Żal po adopcji

M
Misty57 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć, muszę się trochę wygadać i wylać to, co leży mi na sercu w związku z sytuacją, w której się znalazłam po adopcji drugiego psa z zagranicznej fundacji...

Kiedy poznałam mojego chłopaka, miałam już pudla i fretkę – wszystko układało się super.

Po tym, jak zamieszkaliśmy razem w znacznie większym mieszkaniu, adoptowałam drugą małą fretkę i przygarnęliśmy też kota. Dla mnie to był już limit – przy takiej gromadce jest sporo pracy, a między zwierzakami panowała idealna harmonia.

Ale mój chłopak bardzo naciskał na własnego psa, bo brakowało mu psiaka, którego miał ze swoją eks, i czuł, że tak naprawdę nie jest panem mojego psa.

Męczył mnie o to miesiącami, aż w końcu uległam, pod warunkiem, że to on będzie się nim zajmował. Ostatecznie trafiliśmy na małego pinczera z zagranicznej fundacji.

Pierwszy problem: sama musiałam ogarnąć całą papierologię, więc pies jest zapisany na mnie, a mój chłopak nie kwapi się, żeby to zmienić. To pies, który został porzucony trzy razy w ciągu jednego roku... Jest u nas już od roku. Od razu strasznie się do mnie przykleił, a na początku kompletnie ignorował mojego partnera. Ma silny lęk separacyjny i wyje, gdy tylko wychodzę z domu albo przechodzę do innego pokoju. Przez to mam już problemy z sąsiadką... Nigdy nie udało nam się go nauczyć czystości – sika wszędzie, nawet zaraz po powrocie ze spaceru... Szczeka też na gości, a czasem nawet na ludzi na ulicy. Mój chłopak w ogóle się nie angażuje (twierdzi, że niby to nie o takim psie marzył). Byłam u dwóch behawiorystów i u weterynarza, który zapisał psu leki uspokajające, ale poprawa jest znikoma... Ciągle kłócimy się o psa, bo nawet gdy wprowadzam zalecenia od behawiorystów, mój chłopak robi dokładnie na odwrót. Wszystkie koszty związane z psem ponoszę ja (ostatnio kupiłam bramkę, żeby ograniczyć mu przestrzeń pod naszą nieobecność i zapobiec sikaniu wszędzie). Mam wrażenie, że nie poświęcam już tyle czasu moim pozostałym zwierzakom i mam przez to ogromne wyrzuty sumienia. Strasznie mi żal tego psa, ale to dla mnie ogromne obciążenie psychiczne, często przez to płaczę. Żałuję, że uległam, bo ostatecznie mój partner wymawia się zmęczeniem po pracy (ja też pracuję!) i woli siedzieć przed telewizorem albo grać, zamiast wziąć na siebie odpowiedzialność. Myślałam nawet o znalezieniu mu nowego domu, ale o ironio, mój partner kategorycznie się na to nie zgadza...

Przepraszam za ten długi post, ale musiałam się wygadać. Mimo wszystko przywiązałam się do tego psiaka, a że jestem bardzo wrażliwa i kocham zwierzęta, to psychicznie powoli wysiadam.

Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

7 odpowiedzi
Sortuj według:
  • ProvetoJuniorConseil
    Provetojuniorconseil Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Potwierdzony ekspert
    Zgłoś

    Dzień dobry,

    Decyzja o psie faktycznie powinna zapadać po głębokim przemyśleniu tego, czy jego potrzeby pasują do waszego trybu życia i czasu, jakim dysponujecie. Wygląda na to, że twój partner nie do końca to zrozumiał... Niemniej jednak pies jest już u was, a problemy, z którymi się mierzycie, można rozwiązać dzięki wspólnej pracy.

    Jego lęk separacyjny wymaga ogromnego zaangażowania, żeby wypracować postępy:

    Ile czasu pies zostaje sam w ciągu dnia? Cały dzień nieobecności to bardzo długo i wiele psów może sobie z tym po prostu nie radzić. Najpierw upewnij się, że ma zapewnioną odpowiednią dawkę aktywności dopasowaną do jego potrzeb: czy codzienne spacery są wystarczające? Czy ma zapewnione gryzaki do żucia, maty do lizania (to pomaga psom się wyciszyć i uspokoić) albo zabawy umysłowe (zabawki interaktywne, maty węchowe...)? To wszystko jest niezbędne, żeby twój pies czuł się spokojny.

