, zdenerwowania, irytacji albo jakiegoś lęku, a nie kwestia fizycznej energii, z którą nie wie, co zrobić.

    No jasne, on się wtedy nakręca, ale przecież my też tak często mamy, że jak się denerwujemy albo stresujemy, to nas nosi.

    Miotanie się we wszystkie strony może oznaczać różne rzeczy.

    To w każdym razie mój punkt widzenia. Myślę jednak, że ważne jest, żeby dobrze zrozumieć, dlaczego on tak reaguje, aby móc mu jak najlepiej pomóc.

    Uczycie go komendy „stop”, żeby go wyciszyć podczas zabawy? I/lub po to, żeby wiedział, kiedy zabawa ma się skończyć?

    Tak jak pisałam wyżej, nie do końca rozumiem, dlaczego chcecie go tak na siłę stopować.

    U mojego psa „stop” służy do natychmiastowego zatrzymania się w miejscu. Celem nie jest nic innego jak możliwość „zablokowania” go na odległość w razie problemu i pilnuję, żeby nie brał tego za zabawę. Więc ćwiczymy to głównie wtedy, gdy mijają nas rowery albo biegacze (których ma ochotę gonić).

    Nie wiem, czy w waszym zamyśle to „stop”, którego uczycie psa, ma być bardzo ogólne i służyć zarówno do zatrzymania go w razie niebezpieczeństwa, jak i do przerwania zabawy? Jeśli tak, to nie jestem pewna, czy on to zrozumie. Myślę, że potrzebne są dwie różne komendy.

    Pracuję też z moim psem nad komendą „zostań”. To z kolei w moim odczuciu przydaje się do wielu rzeczy: od chwilowego poczekania po dłuższe pozostanie gdzieś, nawet jeśli rzadko go o to proszę, to i tak ćwiczymy to przez kilka minut. Na początku kładłam smakołyk na ziemi, który on oczywiście chciał złapać, mówiłam „zostań” takim tonem, że chyba od razu zrozumiał, bo bardzo szybko załapał. Przy tych pierwszych dwóch czy trzech próbach chyba go trochę lekko przytrzymywałam.

    Przetłumaczony francuski
    A
    Aussie63 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Zaczęliśmy uczyć się komend „stop” i „czekaj”. Na razie ćwiczymy to przy 3 lub 4 rzutach, a przez resztę zabawy daję mu luz, żeby mógł się spokojnie wyszaleć. Nie chcę z niego robić typowego kanapowca, zależy mi tylko na tym, żeby chociaż trochę okiełznać ten jego nadmiar energii.

    Z kolei nie przerywam zabawy na tak długo, jak radzicie... czekam tylko, aż na moment odciągnie wzrok od zabawki i wtedy spokojnie rzucam znowu. Przywołuję go, zabieram zabawkę, „czekaj”, on odpuszcza, ja znowu rzucam... co o tym sądzicie?

    To „czekaj” staram się też wprowadzać na kilka sekund (minuta to dla niego na razie cała wieczność) podczas spacerów. Ma siedzieć przy nodze i czekać na sygnał, że możemy ruszać dalej. Myślę, że to nam się przyda w wielu innych sytuacjach.

    Droga jeszcze daleka i mnóstwo nauki przed nami... 👋

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Im więcej będzie miał ruchu, tym szybciej się wyciszy (może).

    Jeśli to zadziała, możesz stopniowo skracać czas zabawy, żeby zostawiać go na dłużej samego, by uczył się radzić sobie samodzielnie, tak jak pisałem w poprzednim poście. Chodzi o to, żeby nabrał też pewności siebie (o ile oczywiście te momenty pobudzenia, o których wspominasz, faktycznie świadczą o jakimś dyskomforcie, choć nie musi to być nic nienormalnego – myślę, że każdy z nas, zwłaszcza w okresie dorastania, miewa gorsze chwile, czuje niepokój, wątpliwości czy lęk, a psy pewnie nie są tu wyjątkiem).

    W takim przypadku (gdy zabawy będą krótsze), warto może, w razie potrzeby, dołożyć jeszcze jedną sesję zabawy w ciągu dnia. Zobaczysz, jak będzie reagował i jakie będzie miał potrzeby.

