Suczka, która straciła swoją opiekunkę
© San Diego Humane Society / Facebook

Chciała adoptować psa po wybudzeniu ze śpiączki. Na stronie schroniska zobaczyła własną suczkę

Przez Elise Petter

Po roku spędzonym w śpiączce Ana postanowiła adoptować psa i weszła na stronę lokalnego schroniska. Przeglądając ogłoszenia, ze zdumieniem rozpoznała na zdjęciu swoją własną suczkę, Haze.

W zeszłym roku suczka Haze trafiła do schroniska San Diego Humane Society. Jej opiekunka, Ana, zapadła w śpiączkę po ciężkim wypadku samochodowym. Ponieważ nikt z bliskich nie mógł zająć się psem, jeden z członków rodziny zdecydował się przekazać zwierzaka pod opiekę wolontariuszy.

W schronisku Haze szybko skradła serca całego personelu. Ta młoda, inteligentna i łagodna suczka miała wszelkie predyspozycje, by szybko znaleźć nowy, kochający dom. Niestety, choć suczka nadal pozostawała w schronisku, a pracownicy organizowali nawet jej występy w telewizji, by zachęcić do adopcji, przez cały rok nie pojawił się ani jeden chętny.

Niezwykłe wybudzenie i zaskakujące odkrycie

W tym samym czasie wydarzył się prawdziwy cud: Ana odzyskała przytomność i w pełni wróciła do zdrowia. Przekonana, że jej ukochana suczka dawno już znalazła nowy dom, kobieta postanowiła odwiedzić stronę internetową San Diego Humane Society, aby poszukać nowego czworonożnego przyjaciela.

Przeglądając profile zwierząt czekających na adopcję, Ana nagle zamarła ze zdumienia. Z ekranu patrzył na nią pyszczek Haze. Jej ukochany pies wciąż na nią czekał.

Wzruszające spotkanie po miesiącach rozłąki

Ana natychmiast skontaktowała się ze schroniskiem, by odebrać swoją przyjaciółkę. Gdy doszło do spotkania, Haze potrzebowała zaledwie kilku sekund, by rozpoznać swoją opiekunkę. Suczka podbiegła do niej, zaczęła ją lizać po twarzy, a potem wspięła się na nią, by mocno się wtulić.

„To wyglądało tak, jakby próbowała wejść jej na kolana. To było niezwykle poruszające” – relacjonuje Nina Thompson, jedna z kierowniczek w San Diego Humane Society. „Po chwili zaczęła mocno merdać ogonem i zupełnie się rozluźniła. Ona doskonale wiedziała, kto przed nią stoi”.

Przez cały ten czas nikt w schronisku nie potrafił zrozumieć, dlaczego tak wspaniały pies nie wzbudził niczyjego zainteresowania przez bity rok. Teraz wolontariusze i pracownicy nie mają już wątpliwości – Haze po prostu wiernie czekała na powrót swojej ukochanej opiekunki.

Przetłumaczono z Wamiz FR
Więcej artykułów