Cześć,
Looping „odeszła” 13 września. Musiałam ją uśpić, bo miała nowotwór śledziony. To była potworna decyzja i wciąż mam ogromne wyrzuty sumienia, że ją podjęłam. Strasznie brakuje mi Loulou, ale nie potrafię być sama, więc zaczęłam szukać innego pieska. Znalazłam już jednego, który urodził się wczoraj i chociaż się cieszę, to jednocześnie czuję się winna wobec Looping.
Z Looping byłyśmy nierozłączne. Zabierałam ją wszędzie, uwielbiała spacery, bieganie, zabawę i przytulanie. Dziś czuję się winna, bo adoptując nowego psa, mam wrażenie, że zdradzam jej miłość, że zdradzam ją samą. Nigdy o niej nie zapomnę, to pewne – była moim pierwszym psem i moją wielką miłością. Na zawsze pozostanie w moim sercu i moich myślach. Mam do siebie żal, że pozwoliłam jej odejść i że decyduję się na kolejnego zwierzaka, ale po prostu nie potrafię zostać sama.
Jeśli ktoś może mi pomóc uporać się z tymi emocjami, będę bardzo wdzięczna.