Kot wydawał się całkowicie niewzruszony dramatyczną sytuacją. Zamiast uciekać, był zafascynowany światłami ostrzegawczymi i krążył wokół pozostawionej bez nadzoru karetki.
Mężczyzna o imieniu Syd dobrze znał jego zwyczaje.
– „Zawsze wskakuje ludziom do samochodów” – wyjaśnił.
Przeczuwając, co się zaraz wydarzy, postanowił ostrzec ratowników.
Udane „włamanie”
Ratownicy, zajęci akcją, poprosili Syda o pomoc. Niestety było już za późno.
Kot zniknął.
Chwilę później został odnaleziony… w środku karetki. Spokojnie spacerował między sprzętem medycznym, jakby był u siebie w domu.
To zresztą nie pierwszy raz. Kocur, którego pełne imię brzmi Walter Mitty, ma na koncie już podobne „akcje” – odwiedził szkołę podstawową, szpital, a nawet ciężarówkę przeprowadzkową.
„Kici-kici” ratuje sytuację
Na szczęście Syd znał sposób na tego małego odkrywcę.
Kilka dźwięków „kici-kici” wystarczyło, by wywabić Waltera z karetki. Następnie bezpiecznie zabrał go do domu.
Właściciel kota przyznał, że jego pupil to prawdziwy mistrz, jeśli chodzi o eksplorowanie nowych miejsc. Dla bezpieczeństwa wyposażył go już w lokalizator GPS.
Dzięki szybkiej reakcji Syda ratownicy mogli wrócić do swojej pracy – bez dodatkowego, wąsatego pasażera na pokładzie.