prosiak przy wiadrze
© Furry Friends Humane / Facebook

Na ulicy znaleziono świnię. Schronisko dla psów podjęło niezwykłe wyzwanie

Przez Elise Petter

Każdego dnia członkowie stowarzyszenia Furry Friends Humane, schroniska położonego na Florydzie, wyprowadzają psy na ich codzienny spacer. Jednak podczas niedawnego spaceru w okolicach placówki wolontariusze byli świadkami sceny, która złamała im serce.

Podczas spaceru wolontariusze zauważyli bardzo nietypowego gościa: małego, błąkającego się prosiaka, który gorączkowo kręcił się wokół śmietnika, węsząc w poszukiwaniu resztek jedzenia. Chociaż obecność dzikich świń nie jest rzadkością w tym regionie, zachowanie tego osobnika natychmiast zaalarmowało personel.

Po ostrożnej obserwacji wolontariusze zrozumieli, że sytuacja jest pilna. „Jego zachowanie wskazywało, że nie był to tylko przechodzień i nie poruszał się z pewnością typową dla dzika czy dzikiej świni” – wyjaśnia Gabriella Gluck, członkini zespołu, w rozmowie z The Dodo. „Wyglądał na przestraszonego, zdezorientowanego i głodnego.”

Międzygatunkowa akcja ratunkowa

Pochodzenie zwierzęcia pozostaje tajemnicą. Ratownicy podejrzewają, że został porzucony przez swoich poprzednich opiekunów lub uciekł z niebezpiecznej hodowli. Jedno było pewne: pozostawiony sam sobie, nie przeżyłby. Bez wahania zespół rozstawił humanitarną pułapkę, aby go zabezpieczyć. Gdy mały prosiak został schwytany i bezpiecznie umieszczony, nadano mu imię Randy.

„Jako organizacja skupiająca się na psach i kotach, ludzie czasem zakładają, że nasza empatia kończy się na tych gatunkach, ale ratownictwo tak nie działa. Cierpienie nie ma etykiety gatunkowej” – podkreśla Gabriella Gluck.

Od śmietników na ulicy do życia jak w bajce

Historia Randy'ego nabrała tempa w najpiękniejszy możliwy sposób. Nie pozostał długo w schronisku: jedna z wolontariuszek stowarzyszenia zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia i postanowiła oficjalnie go adoptować, włączając do swojej rodziny.

Nowy dom Randy'ego to prawdziwy raj: ogromny, zielony teren, gdzie może swobodnie biegać. Co więcej, został przyjęty przez dwa inne prosiaki, z którymi teraz dzieli swoje dni. „Szukaliśmy środowiska, które rozumie prosiaki, szanuje ich potrzeby i oferuje mu prawdziwą jakość życia oraz towarzystwo. To właśnie sprawia, że to miejsce jest tak idealne” – cieszy się Gabriella. Randy definitywnie zamienił śmieci z chodnika na życie jak król.

Przetłumaczono z Wamiz FR
Więcej artykułów