Kiedy we wtorek zadzwonił telefon, mieszkanka Pont-Rémy w Sommie nie spodziewała się wiadomości, którą miała usłyszeć. Po drugiej stronie słuchawki – schronisko dla zwierząt w Buigny-Saint-Maclou. Poinformowano ją, że odnaleziono kota, a jego mikroczip wskazuje ją jako właścicielkę.
Początkowo dominowało niezrozumienie. Następnie padło imię zwierzęcia: Rio. Nagle powróciły wspomnienia i nadzieja, którą od dawna uważała za zgaszoną.
Cztery lata ciszy i poszukiwań
Trzeba przyznać, że minęły cztery długie lata. Rio, jej uroczy kot, zniknął we wrześniu 2022 roku, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Wówczas, jak podaje Ouest France, jego rodzina poruszyła niebo i ziemię, aby go odnaleźć. „Przez wiele tygodni go szukaliśmy” – zeznaje kuzynka opiekunki w rozmowie z Journal d’Abbeville.
Plakaty w sąsiednich gminach, apele w mediach społecznościowych... Wszystkie ich próby okazały się bezskuteczne. Gdy zapanowała cisza, rodzina w końcu pogodziła się z bolesną prawdą: prawdopodobnie nigdy więcej nie zobaczą swojego małego towarzysza.
Cud mikroczipa
Gdzie więc podziewał się Rio przez cały ten czas? Choć początek jego wędrówki pozostaje tajemnicą, zakończenie tej przygody jest znacznie słodsze. Od kilku miesięcy mieszkanka Cambron, sąsiedniej gminy, zauważyła tego bezpańskiego kota. Wzruszona, zaczęła go karmić i opiekować się nim.
To właśnie ta dobra dusza w końcu wpadła na pomysł, by zabrać go do schroniska. Dzięki odczytaniu jego mikroczipa, natychmiast nawiązano kontakt z jego pierwotną rodziną. Wspaniała historia, która po raz kolejny dowodzi, jak kluczowe jest identyfikowanie naszych zwierząt domowych.