Dzielę mój wpis na dwie części (podobno jest za długi 😅)
Cześć,
Piszę ten post, bo jestem już bezradna wobec zachowania naszego pinczera miniaturowego, którego adoptowaliśmy w lipcu zeszłego roku przez fundację. Mając zaledwie 8 miesięcy, przed nami zaliczył już 6 różnych domów od urodzenia.
Mamy już 15,5-letnią babunię labradorkę i 3 koty – wszystkie to przygarnięte zwierzaki.
Fundacja zapewniała nas, że piesek akceptuje koty i nie szczeka (a to był dla nas jedyny warunek konieczny, o którym wspominaliśmy przy adopcji).
Okazało się, że nie do końca tak to wygląda: gania nasze koty przy każdej okazji i obszczekuje sąsiadów, gdy tylko ich zobaczy lub usłyszy, albo gdy ktoś przychodzi do domu.
Mimo wszystko uwielbiamy go i żeby popracować nad tymi dwoma „wadami”, w październiku poprosiliśmy o pomoc behawiorystkę, która wyjaśniła nam, jak pracować metodami pozytywnego wzmacniania.
Robimy, co w naszej mocy, choć przyznam szczerze, że pewnie nie tak sumiennie, jak powinniśmy. Niemniej jednak tygodnie mijają i powoli odnajdujemy równowagę z naszą piątką futrzaków.
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Po trudnej nocy, po tym wczorajszym okropnym momencie, mam mnóstwo przemyśleń i poczucie winy (Docline, nie owijasz w bawełnę 😅, czytało się to dość ciężko 😉). Postanowiliśmy przemyśleć te główne zasady wychowawcze, o których wspominaliście.
Jeśli chodzi o podjadanie, Paco nigdy nie dostawał od nas nic poza swoją miską, ale widać, że u kogoś wcześniej było inaczej – jedzenie go po prostu nakręca, nie ma innego słowa 😱
Co do kanapy i łóżka – ulegliśmy i teraz będziemy próbować to zmienić: powinniśmy robić to stopniowo czy od razu? Od jakiegoś czasu ćwiczę z nim komendę „zejdź”, nagradzając go chrupkiem.
Będziemy też regularnie pilnować jedzenia dopiero po nas oraz zasady „czekaj przed wejściem lub wyjściem”.
Będziemy unikać noszenia go (choć i tak nie spędza na rękach całego czasu 😐).
Macie jakieś rady odnośnie kotów? Behawiorystka powiedziała nam, żeby pracować nad pozytywnym wzmacnianiem w ich obecności. Ale jak reagować i unikać momentów, kiedy zaczyna je gonić? Potrafi być wobec nich naprawdę super, nawet się z nimi kłaść.
Czy to gonienie to zabawa, czy on chce na nie polować?
Dzięki za pomoc i waszą wyrozumiałość w tych chwilach zwątpienia 🙏
Chyba pomyliliśmy pozytywne szkolenie z brakiem konsekwencji 🙁
Zrobimy wszystko, żeby każdy znów odnalazł swoje miejsce.
I oczywiście znów spotkamy się z behawiorystką (ale ma mnóstwo klientów, więc to nie nastąpi tak od razu...)
W życiu nie spotkałam jeszcze sympatycznego pinczera... Krótko mówiąc: traktuj go jak niebezpiecznego psa, którym w rzeczywistości jest, i nie dawaj mu żadnej taryfy ulgowej. I przestań go nosić na rękach, skoro nie jest ranny – to bardzo zły nawyk.
Święta racja! Też im nie ufam... są zupełnie nieprzewidywalne. Poza wspomnianymi radami – ignoruj go... one tego nienawidzą! Branie go na ręce tylko utwierdza go w przekonaniu o własnej wyższości...
Tak jak mówi Docline, nie odpuszczajcie mu. Pies musi znać swoje miejsce, a trenerka wam w tym pomoże. Co do przyciskania psa do ziemi, nie jestem fanką tej metody, ale przy mieszańcu beaucerona nie można dać sobie wejść na głowę.
Musicie zmienić całe swoje podejście do niego: żadnego dawania resztek ze stołu – podczas posiłków pies ma być na legowisku i nie ma żebrania. Musi przechodzić przez drzwi po was, nie może wskakiwać wam na kolana bez zaproszenia i ma z nich schodzić, gdy tylko o to poprosicie – to samo dotyczy kanapy czy łóżka, jeśli mu na to pozwalacie. To są przywileje, a nie coś, co mu się należy; to wy decydujecie, kiedy ma do nich prawo. Musi też iść na legowisko na wasze polecenie. Ale nad tym wszystkim trzeba pracować na spokojnie i każdego dnia.
Nigdy nie słyszałam, żeby rany po ugryzieniu psa często ulegały zakażeniu. Odkażajcie codziennie i pójdźcie do lekarza, jeśli macie wątpliwości, ale to powinno wystarczyć (czy pies ma aktualne szczepienia?).
