Tramadol dla psa
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Mam dwa psiaki, które zupełnie inaczej reagują na ból. Mój owczarek australijski panikuje i robi minę „umierającego” przy byle drobnostce, za to moja spanielka ma bardzo wysoki próg bólu (dla weterynarzy to plus, bo mogą przy niej robić różne rzeczy bez znieczulenia).
Tramadol, kiedy muszę go brać, działa szybko, ale muszę się od razu położyć, bo inaczej nie potrafię iść prosto. A następnego dnia wymiotuję.
Dobry wieczór, dopóki Ulco cieszy się życiem i wszystkimi tymi małymi przyjemnościami, to tylko się cieszyć i niech tak trzyma 😉
Zgadzam się z Waszym tokiem myślenia, sama zrobiłabym dokładnie to samo, macie moje pełne wsparcie!
To Wasz pies, kochacie go i znacie go lepiej niż ktokolwiek tutaj. Sami poczujecie moment, kiedy on nie będzie już chciał, a Wasz weterynarz będzie wtedy z Wami, żeby pomóc... a tymczasem cieszcie się nim i tymi wszystkimi pięknymi chwilami, które spędzacie razem 👌
Czekamy jutro na wieści... dużo siły!
Tak, Tania, masz całkowitą rację, ale zawsze znajdą się jacyś „malkontenci”.
Zgadzam się też z Twoimi radami, zawsze są bardzo trafne.
Nieważne, co myślą inni, najważniejsze to dbać o ich małe szczęście z bycia częścią rodziny i być wyczulonym na każde pogorszenie formy, czy to nagłe, czy ukryte.
Sami dobrze wiemy i czujemy, kiedy nadchodzi ten moment.
La fille du 59, dbaj tak dalej o swojego pupila, to kolejny wspólny dzień u Twojego boku.
Treasure, no tak, jak tylne łapy odmówią posłuszeństwa na dobre, to pewnie będzie ten moment. Dwa starsze psiaki mojej mamy tak miały i nie było innego wyjścia ani wahania, żeby pozwolić im odejść....
Pablo, myślę podobnie jak Tania. Uważam też, że trzeba odróżnić ból, który jest obecny dzień i noc, od tego, który da się na jakiś czas uśmierzyć. Bo jeśli pies (czy kot) wciąż ma w sobie radość, czerpie z czegoś przyjemność itd., to dlaczego mu to odbierać od razu!! Mój psiak dzisiaj rano położył się na tarasie, spokojny, węszył i obserwował wszystko dookoła. Jutro mój brat wybiera się do weterynarza po listek leków, więc opowie mu o stanie mojego pieska. Skonsultuje z weterynarzem, czy to może tramadol mu nie służy i czy nie dałoby się zmienić leku przeciwbólowego na inny. Zależnie od odpowiedzi i jego opinii (jest szczery, co bardzo sobie cenię), jeśli nie będzie można mu podać już nic innego, wtedy będziemy wiedzieć, że zbliża się moment, by pozwolić mu odejść
Taka już jest matka natura, takie jest życie.
Co do reszty, to absolutnie się nie zgadzam. Zwierzę pokazuje, że cierpi, na wiele różnych sposobów.
Wyobraźcie sobie: nagle myślimy „hop, będzie cierpiał, to siup, szybki zastrzyk” i żegnajcie te wszystkie obietnice, które daliśmy, biorąc zwierzaka pod swój dach – że będziemy go karmić, kochać i leczyć, dopóki są jakiekolwiek szanse na poprawę lub zatrzymanie choroby.
Trzeba też umieć się pożegnać w odpowiednim momencie, ale nie dopóki zwierzak nie patrzy tym błagalnym wzrokiem albo po prostu się nie podda i nie przestanie jeść... Moim zdaniem to obowiązek właściciela.
Nic więcej nie dodam.
Mamy inne zdania, ale przecież świat jest różnorodny🙂
Tak, niestety to się zdarzało, i u kotów, i u psów.
A pomyśleć, że niektórzy mówią, że suczka nie cierpi przy porodzie... to zależy od przypadku. To musi być dla niej niezły wycisk.
Dlaczego jesteś tak kategoryczny?
Dokładnie tak, zna się swojego psa i po prostu wie się, kiedy nadejdzie ten moment, żeby się z nim pożegnać
On sam nam to powie
Treasure, masz całkowitą rację