Mam małą yorkę, która ma już 12 lat, jest ze mną od urodzenia.
Muszę koniecznie wyjechać na 2 dni (od rana 11-go do wieczora 12 sierpnia). To dla mnie zupełnie nowa sytuacja, więc chciałabym wiedzieć, czy mogę ją zostawić samą, czy nie? Oczywiście zostawiłabym jej dwie miski wody (zazwyczaj wypija jedną dziennie), dużą michę karmy i zostawiłabym otwarte drzwiczki dla zwierząt.
Sunia jest przyzwyczajona do zostawania samemu przez cały dzień, kiedy jestem w pracy. Wtedy nic nie kombinuje (dużo śpi haha), nie rozrabia i nie szczeka...
Chciałabym poznać Wasze opinie, dajcie znać, czy już tak kiedyś robiliście... a jeśli nie, to może podsuniecie mi jakieś inne rozwiązanie (nikt z moich bliskich nie może zajrzeć). Nie piszcie mi proszę, że nie szanuję swojego zwierzaka czy coś w tym stylu – to pierwsza taka sytuacja, a dbam o nią bardzo dobrze.
Z góry dziękuję ;)
Przetłumaczony francuski
Treści na forum są czasami tłumaczone z innego języka, a posty mogą dotyczyć krajów z innymi przepisami dotyczącymi zwierząt.
Ponieważ forum jest tłumaczone automatycznie przez sztuczną inteligencję, tłumaczenia mogą zawierać błędy.
Skoro ta sunia dała radę przeżyć w tym domu 12 lat, to myślę, że bez problemu wytrzyma te dodatkowe 48 godzin...
Na początku miałam wspomnieć o wodzie, ale te komentarze mnie trochę rozproszyły.
Faktycznie, jak zostawiam moje koty same na weekend, to zwracam uwagę przede wszystkim na dwie rzeczy: wodę (zostawiam jej znacznie więcej niż potrzebują, tak na wszelki wypadek, w różnych miskach i fontannach) oraz na upały latem (zasłaniam rolety, żeby miały chłodniej, jeśli zapowiada się gorący dzień).
@Lorna, jeśli ktoś wpada sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, to zupełnie inna sprawa. Zostawienie psa samego nawet na tydzień, gdy sąsiad czy petsitter zagląda do niego dwa razy dziennie, to nie to samo. I faktycznie, jeśli ktoś przychodzi sprawdzić, czy wszystko gra, to nie ma żadnego problemu, żeby zostawić psa na dwa dni.
Tylko że w tym przypadku autor posta wspomina o zostawieniu dwóch misek wody i dwóch misek karmy, więc nie wydaje mi się, żeby planował, by ktoś tam zaglądał i sprawdzał, co u zwierzaka.
Tu nawet nie chodzi o samą samotność – jasne, pies będzie się nudził przez te dwa dni, ale jakoś to przeżyje, to nie koniec świata. Chodzi o kwestie „bezpieczeństwa”, bo może się zdarzyć absolutnie wszystko. Może wylać wodę, zakleszczyć sobie gdzieś łapę, nagle zachorować, no nie wiem. Przypomina mi to inny, dość niedawny post, gdzie ktoś zostawił psa samego i ktoś miał do niego zaglądać. Kiedy sąsiad (albo znajomy, już nie pamiętam dokładnie) wpadł go odwiedzić, wszystko było okej, ale gdy właściciel wrócił kilka godzin później, znalazł psa martwego. Zawsze może się stać coś tak głupiego, czego nikt by nie przewidział.
Rozmawiałem kiedyś z takim panem (Lorna: to ten z Lanriec), który robi u ludzi drobne naprawy. Zawsze wozi ze sobą owczarka niemieckiego w dostawczaku. Raz w roku wyjeżdża na tydzień i zostawia psa samego (dom z ogrodzonym ogrodem), ale codziennie wpada do niego kolega, żeby go nakarmić i trochę z nim pogadać. Najwyraźniej pies wcale nie wyglądał na straumatyzowanego.
