W Paryżu spacer Jean-Pierre’a i jego dwóch psów przybrał nieoczekiwany obrót. Jak donosi Le Parisien, ten sześćdziesięciolatek, mieszkaniec VII dzielnicy stolicy, spacerował we wtorek 5 maja 2026 roku ze swoim spanielem Bobbym i chihuahua Maggy. O ile jeden z psów był na smyczy, o tyle drugi przemierzał Pola Marsowe bez niej.
Gdy mężczyzna szedł przez park, podeszła do niego policja miejska i poprosiła o przypięcie Maggy na smycz.
Właściciel wyjaśnił wówczas funkcjonariuszom, że nie może tego zrobić dla dobra psa: „jeśli jest na smyczy, boi się i blokuje, więc zostaje blisko mnie” – precyzuje na łamach gazety.
Złożono skargę
Policjanci ponownie poprosili go o przypięcie suczki na smycz, ale Jean-Pierre odmówił. Funkcjonariusze zażądali wówczas dokumentu tożsamości, którego również nie chciał okazać.
W obliczu tej sytuacji policjanci miejscy wezwali posiłki. W ten sposób, po przeszukaniu osobistym, Jean-Pierre został zabrany wraz ze swoimi psami do radiowozu, w kierunku komisariatu.
„Po dotarciu na komisariat mój duży pies został umieszczony w klatce” – relacjonuje Le Parisien. Po tym zatrzymaniu były notariusz postanowił złożyć skargę za „bezprawne aresztowanie, uprowadzenie, pozbawienie wolności lub bezprawne zatrzymanie”.
Zapytany przez gazetę, policjant z komisariatu VII dzielnicy wyjaśnia, że „w tego typu sytuacjach, w 99% przypadków, właściciel psa okazuje dokument tożsamości”. W przypadku odmowy policja miejska może wezwać policję krajową w celu weryfikacji tożsamości.