Mój 10-miesięczny szczeniak zjada wszystko, co znajdzie na zewnątrz

S
Sardine1234 Ikona przedstawiająca flagę francuski
Zgłoś

Cześć, piszę do Was, bo mój 10-miesięczny szczeniak (?) zjada dosłownie wszystko, co znajdzie podczas spacerów. To głównie jakieś resztki jedzenia (kości, kawałki chleba, kocie kupy, bobki królików w lesie...). Zna komendę „zostaw”, ale na spacerach rzuca się na znaleziska, zanim ja w ogóle zdążę je zauważyć. Każę jej to puścić, a jeśli tego nie robi (czyli właściwie nigdy...), muszę jej to wyciągać z pyska. Przez to zaczęła teraz połykać wszystko w pośpiechu... (wiem, że nie powinno się jej tego zabierać siłą, ale przecież to może być dla niej niebezpieczne, a ona teraz wyrobiła sobie ten nawyk błyskawicznego połykania...).

Zna komendę „puść” przy zabawkach czy patykach, ale z jedzeniem to zupełnie nie działa... Kiedy daję jej gryzaka w domu, puszcza go na komendę, a ja jej go oddaję, ale na zewnątrz za nic w świecie nie chce współpracować. Często ćwiczymy rezygnację z pokusy.

Raz puściłam ją bez smyczy w lesie. Zazwyczaj wszystko jest okej, ale tym razem znalazła truchło ptaka i nie chciała go puścić. Biegała z nim w kółko – kiedy odchodziłam, ona podchodziła bliżej, ale trzymała dystans. Gdy tylko próbowałam się zbliżyć, uciekała z tym PRZEKLĘTYM TRUCHŁEM W PYSKU. Poddałam się, nie mogłam już więcej, krzyknęłam i po prostu się popłakałam. Czułam się wtedy taka bezradna. Każdego dnia na spacerze jestem mega uważna. Czasem ogarnia mnie złość, gdy znowu coś zje, ale każę jej wtedy wykonać jakąś komendę i po chwili staram się o tym zapomnieć, żeby kontynuować spacer.

Myślicie, że to jej zostanie na zawsze? Co mam zrobić, żeby to powstrzymać? Czy to normalne zachowanie u 10-miesięcznego psa?

Dodam tylko, że je karmę Royal Canin Puppy Medium, dwa razy dziennie po 200 g (rano i wieczorem). Nie sądzę, żeby to były braki w diecie, to chyba po prostu zwykłe łakomstwo.

Mój 10-miesięczny szczeniak zjada wszystko, co znajdzie na zewnątrz

Oto zdjęcie mojej głodommory.
Przetłumaczony francuski
icon info

Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.

Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.

Ładowanie edytora

Napisz wiadomość i jeśli chcesz, prześlij zdjęcie. Prosimy o przestrzeganie zasad kulturalnej dyskusji.

Twój post będzie widoczny dla wszystkich członków międzynarodowego forum Wamiz.

7 odpowiedzi
Sortuj według:
  • Axxx
    Axxx Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć! U nas też jest niezła mała łakomczucha!

    Uważam, że to, co u nas najlepiej działa, to przewidywanie. Staramy się wypatrzeć wszystkie „skarby” na ziemi, zanim ona je dostrzeże! Dzięki temu każda końska kupa czy skórka od banana staje się okazją do krótkiego ćwiczenia na zostawianie. Każdy sukces nagradzamy entuzjastycznie głosem i jakimś super nęcącym smaczkiem (u nas świetnie sprawdzają się na przykład suszone śledzie). Jeśli jednak uda jej się znaleźć skarb przed nami, wydajemy komendę „zostaw” – zazwyczaj słucha i wtedy to samo: pochwała i smaczek wysokiej jakości! Jedynie przy końskich kupach stawia opór... wtedy po prostu wyjmujemy jej to z pyszczka i od razu po tym jest wielkie TAAAK i pyszna nagroda!

    Ma dopiero 6 miesięcy, ale już widzimy super postępy! Dodatkowo ćwiczymy w domu rezygnację oraz robimy sobie małe gierki z jedzeniem na podłodze, którego nie wolno jej ruszyć...

    I tak jak u Bandjiego, niektóre rzeczy są okej – kość, patyk czy szyszka. Pozwalamy jej to brać i się tym bawić.