Tak, ale właśnie ktoś musiałby tam zajrzeć, a autor posta w ogóle nie pisze, gdzie mieszka. Jeśli ten york nie wygląda na starego (a u tych psów często trudno określić wiek), to istnieje spore ryzyko, że ktoś go po prostu ukradnie. Sam mam rasowego psa i nigdy nie zaryzykowałbym zostawienia go na dwa dni samego na zewnątrz, zwłaszcza że mnóstwo osób myli go z corgi, które kosztują około 9000 zł. To co innego niż duży pies, który budzi respekt. Moja mama zostawia swojego malinoisa na dworze, kiedy wyjeżdża, ale to malinois, a nie york. Mi rzadko zdarzało się zostawiać psy same na cały dzień; raz tata był zbyt zmęczony, żeby prowadzić, więc nie ryzykowaliśmy, ale już o 6 rano byliśmy w domu u zwierzaków. Wtedy było ich kilka, a dodatkowo poprosiliśmy sąsiadów, żeby wypuścili je do ogrodu za potrzebą.
Jeśli ktoś może tam wpadać, to okej, dlaczego nie, ale osobiście nie zostawiłbym psa samego na 48 godzin. Chyba że sąsiedzi są jacyś niefajni, bo gdyby ktoś przyszedł do mnie i poprosił, żebym zajrzał do niego albo sprawdził, czy z psem wszystko w porządku, to na pewno bym to zrobił.
Rozmawiałem z pewnym panem (dla Lorny: z Lanriec), który zajmuje się drobnymi naprawami u ludzi. Zawsze wozi ze sobą owczarka niemieckiego w furgonetce. Raz w roku wyjeżdża na tydzień i zostawia psa samego (dom + ogrodzony ogród), ale codziennie wpada do niego kolega, żeby go nakarmić i trochę z nim pogadać. Z tego co było widać, pies wcale nie wyglądał na straumatyzowanego.
Też nie jestem zwolennikiem zostawiania psa samego na dwa dni, to zdecydowanie za długo. Ja mam problem nawet z tym, żeby zostawić mojego na pół dnia 😁 z kolei w tym wieku oddanie go do hoteliku, czyli do boksu – zastanawiam się, czy to go nie zestresuje bardziej niż cokolwiek innego. Najlepiej byłoby jednak, gdyby ktoś po prostu wpadał do niego do domu.
Nie rozumiem, dlaczego 12-letni pies nie miałby czuć się samotny.
Może w przypadku Twoich psów nie byłoby z tym problemu, bo dobrze je znasz, ale nie znamy psa autora posta i nie wiemy, czy poradziłby sobie sam przez dwa dni.
Szczerze mówiąc, stwierdzenie, że „zostawienie psa samego na dwa dni to niemal znęcanie się”, brzmi dla mnie dość absurdalnie. Więc tak, jeśli autor tu jeszcze zajrzy, to przynajmniej pozna opinię, która nie jest aż tak skrajna ^^
Powiem ci szcerze, moje psy miałyby to kompletnie gdzieś, gdyby musiały zostać same przez dwa dni. Nigdy nie musiałam tego robić, ale zostawiałam je już na calutki dzień, kiedy sąsiedzi wpadali je wypuścić na ogród (u nas nie ma drzwiczek dla psa, w przeciwieństwie do autora wątku), a potem zamykali je z powrotem. Jestem pewna, że gdyby sytuacja przeciągnęła się na kolejny dzień, nie byłoby z tym żadnego problemu. 12-letni pies, który nie niszczy niczego, zostając sam w ciągu dnia, nie zacznie nagle rozrabiać następnego dnia, Kikaah. Jeśli chodzi o szczekanie – tak samo. Myślę, że po dwunastu latach właściciel już całkiem dobrze zna swoją suczkę :-)