Dobry wieczór, piszę do was, bo potrzebuję porady i muszę opowiedzieć o tym, co wydarzyło się dwa dni temu z moim kotem.
Kocham moją kotkę, naprawdę ją uwielbiam, ale tamtego wieczoru pilnowałam też jej siostry i obie strasznie rozrabiały. Obudziły się o 23:00 i do 2:00 nad ranem bez przerwy coś zrzucały, zwłaszcza ciężkie rzeczy, jak drapak czy kuwetę. Byłam już nieźle zestresowana, bo bałam się, że zrobią sobie krzywdę, a do tego zaczęłam się naprawdę wściekać – jestem studentką i następnego dnia miałam ważny egzamin.
W pewnym momencie kotka wskoczyła na komodę i po prostu nie wytrzymałam – dałam jej klapsa w nos. Zazwyczaj nigdy tego nie robię, ewentualnie tylko delikatnie pukam ją w nosek, gdy nabroi. Podobno to dobra metoda, którą już wcześniej stosowałam i którą inni też polecali u swoich kotów, ale tym razem to uderzenie było naprawdę mocne. Od tamtej pory mam ogromne wyrzuty sumienia i boję się, że zrobiłam jej krzywdę.
Wygląda na to, że wszystko z nią w porządku, śpi ze mną i zachowuje się jak zwykle (z wyjątkiem sytuacji, gdy zbliżam rękę do jej nosa, żeby sprawdzić, czy ją boli – wtedy cofa pyszczek i odchodzi; jestem świadoma, że ma traumę). Boję się jednak, że to może być jakieś złamanie, że pyszczek jest pęknięty albo coś w tym stylu, mimo że udało mi się obejrzeć nos i nic się nie zmieniło, poza znamieniem, które ma od urodzenia (ma tam taką pręgę, ale mam wrażenie, że to miejsce zrobiło się czerwone), więc bardzo się martwię. Strasznie się obwiniam, czuję się fatalnie i wczoraj w nocy miałam nawet przez to koszmary.
Potrzebuję waszych rad: czy myślicie, że to coś poważnego? Czy powinnam iść do weterynarza, czy spróbować się uspokoić?
Przyznam, że pisząc to, mam właśnie atak paniki, ale naprawdę potrzebuję porady lub waszych doświadczeń.
Z góry dziękuję i jestem w pełni świadoma, że to, co zrobiłam, było złe.