    Przetłumaczony francuski
    B
    Bangdji Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Nie traćcie nadziei... Jeśli chodzi o moją sunię w mieście, to powtarzałam jej to w kółko przez tak długi czas, aż pewnego dnia, niemal z dnia na dzień, coś po prostu zaskoczyło (choć zapewniam was, że wcześniej miałam wrażenie, jakbym rzucała grochem o ścianę, bo ona i tak robiła swoje!). Nagle złapałam się na tym, że już nic nie muszę mówić...!

    A ona po prostu przechodziła obok, nie zwracając na to większej uwagi, poza zwykłym powąchaniem....!

    Przetłumaczony francuski
    B
    Bangdji Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Najtrudniej było z moją suczką w mieście. Bo tam nie było za bardzo żadnych „fajnych rzeczy”, z którymi mogłaby sobie biegać, bawić się czy je jeść. Więc tak jak u Was, bywało to męczące, żeby ciągle za nią ganiać...

    Ale od ciągłego powtarzania „nie”, „zostaw”, połączonego z wielkim „Aaaach, jakie to obrzydliwe!”, „O nie, patrz, to fujka!” i okazywaniem mojego zniesmaczenia (nawet jeśli musiałam przy tym trochę „pokomediować”), w końcu odpuściła.

    To tak jak z nauką sikania na zewnątrz – na początku zawsze trochę przesadzamy z tymi pochwałami 😅

    Nawet moje obecne olbrzymy są wrażliwe na ton mojego głosu. Jak im marudzę, kiedy coś jest niedobre: „aaaa, fuj, blee blee blee”, robiąc przy tym zniesmaczone miny itp... To pomaga im zrozumieć... No cóż, ja dużo rozmawiam ze swoimi psami 😅

    Jeśli chodzi o padlinę ptaków, to generalnie im na to nie pozwalam 😅

    Prędzej pozwalam im na resztki sarny (mam taki swój trik, przez który ostatecznie i tak ich nie jedzą) i kości, które moja najmłodsza znajduje wszędzie, o ile są wystarczająco duże (bardzo cienkie kości = niebezpieczeństwo).

    Krowie placki czy końskie pączki niespecjalnie mnie martwią. Ale owca, lis itp... O nie! Tego nie cierpię! Więc tutaj jest kategoryczne „nie”! I „aaaa, jakie to fuj, nie jedz tego, coś ty...!”

    No i puste śmieci. Trochę pomarudzę, ale mogą się nimi pobawić, a przede wszystkim ponosić przez 30 sekund do śmietnika i hyc. Dobry piesek, robimy recykling!

    W efekcie człowiek zadowolony i pies zadowolony!

    Przetłumaczony francuski
    B
    Bangdji Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Sekret tkwi w tym, że czasem pozwalam im zatrzymać ich „znaleziska”.

    Po prostu proszę, żeby przyszli mi pokazać, co mają. Podchodzę i pytam łagodnym głosem: „Co tam znalazłeś?”, bez żadnego tonu rozkazującego. Sprawdzam i jeśli rzecz jest bezpieczna, pozwalam im ją zostawić.

    Jeśli są w ruchu, wołam: „Dingo, chodź mi pokazać, pokaż mi” i zaglądam. Staram się ocenić sytuację „na oko”, o ile to możliwe. A jeśli nie, to oczywiście wyciągam rękę, żeby to zabrać i obejrzeć.

    Kiedyś miałam taki etap, że postanowiłam im wszystkiego zabraniać... No i wtedy zaczęły się schody 😂 Chowały się przede mną, żeby tylko nie oddać zdobyczy, i tak jak u Was, spieszyły się, żeby szybko wszystko połknąć, a ja musiałam za nimi ganiać...

    No i mam też swoje małe sztuczki 😁

    Mój duży i moja mała nie jedzą, kiedy są w ruchu. Więc czasem jest okej, ale nie chcę, żeby za dużo tam zjadały... Więc sprawdzam, nie mówię nic szczególnego i idziemy dalej na spacer. Moja mała, jeśli nie bawimy się w berka (tak dla zabawy, bo jak zażądam pokazania, to przychodzi mi pokazać), to po prostu porzuca znalezisko. Z kolei mój duży paraduje dumnie z sarnią nogą albo kawałkiem kręgosłupa przez cały spacer. A ja mu wtedy rzucam: „Ale z ciebie śliczny brudas!” i jest cały w skowronkach.

