Gdy prawda w końcu wyszła na jaw, okazała się porażająca: wszystkie 120 przetrzymywanych tam psów zostało uśpionych.
Kobieta znana w całej Szwajcarii
Za farmą, na której doszło do tragedii, stała 57-letnia Lucia T. (imię zmienione) – rozpoznawalna w Szwajcarii ekspertka ds. zdrowia. Oprócz własnej hodowli miała regularnie przyjmować psy z innych kantonów. Według naocznych relacji warunki, w jakich trzymała zwierzęta, były dramatyczne.
Organizacje ochrony zwierząt alarmowały znacznie wcześniej. Już w lipcu stowarzyszenie Anihelp Tierhilfe ostrzegało, że na farmie dzieje się coś niepokojącego.
– Prosiliśmy władze o kontrolę, ale nikt nie zareagował – mówi prezeska stowarzyszenia, Cynthia G., na łamach blick.ch. Cztery miesiące później było już za późno.
Interwencja, która zakończyła się katastrofą
Gdy wreszcie pojawił się na miejscu urząd weterynaryjny, sytuacja była już skrajnie zaniedbana. W oficjalnym komunikacie służby poinformowały, że zwierzęta były „chore i niedożywione”, a żadnego z nich nie dało się uratować.
– Gdyby choć jeden pies miał szansę na przeżycie, zrobilibyśmy wszystko, by go ocalić – zapewnia rzeczniczka urzędu, Andrea A.
Obrońcy zwierząt mają jednak odmienne zdanie. Według nich wiele psów było młodych, społecznych i w dobrym stanie, a decyzję o masowym uśpieniu nazywają „niewiarygodną” i „wygodną”. – Chciano szybkiego rozwiązania – kosztem życia zwierząt – mówią aktywiści.
Sygnały zignorowane przez miesiące
Mieszkańcy Ramiswil przyznają, że od dawna słyszeli szczekanie psów o każdej porze dnia i nocy, jednak nikt nie zareagował. W rozmowach pojawia się określenie „farma zbieracza zwierząt”.
Sytuację pogłębiały także problemy finansowe Lucii T. – według dokumentów, jej długi przekraczały 230 000 franków szwajcarskich.
„Kocham zwierzęta”
Kobieta odmówiła odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Przesłała jedynie krótkie oświadczenie: — Bardzo kocham zwierzęta i zrobię wszystko, by ujawnić prawdę.
Dla 120 psów słowa te nie mają już jednak znaczenia. Uratowano jedynie kilka koni znalezionych na farmie – trafiły do klinik weterynaryjnych, gdzie otrzymują fachową opiekę.
Co naprawdę wydarzyło się w Ramiswil?
Okoliczności tej tragedii oraz zasadność decyzji o masowym uśpieniu psów będą teraz przedmiotem śledztwa. Dopiero najbliższe tygodnie przyniosą odpowiedź na pytanie, czy wszystkich tych istnień naprawdę nie dało się ocalić.