    Po drugie, trzeba zrozumieć, że zostawania samemu trzeba psa po prostu stopniowo nauczyć, a zależy to od konkretnego psiaka. Zaczynamy jeszcze przy waszej obecności: pies musi umieć zająć się sobą, kiedy jesteście w domu, ale nie poświęcacie mu uwagi. Wprowadźcie w tym celu proste ćwiczenia: postaw mu miskę w pokoju, w którym was nie ma, daj matę węchową, zaproponuj zabawy w szukanie smaczków. Rozstaw wygodne legowiska w różnych pokojach, żeby mógł sam wybrać miejsce, i zostaw zabawki w kilku punktach domu. W ten sposób, gdy go ignorujecie lub przechodzicie do innego pokoju, nauczy się zajmować sobą bez wymuszania waszej uwagi.

    Gdy te ćwiczenia wejdą mu w krew i pies będzie czuł się pewniej ze swoją niezależnością, możecie zacząć pracować nad samymi wyjściami. Zaczynamy od odczulania na wasze rytuały wyjścia: zakładanie butów, branie kluczy, torebki... Wykonuj te czynności regularnie w ciągu dnia, ale nigdzie nie wychodź. Chodzi o to, żeby pies przestał kojarzyć te gesty z czymś stresującym. Rób to tak długo, aż zauważysz, że przestały one wywoływać u niego jakiekolwiek oznaki stresu.

    Na koniec możecie zacząć trenować samo wychodzenie i nieobecność, dostosowując tempo do sygnałów stresu: za pierwszym razem wyjdź dosłownie na pół sekundy, potem na 30 sekund... I zwiększaj czas nieobecności tylko wtedy, gdy pies jest całkowicie spokojny. Powoli nauczy się, że samotność nie jest źródłem lęku, a przede wszystkim będzie wiedział, jak się sobą zająć dzięki wcześniejszej nauce samodzielności. Pamiętaj, żeby zostawić mu coś do roboty (Kong, mata węchowa, gryzaki...).

    To wszystko wymaga mnóstwo czasu i częstej obecności w domu.

    Jeśli chodzi o zachowanie czystości, wyprowadzaj go tak często, jak to możliwe, i wylewnie chwal (używając bardzo smacznych kąsków), kiedy załatwi się na zewnątrz. Jeśli zrobi to w mieszkaniu, po prostu go zignoruj i posprzątaj tak, żeby pies tego nie widział.

    Mam nadzieję, że udało mi się pomóc,

    Mathilde

    Przetłumaczony francuski
    M
    Misty57 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Twój chłopak nie chce się angażować, ale jednocześnie nie zgadza się na oddanie go innej rodzinie. Szczerze, ja bym go po prostu zmusiła do wzięcia odpowiedzialności. Dalej się nim zajmuj, ale jeśli sąsiadka przyjdzie się skarżyć, to skieruj ją prosto do swojego chłopaka, żeby wygarnęła mu to prosto w twarz. Przestań sprzątać odchody i zażądaj zwrotu poniesionych kosztów. Może to nie jest pomysł stulecia, ale może warto spróbować ^^

    Tak, masz całkowitą rację. Muszę po prostu bardziej postawić na swoim, ale jednocześnie nie zaniedbać tego psiaka, który przecież niczemu nie jest winien.

    Przetłumaczony francuski
    M
    Misty57 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Jak tam relacje między pudlem a pinczerem? W jakim są wieku?

    Mój pudel ma 3 lata, a pinczer 2 lata. Dogadują się po prostu wspaniale... Zresztą tak samo jak wszystkie nasze zwierzaki.

    Przetłumaczony francuski
    Flip-Cockwood
    Flip-cockwood Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dobry wieczór,

    Twoja historia to ostatecznie bardziej kwestia relacji w związku niż samego psa. To Ty musisz ocenić, na co jesteś gotowa się zgodzić w swojej relacji.

