Chcę adoptować suczkę wycofaną z hodowli. Hodowca uprzedził mnie, że nie jest ona nauczona czystości, ponieważ do tej pory mieszkała w kojcu (ma 5 lat). Radzi mi, żebym podczas mojej nieobecności zostawiała ją w klatce kennelowej, aby nauczyła się wstrzymywania potrzeb (oczywiście po wcześniejszym spacerze, żeby mogła się załatwić). Moi znajomi twierdzą, że to bzdura i że pies w tym wieku nie jest już w stanie nauczyć się czystości. Strzeszą mnie też, że może niszczyć rzeczy w domu, że pewnie będzie bardzo lękliwa, bo nie zna świata zewnętrznego, a w najgorszym przypadku – może stać się agresywna. Jakie rady moglibyście mi dać, żeby uniknąć takich problemów? Suczka (wysterylizowana) będzie mieszkać z innym owczarkiem (kastratem), który jest bardzo towarzyski.
Z góry bardzo dziękuję za wszystkie Wasze rady!
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Dzięki przyzwyczajeniu i nagrodom (jej totalnym bzikiem był chleb) udało nam się wypracować prawie „normalnego” psa.
Noisette jednak pozostała zestresowana i lękliwa. Trudno było zostawić ją u kogoś na kilka dni: odmawiała jedzenia, a żeby w ogóle wyszła do ogrodu na siku, trzeba było wysypywać tam karmę. Jak ktoś przychodził, od razu zwiewała do kryjówki.
W końcu latem 2006 roku całkowicie się wyluzowała: moja babcia właśnie straciła swojego psa. Pojawiła się niewielka szansa, że mama będzie musiała wyjechać służbowo, więc zostawiliśmy Noisette u babci. Dobrze ją znała: babcia często nas odwiedzała, a Noisette świetnie dogadywała się z jej gryfonikiem. Ale to był pierwszy raz, kiedy miała być u babci bez mojej mamy czy mnie.
Ostatecznie przy babci całkowicie się zrelaksowała. Zamiast chować się za kanapą, podchodziła do ludzi, którzy nas odwiedzali! Dlaczego tak przy niej odpuściła? Zagadka. Moja babcia wcale nie była jakąś oazą spokoju, raczej należała do tych bardziej stresujących osób...
Krótko mówiąc, każdy pies jest do „wyprostowania”. To tylko kwestia czasu.
Z drugiej strony, to już nigdy nie będzie to samo, co szczeniak, którego wychowuje się od małego samemu.
Musisz być wobec niego naprawdę delikatny i niczego nie wymuszać, bo inaczej tylko bardziej będzie się bał tego, czego nie zna.
Nagradzaj go ile wlezie: karmą (najlepiej najpierw tą, odejmując ją od dziennej porcji), ciasteczkami, kawałeczkami mięsa czy sera. Nie przejmuj się, to nic złego.
Adoptowaliśmy Noisette w 1998 roku. To Cavalier King Charles, która została w hodowli aż do 14. miesiąca życia, bo miała za wąską miednicę, żeby zostać suczką hodowlaną. Hodowcy sprzedali ją facetowi, który podarował ją swojej 84-letniej teściowej.
Po 4 miesiącach starsza pani trafiła do szpitala, a Noisette wróciła do zięcia, który wspomniał o niej swojemu weterynarzowi. Wet nam o niej powiedział, pojechaliśmy ją zobaczyć i ten facet nam ją odsprzedał.
Wzięliśmy więc Noisette, miała 18 miesięcy i była kompletnie skołowana: przez pierwsze 3 dni chowała się pod pierwszym stopniem schodów. Nie chciała tknąć swojej karmy. Trzeciego wieczora mama postawiła jej talerz z kalafiorem i szynką – to samo, co sami jedliśmy. Mama odeszła do stołu, a Noisette wyszła ukradkiem, pochłonęła wszystko i błyskawicznie wróciła do swojej kryjówki.
Zauważyliśmy, że nie zachowuje czystości: siku i kupa w domu każdego dnia. Pewnego razu, gdy mama akurat posprzątała i zostawiła mopa na podłodze, zobaczyła, jak sunia podchodzi i sika na niego z taką ulgą i zadowoleniem, jakby chciała powiedzieć: „widzisz, robię tam, gdzie trzeba”. Domyśliliśmy się, że u tej starszej pani w ogóle nie wychodziła z mieszkania, a pomoc domowa nauczyła ją załatwiać się na mopa... Na spacerach bała się wszystkiego i nie odstępowała mamy na krok. Próbowaliśmy wszystkiego... Byliśmy już tak zdesperowani, że sami udawaliśmy, że sikamy w ogrodzie, żeby jej pokazać, o co chodzi. Ostatecznie przestała brudzić w nocy dopiero wtedy, gdy mama pozwoliła jej spać u siebie w pokoju... 10 miesięcy po adopcji...
