Mój pies zjadł 8 kul tłuszczowych dla ptaków razem z plastikowymi siatkami
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Musiał czytać psi podręcznik przetrwania, jak był mały... 😉
Całe szczęście, że już wróciłaś
Otworzyć torebkę, jeden chaps i gotowe – nic prostszego!
Znalazłam resztę rozszarpanej torebki z dwiema pozostałymi kulkami, ładnie ułożonymi. Obok leżało rozbebeszone pudełeczko po 6 czekoladowych jajkach wielkanocnych, a w środku cztery ocalałe jajka, wciąż równiutko poukładane. Wszystko to na jego legowisku. Zaciągnął zdobycz do siebie do „domu”!
(Położyłam ten jego łup na kafelkach, w jaśniejszym miejscu, żeby zrobić zdjęcie)
Albo się zapchał i nie mógł już więcej zjeść, albo usłyszał, że idę.
Obstawiam raczej to drugie!

Wciąż mam nadzieję, że znajdę tę ósmą siateczkę.
Dopiszę jeszcze trochę kontekstu, którego nie było w moim pierwszym poście, bo nie wydawał mi się wtedy najważniejszy dla sprawy.
Max był w zamkniętym domu.
Na początku zeszłej zimy, na kuchennej półce na wysokości około 1,40 m, położyłam nowiutką, fabrycznie zamkniętą paczkę 10 kul tłuszczowych z ziarnami do ogrodu. W ogóle jej nie używałam.
Nigdy bym jednak nie przypuszczała, że Max:
– po pierwsze: dobierze się do tej paczki, skoro leżała tam od miesięcy i nigdy go nie interesowała;
– po drugie: żeby ją dosięgnąć, musiał najpierw wskoczyć na blat, a dopiero potem na półkę;
– po trzecie: zje te kulki – nawet nie wiedziałam, że psu może smakować taki produkt;
– po czwarte: że pies może zjeść ich aż osiem!
Tyle czynników się nałożyło, że człowiek nawet nie pomyślał, żeby zawczasu pozdejmować te plastikowe siateczki!
Może na przyszłość warto ściągać te siatki z kul tłuszczowych... oszczędzi ci to kilku dni „łowienia” siatki... 😝
Cieszę się, że tak to się skończyło
Jeszcze tylko jeden... uff!
Jeszcze jutro trzeba sprawdzić...
Cieszę się, że masz dobre wieści o swoim maluchu! 😉
U Maxa sytuacja wygląda coraz lepiej.
Wczoraj nie było ani jednej kupy.
Za to dzisiaj po południu znalazłam w jednym miejscu kilka sztuk, które musiały zostać wydalone jedna po drugiej – w sumie 7 kawałków siatki.
Brakuje już tylko jednego, łobuziak jeden, ale myślę, że najgorsze ma już za sobą, uff!
Dziękuję wszystkim tutaj, którzy tak miło mnie wspierali: Ulthiakoda, Ratonlaveur, Kikaah, Lacurieuse, Yann-Shabow, Mike64, Aggie19 i Emla, jeszcze raz wielkie dzięki!
Nie nie, jutro rano minie 48h. Zjadł te kule wczoraj rano o 10:00.
Dobra, konkrety: robiąc obchód po ogrodzie godzinę temu, znalazłem kupę – całkiem niezłą, bo zaczynała już mieć normalny kształt. To był po prostu zlepek ziaren w żółtej papce. Musiały tam być co najmniej ze trzy te kule, ale żadnej siatki, kurczę.
Zapakowałem to do woreczka i jutro sprawdzę jeszcze dokładnie, czy nie ma tam chociaż kawałka siatki, ale szczerze mówiąc, wątpię.
Dałem mu garść karmy i dorzuciłem do tego kilka kawałków gotowanych szparagów.