Pies niszczy kanapę
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Spokojnie, bez emocji.
A poza tym – tak, ignoruj psa, w końcu zrozumie, że szczekaniem nic nie wskóra.
Skąd niby wniosek, że moje rady są błędne? Po raz kolejny – nie jesteś z branży i sama przed chwilą to przyznałaś, więc jak możesz mieć czelność twierdzić, że moje rady są złe? No ale mniejsza z tym.
I wcale nie jestem agresywny, po prostu lubię mówić rzeczy wprost, kiedy muszą zostać powiedziane.
Tak, przydałoby ci się trochę lekcji kultury, bo jak się czyta niektóre twoje komentarze pod innymi postami, to aż strach bierze. I akurat w tym przypadku to ty jesteś agresywna i traktujesz ludzi z góry.
Anthony, skąd ta agresja? Daję rady i po prostu odpowiadam, że Twoje wskazówki niekoniecznie pasują do tego typu problemu.
Założenie pokrowca na kanapę: To nie rozwiąże problemu. Nawet z pokrowcem pies może zniszczyć podłokietnik, bo i tak wyczuje, że on tam jest, skoro pokrowiec dopasowuje się do kształtu mebla.
Izolowanie psa: Tak samo, to nic nie da, a może nawet pogorszyć jego skłonności do niszczenia. Zamykanie czy izolowanie psa to nie jest najlepsza rada, jaką można dać. Pies ma prawo poruszać się po całym domu, zwłaszcza jeśli to duży pies – zamknięcie go w kuchni może wpędzić go w niezłe problemy behawioralne. Poza tym, jeśli ma niszczycielskie zapędy, nic go nie powstrzyma przed pogryzieniem krzeseł, stołu czy rogów mebli. Gdybyś dawał dobre rady, nie poprawiałabym Cię, ale to, co proponujesz, jest po prostu słabe, bo może wywołać u niego inne problemy niż tylko samo niszczenie.
Nie, nie jestem ani behawiorystką, ani trenerką, nie pracuję też w żadnym zawodzie związanym ze zwierzętami, ale to nie znaczy, że nie mogę oceniać Twoich rad, które nie są dopasowane do problemu tego konkretnego psa. Ty radzisz tylko, jak unikać skutków niszczenia, a nie jak rozwiązać przyczynę, a to błąd. Poza tym przydałoby się więcej informacji o tym, kiedy on to robi – czy tylko pod nieobecność właściciela, czy przy nim też? Ile pies ma lat? Bo jeśli to szczeniak, to gryzienie wszystkiego jest normalnym zachowaniem.
Radzę użytkownikowi Sharpouille kontakt z dobrym behawiorystą, który pomoże i znajdzie przyczynę takiego zachowania – dlaczego pies to robi – i dobierze odpowiednie rozwiązanie. Nigdy nie zobaczysz, żeby behawiorysta dawał rady służące wyłącznie omijaniu problemu.
Lekcje dobrego wychowania? A po co mi to? Z tego, co wiem, nie napisałam nic złego ani Cię nie obraziłam. Po prostu skrytykowałam Twoje rady, które nie są dobre. To, że tego nie akceptujesz, to Twoja sprawa, ale nie mów mi, że potrzebuję lekcji kultury, bo w tym przypadku to raczej Tobie by się przydały. Nie próbuję Cię pouczać o tej rasie, chcę tylko pomóc osobie, która tego potrzebuje. Wyrażanie własnej opinii a dawanie błędnych rad to dwie zupełnie inne kwestie.
Peace.
Shar pei, który bez problemu przeskakuje górą przez płot? Mam dwa i nigdy nie przeskoczyły przez żadną barierę. I to nie ty będziesz mnie uczyć czegokolwiek o tej rasie. Wyraziłam swoją opinię i trudno, jeśli ci ona nie odpowiada (nie twierdzę, że to, co wymieniłam, to najlepsze rozwiązania, wręcz przeciwnie).
Zresztą nie jesteś ani behawiorystką, ani trenerką, więc jakim prawem oceniasz to, co mówię? Skoro radzisz Tysonowi wizytę u behawiorysty, to ja tobie radzę to samo. Myślę, że lekcje dobrego wychowania też by ci nie zaszkodziły.
Rozwiązań jest naprawdę sporo, i to niejedno. Zamykanie psa w osobnym pokoju czy odgradzanie go samą bramką to w sumie jedno i to samo. Zresztą taki Shar pei bez problemu nad nią przeskoczy. Tak czy inaczej, musisz rozwiązać ten problem, a nie go unikać, bo jeśli nic z tym nie zrobisz, to samo nigdy nie minie. Pomoc behawiorysty na pewno by się przydała, ale zawsze można też spróbować ogarnąć to samemu.
Tak, wiem leati, ale to, że podłokietniki będą zasłonięte i znikną psu z oczu, może pomoże rozwiązać ten problem.
No a w sumie to jedynym rozwiązaniem, jakie widzę, jest odizolowanie psa np. w kuchni na czas waszej nieobecności.