    Poza tym, staraj się nie denerwować na zapas, gdy zbliża się ta pora, i za bardzo nie stresować (nie wiem, czy tak jest u Ciebie, ale piszesz, że się ich „obawiasz”). Może on to wyczuwa i to tylko nakręca cały „problem”.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Może warto by go nauczyć wyciszania się/relaksu na „komendę”? Wykorzystajcie te momenty w ciągu dnia, kiedy trochę bardziej się nakręca podczas wspólnej zabawy (nawet jeśli nie okazuje tego dokładnie tak samo jak wieczorem, myślę, że to nie ma znaczenia). Potem przerwijcie zabawę wcześniej niż zwykle, używając jakiegoś hasła i odpowiedniego tonu głosu, żeby dać mu znać, że robicie przerwę albo kończycie.

    Nie jestem pewna, czy psy naprawdę mają poczucie czasu, więc najważniejsze jest to, żeby zrozumiał, że to, co się dzieje, musi się skończyć i że to WY o tym decydujecie.

    Na chwilę go „zignorujcie”, wróćcie do niego dopiero, gdy się nieco uspokoi (nie wcześniej niż po około 3 minutach, nawet jeśli wyciszy się bardzo szybko – trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć ten moment zatrzymania). Możecie wyjść z pokoju, ale na początku nie zostawiajcie go samego na zbyt długo, zróbcie po prostu jedno czy dwa spokojne przejścia do innego pomieszczenia i z powrotem, żeby wzmocnić przekaz: „zajmuję się swoimi sprawami, ty rób to samo, spokojnie, tak jak ja”). Potem, wracając do niego, pochwalcie go łagodnie, jeśli się trochę uspokoił, pobawcie się jeszcze chwilę, niech ekscytacja znów wzrośnie (ale bez przesady), a potem powtórzcie krok drugi, potem znów pierwszy i drugi. Róbcie tak w sumie dwa lub trzy razy podczas jednej sesji trwającej łącznie od 15 do 20 minut, żeby w końcu zaczął zauważać i rozumieć różnicę między zabawą/pobudzeniem a przerwą i powrotem do spokoju...

    Nie wiem, czy wyraziłam się jasno ^^

    Widać, że wieczorem nie potrafi sam się wyciszyć, a przynajmniej nie dzieje się to szybko (co, zaznaczę tylko, nie wydaje mi się nienormalne ;-)) i czuje potrzebę rozładowania pewnego dyskomfortu, a przy okazji zakomunikowania tego również wam.

    Jeśli udałoby wam się mu przekazać, że go rozumiecie, i pomożecie mu się zrelaksować dzięki tej pracy wykonanej wcześniej, to może poczuje się wysłuchany, wspierany i zrozumiany, a przez to się uspokoi...? Może w tej swojej małej główce pomyśli: „A, tak, to zupełnie jak w dzień, życie toczy się dalej, a zabawa jeszcze wróci (bez poczucia czasu), nie ma się co martwić, ona tu jest i za chwilę znów będzie, tak jak w ciągu dnia, kiedy się bawimy”.

