Mój pies zjadł 8 kul tłuszczowych dla ptaków razem z plastikowymi siatkami
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
No tak, ale siatka już wyszła 😅.
Wiem dobrze, że 8 kul to sporo, stąd mój niepokój o obciążenie układu pokarmowego. Z siatkami jest tak samo, więc mam wielką nadzieję, że z Maxem będzie dobrze! U Harry’ego zajęło to 36 godzin.
To by wypadało jutro rano, choć przez biegunkę może to potrwać nieco dłużej...
Nigdy nie martwiłam się tak naprawdę o te dwa małe jajeczka. To, co mnie przeraziło i co wciąż nie daje mi spokoju, to te siatki. Oby tylko przeszły i zostały wydalone naturalną drogą!
Wczesnym popołudniem zrobił żółtą biegunkę z ziarnami.
Taka biegunka to według weterynarza normalna rzecz, bo wywołuje ją tłuszcz z tych kulek.
Powiedziano mi też, że skoro nie zwymiotował kulek wczoraj, to teraz już raczej tego nie zrobi. Wszystko powinno przejść przez jelita.
No nic, zobaczymy, co będzie dalej. Dzisiaj czuł się dobrze.
Ponieważ nie pił tyle, ile powinien (zazwyczaj pije dużo i często), dodaję łyżkę mleka do dwóch szklanek wody i zachęcam go do picia – to działa. Uff!
W przypadku gorzkiej czekolady dawka śmiertelna wynosi od 15 do 22 g na każdy kilogram masy ciała zwierzaka.
Dla czekolady mlecznej to od 47 do 65 g na kg masy ciała.
Skoro masz beaucerona, musiałby zjeść jej całkiem sporo, żeby pojawiło się zagrożenie. Ale nawet jeśli nie jest to dawka śmiertelna, mniejsza ilość i tak może sprawić, że twój psiak poczuje się źle!
Właśnie dzwoniłam do kliniki. Na razie nic nie musimy robić, poza podawaniem mu dużej ilości wody, żeby pomóc w „przejściu” tego dalej. Mam też obserwować jego zachowanie i to, czy się wypróżnia.
Jeśli w ciągu 3-4 dni nie będzie kupy, mam go do nich zabrać i wtedy dostanie środek przeczyszczający.
Przez te najbliższe 3-4 dni nie ma więc potrzeby robić RTG ani USG. Zobaczymy, co będzie dalej.
Co do tych czekoladowych jajeczek – minęły już 24 godziny, więc teraz nie powinno być już powodów do obaw.
Mój weterynarz jest w tym tygodniu na urlopie, więc diagnozę postawił inny lekarz.
Dziękuję wszystkim, którzy zareagowali i służyli radą. Widziałam w Waszych komentarzach dużo troski, martwiliście się tak samo jak ja. Jeszcze raz wielkie dzięki! Będę dawać Wam znać, co u nas słychać.
Och, nic dziwnego, że nie oddzwonili – zamiast na telefon, dzwoniłam pod numer faksu.
W tej całej panice zupełnie zapomniałam to sprawdzić.
Dopiero kiedy szykowałam jego książeczkę i dokumenty do wyjścia, zorientowałam się, że numer, który wybierałam, był inny.
Właśnie rozmawiałam z recepcją, historia choroby jest już gotowa. Mam zadzwonić ponownie o 11:00. Od wczoraj wieczora mały jest na czczo, nie pił nawet wody.
Jeśli nikt nie odpowie, to prawdopodobnie nikogo nie znajdziesz. Przyznam szczerze, że nie rozumiem Twojego uporu! 😯
Mój kod pocztowy nie jest obsługiwany przez ten numer alarmowy.
Pędzę do kliniki do jego weterynarza, to 40 km stąd, bo tam też nikt nie odbiera, a przed chwilą znowu próbowałam się dodzwonić.
Od rana minęły już 3 godziny, więc jedzenie zdążyło się przetrawić... moim zdaniem nie ma już sensu wywoływać u niego wymiotów...
Lepiej go po prostu obserwuj i w razie czego udaj się do weterynarza.