Zostawienie psa samego na 7-8h?
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Wydajesz mi się odpowiedzialną osobą – widać, że chcesz się dobrze zaopiekować psiakiem i zależy Ci na jego dobrostanie. Więc tak, jeśli jesteś gotowy wychodzić z nim co rano, niezależnie od tego, czy pada deszcz, czy sypie śnieg, nauczysz go zostawania samemu i będziesz się nim zajmować zaraz po powrocie, nawet przy dużym zmęczeniu, to myślę, że nie ma przeszkód, żeby zostawał sam na 7 godzin. Są psy, które mają naprawdę znacznie, znacznie gorzej...
Trzymanie psa w mieszkaniu to żaden problem. Jasne, zbieganie po schodach rano i wieczorem, żeby psiak mógł się załatwić, jest bardziej uciążliwe niż zwykłe otwarcie drzwi na ogród, ale dzięki temu masz motywację, żeby go wyprowadzić. Na spacerze pies spotyka inne czworonogi, poznaje mnóstwo nowych zapachów i ludzi oraz uczy się wielu rzeczy, zamiast po prostu siedzieć samemu w ogrodzie.
Cześć,
Mnóstwo ludzi zostawia swoje psy same na 6, 8 czy 10 godzin, bo przecież trzeba pracować...
Moja Jack Russell trafiła do mnie, gdy miała 3,5 miesiąca. Hodowca świetnie ją zsocjalizował, dobrze zachowywała się przy innych psach, ludziach, a nawet w aucie czy metrze – po prostu była bezproblemowa. Już od pierwszego tygodnia musiałam uczyć małą zostawania samej: najerst krótkie wyjścia (po chleb, po pocztę itp.), nie zwracanie na nią uwagi od razu po powrocie i tak dalej. Pracowałam wtedy na pół etatu, więc nie było mnie przez 5 godzin. Wychodziłam z nią na 15-20 minut o 7 rano przed pracą, a po powrocie o 13:30 szłyśmy na długi, 45-minutowy spacer. Za to podczas mojej nieobecności miała dostęp tylko do łazienki i kuchni, gdzie miała swój kącik z miskami i legowiskiem. Używaliśmy też maty higienicznej – to taka plastikowa kuweta z jednorazowym podkładem, na której na początku uczyliśmy ją załatwiać potrzeby. Oczywiście w tym wieku szczeniak jeszcze nie trzyma czystości i mało rozumie, więc po każdym powrocie musiałam trochę sprzątać, ale ograniczając przestrzeń, da się to wypracować. Na początku siedziała cicho, potem zaczęła szczekać, gdy tylko wychodziłam, ale podsłuchiwałam pod drzwiami, żeby sprawdzić, jak długo to trwa – wiedziałam, że szczeka przez minutę i na tym koniec. Trzeba pamiętać, że szczeniaki naprawdę dużo śpią.
Później, gdy skończyła rok, zaczęłam pracować na pełen etat. Razem z partnerem wychodziliśmy zazwyczaj o 7:30 i wracaliśmy około 19:00. Serce mi pękało, że zostaje sama na 12 godzin, zwłaszcza przy tak energicznym psie jak Jack Russell, więc postanowiliśmy zaoszczędzić na innych rzeczach, żeby opłacić dog sittera. Opiekun przychodził codziennie około 13:00 na godzinny spacer. Kosztowało to około 45 zł za godzinę, ale cóż... Nadrabialiśmy to wieczorami długimi spacerami, no i oczywiście w weekendy.
To prawda, że aby nauczyć szczeniaka czystości, trzeba z nim wychodzić mnóstwo razy: po drzemce, po jedzeniu, po zabawie itd. To bywa męczące i momentami beznadziejne. Ale pewnego dnia to po prostu przychodzi – nagle pies zaczyna trzymać czystość i nawet nie wiadomo dlaczego. Moja załapała w wieku 7 miesięcy, zrozumiała to z dnia na dzień. Co nie oznacza, że od razu potrafiła wytrzymać 10 godzin, bo w ciągu dnia, gdy nas nie było, wciąż zdarzały się wpadki. Teraz, gdy ma 6 lat, nadal zdarza jej się szczekać przy moim wyjściu, ale to tylko przez minutę i jak dotąd żaden sąsiad się nie skarżył. Jednak przy jej energii, jeśli planuję wyjście wieczorem do restauracji czy kina, zawsze idziemy na porządny, godzinny spacer, żeby się zmęczyła. A jak wracam o 23:00 czy o północy, to też czeka nas jeszcze dobre 30 minut spaceru...