    Przetłumaczony francuski
    A
    Aussie63 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Dobry wieczór Energiesolaire, faktycznie Oslo to psiak pełen życia i energii!! Czasem aż za bardzo 😋 Od kiedy założyłem ten wątek, staramy się przewidywać te ataki... stawiam raczej na spokojne zabawy, bo przede wszystkim obawiam się sikania z ekscytacji w domu, mimo że mały już zachowuje czystość. Jeśli pozwolę mu się w takich momentach za mocno nakręcić, trudno mi go potem opanować – robi się wtedy gwałtowny i ciężko się z nim bawić. Te bardziej szalone zabawy zostawiamy sobie na środek dnia. Co do spędzania większej ilości czasu na dworze, to dzisiaj rano był w psim przedszkolu, po południu spacer bez smyczy, w międzyczasie jedna czy dwie zabawy, około 18:00 kolejna krótka sesja, a i tak koło 20:00 "burza" zaczynała już powoli nadciągać... więc cóż, nie zdecyduję się na takie rozwiązanie. Myślę, że nie dałbym rady tego ogarnąć.
    Przetłumaczony francuski
    Energiesolaire
    Energiesolaire Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Twój szczeniak przechodzi przez tak zwane burze emocjonalne. Są one powszechne i zupełnie normalne. Masz po prostu pełnego życia i, jak widać, dość energicznego malucha. Osobiście (ze względu na mój „słuszny” wiek, lol) zdecydowałem się nie fundować sobie tego i nie brać suczki rasy znanej z takich skłonności. Odpowiednio więc dawkuję jej aktywność fizyczną. Ale to oczywiście kwestia wyboru. Zgadzam się tutaj z Lorną, która ostrzega przed nakręcaniem psa jeszcze bardziej w takich momentach. Technicznie rzecz biorąc, myślę, że najlepszym sposobem na opanowanie tych wybuchów byłoby wprowadzenie rytuałów. To bardzo proste. Na pewno już mniej więcej wiesz, o której godzinie i w jakich okolicznościach te burze się pojawiają. Wystarczy się na nie przygotować, a resztę zamienić w stały punkt dnia. W takich momentach najlepiej spędzić ten czas ze szczeniakiem, a nie zostawiać go, żeby sam walczył ze swoim „tornadem”. Jeśli możesz, przejdźcie do takiego miejsca w domu, gdzie pies może bezpiecznie pobiegać i poszaleć, i gdzie Ty też możesz przyłączyć się do zabawy. To i tak trwa zazwyczaj tylko 15-20 minut. Wiesz, często mamy tendencję do postrzegania siebie głównie jako „spacerowiczów”. Angażujemy się więc, wyprowadzając psa. Ale spacer to jeszcze nie całe życie. To tylko chodzenie. Swoją rolę warto widzieć raczej jako umożliwianie zwierzakowi przeżywania wartościowych chwil! Spacer z konkretnym celem albo, w tym przypadku, po prostu wspólna zabawa. Te 15-20 minut to po prostu Twój wkład i zaangażowanie. Pozwalasz mu *przeżyć* ten moment w spokoju, a nie tak, jakby działo się coś nienormalnego – bo jest wręcz przeciwnie. Innym sposobem, żeby ich uniknąć, jest po prostu zapewnienie psu więcej wrażeń i aktywności na zewnątrz, tak aby w domu szukał już tylko odpoczynku.
    Przetłumaczony francuski
    A
    Aussie63 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Faktycznie, może warto zostawić go wtedy samego? Po prostu pójść na górę i poczekać, aż się uspokoi, a potem wrócić? Ale przyznam, że chciałabym umieć sama nad tym zapanować, żeby uniknąć chociażby sikania z ekscytacji w domu i żeby za bardzo się nie nakręcał.

    Dzięki waszym radom przez ostatnie dwa wieczory udało nam się uprzedzić „ataki”. Bawiliśmy się z nim spokojnie przez dobre 10 minut, przeplatając zabawę krótkimi ćwiczeniami, potem było spokojne siku, powrót do domu, gryzak ze skóry bawolej do żucia i sam poszedł spać!!!

    Tyle że wczoraj, jak tylko ten spokojny czas dobiegł końca, wpadli goście i... zaczęły się fajerwerki!!!! Myślę jednak, że gdyby nikogo nie było, wieczór minąłby spokojnie. Będziemy to dalej obserwować i nad tym pracować. Dzięki za wasze rady!

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór,

    Mój szczeniak miewał dokładnie tak samo wieczorami.

    Wiedząc, że co noc śpi przed drzwiami mojej sypialni, jeśli zostaję w salonie oglądać telewizję czy robię coś innego, on też nie pójdzie spać.

    W tych rzadkich sytuacjach, gdy wydawał się poirytowany, kładłam się po prostu do łóżka, żeby zachęcić go do zrobienia tego samego i sprawdzić, czy to go uspokoi. Robił to samo – kładł się w swoim kąciku i już nie było go słychać.

    Przetłumaczony francuski
    ?
    Anonimowy użytkownik Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś
    Rozumiem. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, wizyta u weterynarza czasem może pomóc.
    Przetłumaczony francuski
  • 20 komentarzy na temat 35

    Wyświetl więcej
  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post