A jeśli chodzi o mojego syna, to palec u nogi dawał mu się we znaki przez jakieś 10 dni, ale wyciągnął z tego lekcję 😁
Kikkah: Dzięki za Twoją odpowiedź. Rzeczywiście, widziałem te rady. Mój brat zresztą stosował tę metodę (kładzenie na plecach) ze swoją suczką w typie rottweilera i beaucerona, właśnie za radą trenera. Dzisiaj psina świetnie się czuje w swoich łapkach i jest bardzo grzeczna. Ale mnie ten sposób postępowania mocno niepokoi.
To, co jest frustrujące dla kogoś, kto nie jest specjalistą, to masa sprzecznych rad 😐 Myślę, że naszym błędem jest między innymi to, że nie potrafimy wybrać i trzymać się jednej drogi – między stanowczością a wzmacnianiem pozytywnym czy negatywnym, mówieniem „nie” lub nie... Notuję sobie tę kwestię z izolacją 👍
Ponieważ wątpię, żeby sam tam poszedł w takim stanie – czy mamy go tam zanieść?
I czy izolować go też, kiedy się „buntuje”: szczeka agresywnie i staje na tylnych łapach? Czy to ma jakieś konkretne znaczenie?
Pisząc o karceniu, mam na myśli mówienie „nie”, podnoszenie głosu (wiem, że to nie jest idealne rozwiązanie, ale jak on dziesiąty raz goni koty, to człowiek traci cierpliwość 🙄😅), no po prostu pokazanie mu, że robi źle 😅.
Różnica między stanowczością a mówieniem zbyt głośno nie zawsze jest łatwa do wyczucia 😕 Staram się kazać mu usiąść albo odsyłać na legowisko, kiedy nie słucha.
Pinczer to pies z silnym charakterem, który wymaga bardzo konsekwentnego wychowania. Ponowne zaproszenie behawiorystki, aby pomogła wam skorygować błędy, to świetny pomysł. Pozwoli to wyznaczyć jasne zasady życia zarówno waszemu pieskowi, jak i wam samym. Jest młody i pojętny, więc sytuacja powinna się szybko unormować.
Mam taką nadzieję 🙏
Przez to, że nie mieliśmy go od szczeniaka, mamy wrażenie, że wszystko jest trochę trudniejsze 😅
„Czy warto szukać bardziej 'stanowczego' trenera?”
Uważaj, niektórzy trenerzy radzą, żeby przyciskać psa do ziemi i/albo łapać go za kark, dopóki się nie uspokoi. To absolutnie nie są odpowiednie metody, a co gorsza – tylko pogorszą sprawę! Jeśli ten pierwszy jest w porządku, to trzymaj się go.
Nie potrafię powiedzieć, dlaczego ugryzł akurat w tamtym momencie, ale samo podnoszenie psa stawia go w pozycji, w której czuje się bezbronny, co może prowadzić do agresji... Jeśli kiedykolwiek miałoby się to powtórzyć, myślę, że najlepiej będzie odizolować go w osobnym pokoju na kilka chwil, żeby wszyscy mogli spokojnie ochłonąć, a potem całkowicie go ignorować.
„Kiedy zabraniamy mu czegoś, kiedy chcemy mu coś odebrać, kiedy go 'karcimy'”
Jak się za to zabierasz? W jaki sposób go upominasz?
Zawsze nam się wydaje, że nasz własny pies nas nie ugryzie, ale jeśli okoliczności się nałożą, każdy pies może zostać doprowadzony do ugryzienia. Może to wynikać ze strachu, pilnowania jedzenia czy z bólu, o którym zdecydowanie zbyt często zapominamy. Sky (20 kg) ugryzł mojego gapiowatego nastolatka – w dużym palcu u nogi zrobiły się niezłe dziury i wszędzie było mnóstwo krwi 😔. Jak tylko zdezynfekowaliśmy ranę, razem z mężem zmyliśmy głowę... naszemu synowi. Męczył psa na jego posłaniu tak długo, aż ten w końcu ugryzł, ignorując po drodze wszystkie sygnały: warczenie, odwracanie głowy, oblizywanie się... No cóż, mimo że pies ma aktualne wszystkie szczepienia, i tak pokazaliśmy ranę lekarzowi, żeby mieć pewność, że nie wda się żadne zakażenie.
Skonsultuj się z behawiorystką, żeby wszystko na nowo poukładać i przede wszystkim „nie pękaj” 😁 – unikaj podnoszenia go na ręce, bo może ma za sobą jakieś negatywne doświadczenia.
Pinczer to pies z silnym charakterem, który potrzebuje bardzo konsekwentnego prowadzenia.
Ponowne zaproszenie behawiorystki, żeby pomogła wam skorygować błędy, to naprawdę świetny pomysł. Pozwoli to wam wypracować jasne zasady i ramy wspólnego życia, co wyjdzie na dobre zarówno wam, jak i waszemu maluchowi.
On jest młody i bystry, więc sytuacja powinna się szybko unormować.