Celebrytka ujawniła, że kilka lat temu poddała swoje dwa koty – Grey Kitty i Baby Kitty – zabiegowi odpazurzenia. Dziś otwarcie przyznaje, że bardzo żałuje tej decyzji.
„Źle mi doradzono”
Kotki zostały adoptowane dla córki Khloé, True. Gwiazda przyznała, że w tamtym czasie nie miała żadnego doświadczenia z kotami i nie zdawała sobie sprawy, jak poważny jest to zabieg.
„Naprawdę źle mi doradzono. Nie wiedziałam nawet, że coś takiego istnieje” – wyznała.
Dodała również, że decyzja ta do dziś budzi w niej ogromne wyrzuty sumienia, ponieważ uważa, że zabieg negatywnie wpłynął na życie jej pupili.
Koty są pod stałym nadzorem
Brak pazurów sprawił, że celebrytka zaczęła obsesyjnie martwić się o bezpieczeństwo swoich zwierząt. Jak sama przyznała, koty noszą lokalizatory AirTag i praktycznie nie mogą zbliżać się do drzwi wyjściowych.
Khloé boi się, że gdyby uciekły z domu, nie byłyby w stanie się obronić.
Czym właściwie jest odpazurzanie?
Odpazurzanie, czyli onychektomia, to zabieg bardzo kontrowersyjny. Wbrew popularnym przekonaniom nie polega jedynie na usunięciu pazurów. Operacja obejmuje amputację ostatniego członu każdego palca kota.
Wielu weterynarzy i organizacji prozwierzęcych zdecydowanie odradza tę praktykę, podkreślając, że drapanie jest dla kotów naturalnym i bardzo ważnym zachowaniem.
W ostatnich latach kilka amerykańskich stanów, w tym Kalifornia i Nowy Jork, całkowicie zakazało wykonywania takich zabiegów bez wskazań medycznych.
Problemy w domu gwiazdy
Khloé opowiedziała także o problemach behawioralnych swoich kotów. Po pojawieniu się drugiego pupila starszy kot zaczął załatwiać się poza kuwetą, a z czasem drugi zaczął go naśladować.
Celebrytka próbowała różnych metod rozwiązania problemu – podobno skonsultowała się nawet z medium dla zwierząt, które zaleciło zakup… różowej kuwety.
Choć sytuacja w jej domu bywa chaotyczna, wielu internautów doceniło, że zdecydowała się publicznie opowiedzieć o swoich błędach i zwrócić uwagę na temat odpazurzania kotów.