    Ale wiesz, jak jedna osoba wiosłuje do przodu, a druga do tyłu, to nie da się ruszyć z miejsca...

    W każdym razie wydaje mi się, że trudno będzie zmienić psa bez współpracy całej grupy. A ta grupa obejmuje też Twojego partnera...

    Życzę Ci dużo siły i powodzenia na przyszłość.

    Przetłumaczony francuski
    Docline
    Docline Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Jak układają się relacje między pudlem a pinczerem?

    W jakim wieku jest każdy z nich?

    Przetłumaczony francuski
    Kikaah
    Kikaah Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Twój facet nie chce się zaangażować, ale jednocześnie nie zgadza się na oddanie go innej rodzinie.

    Osobiście zmusiłabym go do wzięcia odpowiedzialności. Ty zajmuj się nim dalej, ale jeśli sąsiadka przyjdzie się poskarżyć, skieruj ją prosto do swojego chłopaka, żeby wyłożyła mu wszystko prosto w twarz. Przestań po nim sprzątać i zażądaj, żeby chłopak zwrócił ci poniesione koszty.

    Cóż, nie wiem, czy to pomysł stulecia, ale może warto spróbować ^^

    Przetłumaczony francuski
    B
    Boxy Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dzień dobry

    To smutne, że ten pies musiał tyle razy zmieniać rodzinę, to dla niego bardzo trudne. Nie ma stałych punktów odniesienia i nie czuje się spokojny, stąd pewnie to szczekanie przy najmniejszym stresie i problemy z zachowaniem czystości. Przywiązał się do was, więc musicie sami ocenić, czy chcecie i możecie go zatrzymać i pomóc mu dojść do siebie, żeby poczuł się naprawdę dobrze. Trudno tu o jakąś konkretną radę.

    Czytając twój wpis, mam wrażenie, że twój partner zachowuje się mało odpowiedzialnie wobec psa i twoich uczuć. Zostawił cię samą z formalnościami adopcyjnymi, a teraz twierdzi, że to nie jest pies, jakiego chciał, ale jednocześnie nie chce wziąć odpowiedzialności za przekazanie go innej rodzinie...

    Nie chcę nikogo oceniać, więc po prostu podzielę się moimi przeżyciami:

    Mój były partner koniecznie chciał molosa średniej wielkości, mimo moich problemów z kręgosłupem. Po dwóch latach się zgodziłam... Efekt? Po 3 czy 4 miesiącach, przy pierwszych trudnościach, zupełnie odpuścił! Zabawa – okej, wyjście na spacer – okej, ale szkolenie? O nie, stwierdził, że to nie dla niego. Na naszych zajęciach (raz w miesiącu) słuchał tylko połową ucha... żeby po powrocie do domu i na co dzień robić dokładnie na odwrót. Wygląda to trochę jak u twojego partnera, który robi na przekór „specjalnie” – moim zdaniem to celowe... Może niektórzy, jak naprawdę czegoś nie chcą robić, to robią na odwrót, żeby mieć święty spokój.

    W każdym razie, jak wspomniałam, to już mój były! Ale suczka nadal jest w moim życiu, uwielbiam ją. I tak, nadal mam skoliozę, ale zajmuję się nią najlepiej jak potrafię i myślę, że jest szczęśliwa.

    Mój obecny partner całkowicie ją zaakceptował. Oczywiście budowali swoją relację we własnym tempie i mała zachowuje się przy nim inaczej niż przy mnie, ale to wciąż jest też jego pies.

    Osobiście uważam, że w domu psy należą do wszystkich domowników. Każdy ma z nimi inną więź, ale to nie polega na tym, że każdy bierze sobie „swoje” zwierzę... No, ale to tylko moje zdanie.

    No i tyle, przepraszam, twoja historia przypomniała mi o moich sprawach... Każdy przypadek jest inny, życzę wam znalezienia rozwiązania dobrego dla psa i dla was.

    A jeśli trzeba będzie znaleźć mu nowy dom, skontaktuj się z fundacjami. Nie można brać na siebie za dużo, stresować się i ryzykować załamania. Każdy z nas ma swoje granice.

    Trzymaj się!

    Przetłumaczony francuski
  • 7 komentarzy na temat 7

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post