pies szczekający na ptaka
© Gemini / IA

Głośne szczekanie psa obudziło opiekuna. Na ogrodzeniu czekał niezwykły gość

Przez Aleksandra Kupras

Zazwyczaj poranne szczekanie psa zwiastuje obecność ptaka, kota sąsiadów lub przypadkowego przechodnia. Jednak dla Jasona, mieszkańca stanu Wiktoria w Australii, początek dnia okazał się znacznie bardziej zaskakujący.

Na początku tygodnia mężczyznę ze snu wyrwało wyjątkowo intensywne szczekanie jego suczki. Zwierzę było wyraźnie pobudzone i za nic nie chciało wrócić do domu.

– Moja suczka szalała na zewnątrz i nie dało się jej wprowadzić do środka – opowiadał Jason w rozmowie z portalem The Dodo. – Wyszedłem więc sprawdzić, co wywołało całe to zamieszanie.

Wtedy zauważył niezwykłego gościa. Na ogrodzeniu jego posesji, zawieszona głową w dół, znajdowała się rudawka – duży nietoperz nazywany w Australii „latającym lisem”. Zwierzę wisiało między metalowymi prętami płotu, sprawiając wrażenie, jakby utknęło.

Spokojniejszy niż pies

Choć suczka była wyraźnie zdenerwowana obecnością nietoperza, sam intruz zachowywał się z zadziwiającym spokojem.

Zobacz video:

– Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo był spokojny – wspomina Jason. – Wyglądał na całkowicie zadowolonego z tego, że tam wisi. Nie sprawiał wrażenia rannego ani zestresowanego.

Nie mając pewności, czy zwierzę nie potrzebuje pomocy, mężczyzna postanowił nie działać na własną rękę. Zamiast tego skontaktował się ze specjalistami z lokalnej kliniki zajmującej się ratowaniem nietoperzy.

Niespodziewane wyjaśnienie

Ratownicy szybko przybyli na miejsce i odkryli, że sytuacja wyglądała zupełnie inaczej, niż można było przypuszczać. Okazało się, że młoda rudawka wcale nie była uwięziona. Po prostu wybrała ogrodzenie jako nietypowe miejsce odpoczynku.

Specjalistka bez trudu zdjęła zwierzę z płotu i przytuliła je do piersi niczym małe dziecko.

– To było naprawdę urocze – przyznał Jason. – Ratowniczka wyjęła ją z zadziwiającą łatwością, a potem trzymała jak niemowlę.

Kontrola i powrót na wolność

Młody nietoperz został przewieziony do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, gdzie przeszedł rutynowe badania. Jeśli nie zostaną wykryte żadne problemy zdrowotne, wkrótce wróci do swojego naturalnego środowiska.

Dla Jasona całe zdarzenie stało się jedną z tych historii, których długo się nie zapomina.

– To nie jest coś, czego spodziewasz się zobaczyć w swoim ogrodzie przed wyjściem do pracy – żartował. – Miałem o czym opowiadać przy ekspresie do kawy przez cały dzień.

Przetłumaczono z Wamiz FR
Więcej artykułów