Dzień dobry,
Tak jak zostało powiedziane wyżej – najtrudniejsze jest to, że jeśli zdecydujecie się na szczeniaka, będziecie musieli zaakceptować, że pod waszą nieobecność będzie załatwiał swoje potrzeby w mieszkaniu, więc trzeba będzie po nim sprzątać.
Sama to przerabiałam przy moim pierwszym psie już dawno temu i było to dość dezorientujące, tak jak wspomniała Cindouy. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy już zawsze tak będzie (płacz w nocy, załatwianie się w domu, psoty) i jest bliski paniki. Ale bez obaw, to się ułoży.
My robiliśmy tak, że kiedy nas nie było, pies miał dostęp tylko do kuchni i przedpokoju, bo na podłodze były kafelki, więc łatwiej było je sprzątnąć niż parkiet. Zapewniam was, że kuchnia była duża ;-) Później pies miał już dostęp do całego domu. Ostatecznie dość szybko nauczył się czystości. Czasem zdarzały się wpadki, ale to nic strasznego – jeśli zrobił siku, to po prostu dlatego, że nie mógł już dłużej wytrzymać.
Skoro macie dni, w których nie pracujecie, a do tego macie sporo wolnego czasu po 14:00, to jest to jak najbardziej do zrobienia.
Jeśli chodzi o rasę – jeżeli zapewnicie mu odpowiednią dawkę ruchu i fajne spacery, nie będzie żadnych problemów. Mój drugi pies to był miks owczarka holenderskiego z beauceronem. Mieszkaliśmy w bloku i pracowaliśmy... i nie było żadnych problemów. Sunia była bardzo grzeczna, gdy byliśmy w pracy – nic nie niszczyła, nie szczekała. Jedyne, co robiła, to wskakiwała na kanapę, pewnie żeby sobie pochrapać. Nie wolno jej było tego robić, no ale trudno, jakoś to przeżyliśmy.
Gdy byliśmy w domu, miała zapewnione długie spacery w różne miejsca, żeby miała kontakt z nowymi bodźcami, zapachami i tak dalej.
Moja obecna sunia, shar pei, też dobrze to znosi. Śpi, kiedy nas nie ma. Też dużo z nią wychodzimy, 4 razy dziennie.
Do tego dochodzą inne kwestie – zawsze staramy się, żeby sunia nam towarzyszyła, kiedy wychodzimy, czy to do restauracji, kawiarni czy barów... latem w ogródkach jest to bardzo proste.
Rzadko już wychodzimy na typowe imprezy „na mieście”, częściej spotykamy się u znajomych i wtedy pies idzie z nami.
To jest po prostu styl życia. Nie mówię, że jeśli któregoś wieczoru będziecie chcieli wyjść ze znajomymi, to nie możecie – pewnie, że możecie, byle nie co wieczór :-) Zadbajcie o dobre wychowanie psiaka, żeby mógł wam towarzyszyć niemal wszędzie, a to jest po prostu super sprawa :-)
Ja też nie chcę tu wywoływać żadnej burzy. Uważam, że można mieć psa, mieszkając w bloku i pracując. Pytanie nie brzmi „czy można”, tylko „co jesteśmy w stanie psu zaoferować”.
Kiedy pies jest mały, schowajcie dobrze wszystkie rzeczy, których nie chcielibyście, żeby zniszczył, i zostawcie mu zabawki. Dzięki temu, że już teraz pracujecie, on zrozumie, że wychodzicie, ale zawsze wracacie. To może być trudniejsze dla psa osoby, która nie pracowała, a potem nagle zaczyna znowu chodzić do pracy.
To prawda, że mieszkanie w bloku nie ułatwia sprawy.
Mam pewne obawy co do wyboru rasy. Wydaje mi się, że owczarek niemiecki jest dość dynamiczny i potrzebuje sporo ruchu (choć nie jestem ekspertką, mam swojego pierwszego psa dopiero od 4 miesięcy, więc jestem nowicjuszką). Czy nie będzie się kręcił w kółko w mieszkaniu? Myślę, że trzeba będzie go porządnie wymęczyć, żeby był padnięty w ciągu dnia i nie narozrabiał za bardzo. Z drugiej strony jest mnóstwo zabawek zajmujących czas, na przykład Kong, do którego wkłada się jedzenie, żeby trudniej było je wydostać i żeby go to zajęło. Ale fakt, pies, który się nudzi, może szybko zacząć niszczyć rzeczy i narobić niezłych szkód, albo – tak jak się obawiasz – uciążliwie szczekać.
W tej kwestii nie wiem, co ci podpowiedzieć, więc zostawiam pole do popisu innym forumowiczom.
