Cześć wszystkim!
Mam małego pieska, który wabi się Pixel. To taki mały psiak w typie yorka, ma mniej niż rok.
Ostatnio zaczęło mu burczeć w brzuszku i przez 24 godziny był bardzo osowiały. Nie jadł, nie pił. Po tym czasie wszystko wraca do normy.
Po kilku takich sytuacjach poszedłem do weterynarza. Powiedział mi, że to kolki i zalecił taką karmę (może to pomoże):
http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_specjalistyczna_uklad_pokarmowy/zoladek_jelita/intestinal/301228
Wcześniej jadł Friskies Junior.
Żadnych innych badań nie było. Weterynarz tylko pomacał mu brzuszek i stwierdził, że wszystko jest okej, poza tym osowieniem, burczeniem i drżeniem.
Od 4-5 dni karmimy go tą nową karmą, ale jeszcze dziś rano w brzuchu znowu mu burczało. Na szczęście bez drżenia czy innych objawów. Dziwne to... ^^
Dodatkowe informacje: w zeszłym tygodniu dwa razy wymiotował rano w odstępie dwóch dni – najpierw żółtą pianą, a potem żółcią.
Jestem typem osoby, która bardzo szybko zaczyna się martwić.
Czy jeśli to się powtórzy, powinienem znowu iść do weterynarza i zrobić jakieś badania? Chcę mieć po prostu czarno na białym, że nic mu nie jest, czy mam się do tego po prostu przyzwyczaić?
Z góry dziękuję wam za pomoc!