Cześć,
Jestem tu nowa :)
Słuchajcie, potrzebuję Waszych rad. Tydzień temu adoptowałam szczeniaka staffika, ma teraz 2 miesiące i 10 dni. Wzięłam go od hodowczyni, gdzie wychowywał się z mamą, siódemką rodzeństwa oraz z kotami, kurami i królikami w domu.
Mam też 6-letnią kotkę, Nami. Jest przekochana, można z nią zrobić wszystko, nigdy nie wyciąga pazurów i zawsze się do mnie tuli. Latem sporo czasu spędza na zewnątrz (w ogrodzie na parterze u moich rodziców, więc jest przyzwyczajona do dołu, ale też do mieszkania na piętrze, gdzie mieszkam z partnerem). Kiedy ją braliśmy, mieliśmy dwa labradory. Niestety odeszły ze starości, ostatni z nich 3 miesiące temu.
No i tydzień temu pojawił się Harley. Jest cudowny, ale to szczeniak – w głowie mu tylko zabawa i podgryzanie wszystkiego, co mu wpadnie w pysk. Staram się go powoli wychowywać, ale od kiedy jest z nami, Nami unika mieszkania. Boi się, a on, jak tylko ją zobaczy albo usłyszy, to od razu do niej leci, nawet jak akurat spał. Ona wtedy miauczy, żeby ją wypuścić, albo ucieka. Oczywiście nie zostawiam ich jeszcze samych – jak mnie nie ma, Harley jest zamknięty w salonie. Staram się ich ze sobą oswajać, głaszcząc oba zwierzaki naraz. Trzymam Harleya spokojnie za obrożę, żeby nic nie przeskrobał, i trochę go odciągam, kiedy zaczynam się stresować, że coś się stanie. Nami miauczy, bo chce wyjść, ale jeszcze nie użyła łap ani pazurów. Ostatnio, jak odwróciła się do niego tyłem, Harley złapał ją za ogon. Ona pisnęła i uciekła. Myślę, że nie chciał jej zrobić krzywdy, po prostu chciał się pobawić ruszającym się ogonem... a wczoraj złapał ją za futerko. Nie potrafię go nie trzymać, kiedy ona jest w pobliżu. Strasznie się stresuję, że on zrobi jej krzywdę albo ona jemu. Boję się i jestem kłębkiem nerwów. Mam nadzieję, że się przyzwyczają. Nie chcę, żeby Harley myślał, że to teraz tylko jego teren, skoro Nami rzadziej zagląda. Boję się spięć, bo on przecież urośnie i będzie miał silne szczęki, a ona nie. To moja kochana kicia, kocham ją nad życie i strasznie mi przykro widzieć ją w takim stanie. Wykańcza mnie to psychicznie i nie wiem już, co robić i jak się zachować.
Przechodziliście przez coś takiego? Czy staffiki szybko przyzwyczajają się do kotów w nowym domu? Czy on nie będzie próbował zrobić jej krzywdy w przyszłości?
Dzięki za pomoc