A co do wieku adopcji szczeniaka, to faktycznie hodowcy zazwyczaj oddają maluchy zaraz po odstawieniu (8 tygodni). Warto jednak pogadać z nimi, czy mogliby go przetrzymać nieco dłużej. Ja tak się dogadałam z hodowcą, od którego mam swojego psa – zgodzili się go trzymać prawie do 3. miesiąca. Kiedy go w końcu odebrałam, byłam akurat na urlopie, więc miałam mnóstwo czasu, żeby się nim porządnie zająć.
Cześć cindouy, dzięki za odpowiedź! Rzeczywiście mieszkam w bloku (zapomniałem o tym wcześniej wspomnieć), więc jak będę wychodzić do pracy, to mam w sumie tylko dwie opcje. Albo mógłbym go ewentualnie brać ze sobą do auta i zaglądać do niego w przerwie, ale przemyślałem to i zostawianie go w samochodzie to zupełnie bez sensu, będzie mu tam źle i ciasno. Więc siłą rzeczy będzie zostawał w mieszkaniu z zabawkami, chociaż wiem, że pies sam ze sobą raczej się nie bawi – z tego co wyczytałem w internecie, zazwyczaj wolą zabawę, jak właściciel jest obok. Jeśli chodzi o ewentualne szkody i naukę czystości, to jestem na to przygotowany psychicznie. Wiadomo, że pewnie będzie jakaś różnica między moimi wyobrażeniami a rzeczywistością, ale spoko, mam dużą motywację lol. Skoro mieszkam sam i poza pracą nie mam większych zobowiązań, to będę mógł mu poświęcić naprawdę sporo czasu.
Faktycznie najtrudniejsze są te pierwsze miesiące, kiedy to jeszcze szczeniak. Może w takim razie lepiej nie brać takiego 2-miesięcznego malucha, tylko np. 4-miesięcznego, jeśli się da? Chociaż nie wiem, czy to by coś fundamentalnie zmieniło. Zresztą w razie czego nie ma problemu, sprzątanie po nim nie będzie mi przeszkadzać. Bardziej boję się o szczekanie, gdyby źle znosił zostawanie samemu w mieszkaniu. Ale myślę, że od samego początku będę musiał go przyzwyczajać do samotności, np. jak będę wychodził na zakupy czy gdziekolwiek indziej, żeby moje wyjście i nieobecność stały się dla niego czymś normalnym i banalnym, a nie stresującym wydarzeniem.
Cześć Flew,
Wklejam tutaj moją odpowiedź z podobnego tematu.
Ta kwestia zawsze budzi sporo kontrowersji – są tacy, którzy mówią „tak, da się to zrobić”, i tacy, którzy twierdzą: „nie rozumiem, po co brać psa, skoro ma siedzieć sam” albo „wynajmij petsittera”, nie biorąc pod uwagę, że kosztuje to około 45–50 zł dziennie, co pod koniec miesiąca daje całkiem niezłą sumkę!
Chodzę do psiej szkoły i większość właścicieli pracuje codziennie; niektórzy wracają w przerwie na obiad, inni nie. Rozmawiałam z dziewczyną, która mieszka w bloku i nie może wpadać do domu w ciągu dnia – jej pies zostaje sam na 7 godzin i mając 5 miesięcy, już zachowuje czystość (ma wielkie szczęście, bo moja sunia nadal ma z tym problem, mimo że ja wracam w południe!). Rozmawiałam też z innymi osobami z forum, które również zostawiają swoje psiaki same na cały dzień.
Więc nie jest to niemożliwe. Trzeba być jednak świadomym jednej rzeczy: na pewno na początku zdarzy się mnóstwo, mnóstwo „wpadek” w domu i trzeba być na to przygotowanym – ja osobiście zupełnie nie byłam. Na początku będziesz sporo sprzątać rano, po południu i wieczorem, bo szczeniak musi wychodzić co 2–3 godziny. Przyjmuje się zasadę, że liczbę miesięcy psa powiększa się o 1 i tyle godzin maluch jest w stanie wytrzymać (czyli 2-miesięczny szczeniak wytrzyma około 3 h). W mieszkaniu będzie czuć, że pies się załatwił, będziesz mieć tego dosyć, a nauka może zająć sporo czasu. Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i zachować spokój, co naprawdę nie jest łatwe.
Masz jednak ten plus, że nie pracujesz codziennie, więc będziesz sporo czasu w domu.
Mówiłam o czystości, ale może się też zdarzyć, że pies zacznie psocić (niszczyć meble, gryźć buty itp.). Na to też trzeba się przygotować i odpowiednio zabezpieczyć mieszkanie, zwłaszcza że – o ile się nie mylę, bo nie jestem ekspertką – owczarek niemiecki potrzebuje sporo ruchu i aktywności! Gdzie zamierzasz zostawiać psa, kiedy nie będzie Cię w domu?
9 komentarzy na temat 9