    Gdy wracamy do domu, wrzucam to po drodze do rzeki i hop. Dzięki temu nic nie zjada.

    Mój duży przynosił mi też śmieci. Opakowania po ciastkach, puszki po piwie... Zamiast go karcić, pozwalałam mu nieść to aż do kosza. Wyrzucałam to potem i chwaliłam go: „Brawo, robimy dobry recykling!”.

    Przetłumaczony francuski
    S
    Sardine1234 Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Dziękuję za odpowiedź.

    Uspokoiłam się wiedząc, że nie jestem jedyna, która przez to przechodzi. Dziś rano znalazła kupę i ją puściła, co jest ogromnym postępem – to dało mi nadzieję!! Macie rację, dzięki ciągłemu powtarzaniu w końcu powoli zaczynają rozumieć.

    Zastosuję się do waszych rad i nie będę już tak panikować, kiedy ona coś połknie albo znajdzie jakąś padlinę.

    A jak wy to robicie, że prosicie swoje psy, żeby pokazały wam, co znalazły?

    Przetłumaczony francuski
    B
    Bangdji Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Rozwiązanie? Powtarzać, powtarzać i jeszcze raz powtarzać, aż w końcu załapie 😅

    Moje psy uczę, żeby pokazywały mi, jak coś znajdą. Jeśli uznaję, że jest okej, pozwalam im to zostawić. Dzięki temu wiedzą, że nie zabieram im wszystkiego za każdym razem i chętniej przychodzą mi się pochwalić.

    Jeśli chodzi o martwe ptaki i zachowanie Twojej suczki – moja najmłodsza robi dokładnie to samo. Nie zjada kości znalezionych na spacerze, tylko chce się bawić. Chce, żebym ją goniła. To taka nasza zabawa.

    W każdym razie, nie stresuj się tym tak bardzo... Nie ma co panikować. Układ pokarmowy psów jest o wiele silniejszy niż nasz.

    Nie mówię oczywiście, żeby pozwalać jej jeść byle co 😅 ale bez paniki... Po prostu dalej powtarzaj: nie, zostaw!

    Może warto przygotować jakąś super smaczną nagrodę albo zabawkę na wymianę za to, co trzyma w pyszczku? Chodzi o to, żeby pokazać jej, że opłaca jej się oddać swój „skarb”. Wtedy zabierasz tę rzecz i wyrzucasz ją gdzieś poza jej zasięg.

    Wiem, że te „skarby”, które one wynajdują, bywają obrzydliwe. Ale to ich świat 😅 dla nich to coś wspaniałego. I wcale nie łapią chorób od wszystkiego, co wezmą do pyska... Jeśli ocenię, że to nic groźnego, pozwalam im się tym pobawić.

    Mój duży psiak ma zwyczaj noszenia kawałków sarniny zostawionych przez myśliwych. Pozwalam mu na to po sprawdzeniu stanu znaleziska, a po powrocie do domu po prostu to wyrzucam.

    Twoja to jeszcze psie dziecko 🙂 moja najmłodsza z wiekiem trochę przystopowała ze swoją „miłością” do odchodów... No i oczywiście dzięki ciągłemu powtarzaniu 😅

    Głowa do góry 🙂 i więcej luzu... Nasze psiaki to po prostu niezłe brudasy 😁

    Przetłumaczony francuski
    B
    Bangdji Ikona przedstawiająca flagę francuski
    Zgłoś

    Cześć 😅

    Moja najmłodsza to wielka fanka „pyszności” na spacerach. Nie mieszkam w mieście, więc nie ma dostępu do resztek jedzenia zostawionych przez ludzi.

    Ale krowie placki, „pyszne” kupy kotów, lisów, zajęcy itp... wszystko idzie w ruch!

    Mówię o tej najmłodszej... ale moja poprzednia suczka, adoptowana ze schroniska w wieku 2 lat, gdy mieszkałam w mieście – dla niej hitem były resztki kebabów czy wymiociny pod samochodami...

    Z kolei pies adoptowany jako 6-miesięczniak – ludzkie śmieci, bagietki, opakowania po ciastkach itd.

    I oczywiście każdy z nich zajada się padliną z saren zostawioną przez myśliwych.

    Słowem 😅 nie jesteś w tym sam!

    Przetłumaczony francuski
  • 7 komentarzy na temat 7

  • Masz pytanie? Chcesz się podzielić doświaczeniem? Utwórz post