Cześć,
Dwa dni temu mój pies dostał zapalenia ucha. Cały czas pocierał uszy i strasznie się na nich skupiał... Czekając na wizytę u weterynarza, którą mieliśmy zaplanowaną na popołudnie, kupiłem mu w sklepie zoologicznym kość wieprzową, żeby odciągnąć jego uwagę od uszu. Nie trzeba go było dwa razy prosić i gryzł tę kość przez cały dzień. Dodam, że dwa tygodnie wcześniej zjadł już taką i nie było żadnych problemów.
Niestety kilka godzin później zwymiotował kawałkami kości. Nie martwiliśmy się tym zbytnio, myśląc, że kość po prostu mu nie podeszła i na tym się skończy...
Jednak od wczorajszego popołudnia zauważyłem u niego brak apetytu oraz wymioty. Od rana wymiotował dwa razy – żółcią i trawą, którą zjadł na spacerze...
Zastosowałem u niego głodówkę, żeby żołądek mógł odpocząć, ale i tak nie chciał nic zjeść w porze obiadu, choć zazwyczaj to straszny łakomczuch! Od tego czasu już nie wymiotował, ale wydaje się osłabiony.
Ma prawie 9 lat, to mieszaniec rhodesian ridgebacka.
Co mogę zrobić, żeby mu ulżyć? Czy powinienem jutro iść z nim do weterynarza? Czy mieliście już kiedyś podobną sytuację?
Dzięki za wasze odpowiedzi!