Thai mieszkała z dwójką starszych opiekunów w Nowym Jorku. Gdy oboje zmarli w odstępie zaledwie kilku dni, na miejsce przyjechały służby, które zabrały dwa psy przebywające w mieszkaniu.
Kotki jednak nie odnaleziono. Mimo że bliscy zmarłych informowali o jej obecności, Thai została przeoczona i pozostała zamknięta sama w pustym lokalu.
Przez kolejne dni nikt nie mógł się do niej dostać.
Ratownicy walczyli o każdą godzinę
O dramatycznej sytuacji dowiedziało się stowarzyszenie Big Apple Cats. Jego założycielka, Kelly Mahoney, rozpoczęła wyścig z czasem, aby uzyskać zgodę na wejście do mieszkania.
Po wielu telefonach i rozmowach z urzędnikami udało się w końcu otworzyć drzwi.
Ratownicy przygotowywali się na najgorszy scenariusz. Zamiast tego usłyszeli donośne miauczenie. Thai żyła i od razu dała znać, że czekała na ratunek.
Nowa szansa dla seniorki
Kotka była wyraźnie osłabiona, głodna i zaniedbana, ale jej stan okazał się znacznie lepszy, niż początkowo przypuszczano. Weterynarz potwierdził, że dzięki szybkiej pomocy ma duże szanse na pełny powrót do sił.
Obecnie Thai przebywa w domu tymczasowym, którego opiekunowie planują adoptować ją na stałe.
Jej historia stała się również ważnym przypomnieniem. Organizacje zajmujące się ochroną zwierząt apelują, aby każdy opiekun zawczasu wskazał osobę, która w razie nagłej choroby lub śmierci przejmie opiekę nad jego pupilem. Taki prosty krok może uchronić zwierzę przed samotnością i dramatycznym losem.