Trzy miesiące po tym, jak ją wzięliśmy, pojechaliśmy aż do jej hodowli (350 km), żeby zrozumieć, co przeszła przez te pierwsze 14 miesięcy życia, bo ciężko nam było ją wyczuć. Na miejscu dowiedzieliśmy się sporo o jej przeszłości w hodowli i o tych 4 kolejnych miesiącach... Między innymi tego, że ta starsza pani wcześniej miała tylko koty – o tym wcześniej nie wiedzieliśmy.
Noisette pozwoliła hodowczyni wziąć się na ręce, była przy niej spokojna. Ale jak tylko hodowczyni odstawiła ją na ziemię, Noisette od razu czmychnęła do samochodu (uff! baliśmy się, że będzie chciała tam zostać).
Osobiście uważam, że pies, nawet dorosły, może nauczyć się zachowywania czystości. Jeśli chodzi o świat zewnętrzny, poznawanie go i nauka w nowym otoczeniu na pewno będą trwały dłużej i będą bardziej skomplikowane niż w przypadku szczeniaka, ale nie jest to niemożliwe. Będziesz potrzebować mnóstwo cierpliwości i determinacji, ale pamiętaj, że 5-letni psiak ma przed sobą jeszcze wiele lat wspaniałego życia.
Adopcja tego psa zależy od tego, co jesteś w stanie mu zaoferować.
Kupiłam swoją suczkę w hodowli. Kiedy ją odbierałam, powiedzieli mi, że jej 5-letnia babcia pod koniec roku przechodzi na emeryturę i szukają dla niej nowej rodziny. Moja mama zastanawia się, czy jej nie wziąć do siebie.
To normalne, że pies może iść na zasłużony odpoczynek po swojej „pracy”. Hodowcy nie są bez serca. Bardzo się cieszą, kiedy dostają wieści o swoich psiakach.
Spójrzcie na cenę szczeniaka i na koszty, jakie generuje wyżywienie matki, opłacenie krycia czy utrzymanie ojca.
Do tego dochodzi karmienie maluchów po 5. tygodniu i zapewnienie opieki u weta – zarówno szczeniakom, jak i rodzicom.
Tak samo rejestracja w ZKwP i wyrobienie rodowodu nie jest darmowe.
Więc oddanie psa na emeryturę do nowej rodziny to bardzo dobre rozwiązanie. Utrzymywanie psa-emeryta to dla hodowcy spory wydatek, zwłaszcza że zazwyczaj nie mają tylko jednego takiego pieska.
Lepiej wysłać je na emeryturę, niż doprowadzać do wycieńczenia matek ciągłymi porodami.
A co do schronisk i fundacji... sama chciałam kiedyś adoptować przez nich zwierzaka... mogłabym o tym napisać całą książkę! Ostatecznie i tak skończyło się na wizycie u hodowcy.
No tak, ale to jest przyzwalanie na to, co robi hodowca (zwłaszcza jeśli dostaje za to pieniądze). W schroniskach masz mnóstwo psów, które żyją w kojcach, a byłyby o wiele szczęśliwsze w innych warunkach.
Słuchaj kallusto, mnie to jednak trochę razi, bo uważam, że hodowca powinien zajmować się swoimi psami do samego końca. Takie oddawanie ich to pójście na łatwiznę (mam nadzieję, że nie chce od Ciebie za to żadnych pieniędzy).
To, że całe życie spędził w boksie, nie jest zbyt dobrą sytuacją – po prostu mało zna świat zewnętrzny.
Pies w każdym wieku może się nauczyć mnóstwa rzeczy, w tym zachowywania czystości. Może to potrwać nieco dłużej niż u szczeniaka, ale da się to wypracować.
Skoro masz już jednego psa, radzę zabrać oba na spacer zapoznawczy na neutralnym gruncie. Twój psiak może nie być zachwycony tym, że ktoś inny wprowadza się do domu i że nie będzie już jedynym oczkiem w głowie swojej mamusi.
Wycofanie z hodowli w wieku 5 lat wcale mnie nie dziwi. Im suczka jest starsza, tym porody są bardziej ryzykowne, rośnie też ryzyko chorób i wad genetycznych u szczeniąt.